‪#‎MyFirst7Jobs

‪#‎MyFirst7Jobs

Pracy nigdy się nie bałam, choć nikt mnie do niej nie „wyrzucał”, kojarzyła mi się z czymś dodającym energii i wiary w swoją sprawczość. Smykałką do handlu i przedsiębiorczości zarazili mnie rodzice. Z tatą handlowałam sprzętem sportowym, negocjując dobre stawki, miałam kilka lat i uwielbiałam tę przygodę. Spędzałam soboty w sklepie mamy, gdzie raz zostawiła mnie na chwilę, bo musiała coś załatwić (miałam kilka lat), oczywiście wtedy wszedł klient, sprzedałam mu kawałek filcu, pękałam z dumy.

‪#‎MyFirst7Jobs

1. Na pierwszym roku studiów znalazłam pracę przez Wyborczą – roznoszenie ulotek. To były moje pierwsze zarobione pieniądze, choć zajęcie mało prestiżowe i nieambitne, satysfakcja ogromna.

2. Potem „awansowałam” do biura sprzedaży mieszkań za sprawą mamy mojej przyjaciółki z podstawówki – oprowadzałam klientów po mieszkaniach pokazowych. Z pierwszą pracą to jest tak, że nie musi być prestiżowa, ale jeśli wysyłasz innym sygnał, że pracy się nie boisz, to w odpowiednim czasie chcą ci pomóc. Warto podjąć pierwszą pracę z  brzegu, by stała się przepustką do kolejnych doświadczeń. Tam zrozumiałam, że dobra stawka, pyszna kawa i osiem godzin u kogoś nie powodują takiego zastrzyku energii, jak handel.

3. Kelnerka w herbaciarni

Po wykładach na wydziale Pedagogicznym UW zaszywałam się w herbaciarni i wśród aromatów kawy i różnych smaków herbat, wertowałam notatki. Spotykałam tam koleżanki z uczelni i z liceum, które były zdziwione, że „muszę” pracować. Nie musiałam, lubiłam mieć swoje pieniądze i zdobywać nowe doświadczenia.

4. Opiekunka dziecięca w Irlandii

Tam po raz pierwszy przekonałam się, co to znaczy udawać kogoś, kim się nie jest, by zadowolić przełożonego. Uwielbiałam dzieciaki, którymi się opiekowałam, a one mnie, uwielbiałam swoją pracę i 4 godziny, po których mogłam zwiedzać, robić zdjęcia, poznawać Zieloną Wyspę. Któregoś dnia schodzę do kuchni, a Claire (przełożona) pyta – czy nie podoba mi się u nich i czy chcę szukać innej pracy. Zatkało mnie, odpowiadam, że bardzo mi się tu podoba, a czemu ma wątpliwości? – Bo ty się, Marta, nie uśmiechasz. Jako neurotyczna, nieśmiała, zakompleksiona dziewczyna z Polski faktycznie nie witałam innych uśmiechem, a wtedy zrozumiałam, że bez tego sztucznie doklejonego grymasu, będę spalona. Od tej pory, gdy tylko znalazłam się w zasięgu wzroku Claire, nerwowo unosiłam kąciki ust, na co ona zadowolona odpowiadała tym samym.

 IMGP2591 IMGP2590

5. Wychowawca kolonijny

IMGP2592

6. Konsultantka kosmetyczna w Oriflame – uwielbiałam pracę za elastyczność, za pozytywną energię osób spotykanych w firmie, za sukcesy, które dodawały mi wiary w swoją sprawczość, to był też pierwszy moment, w którym przekonałam się, że jeśli wybierasz inną drogę niż reszta społeczeństwa, słyszysz komentarze podcinające skrzydła: „Tam to wiedzą, jak zmusić ludzi do pracy i nie płacić im za to.” We własnym biznesie to ty siebie motywujesz, dzięki temu pracujesz na efekt.

7. Wolontariat

Na warszawskiej Pradze Północ zapewniałam dzieciakom atrakcje w postaci „Szkoły Ruchomej”, przy której organizowałam zabawy wraz z innymi wolontariuszami. To doświadczenie stało się przedmiotem mojej pracy magisterskiej.

‪#‎MyFirst7Jobs

Wnioski z moich pierwszych siedmiu prac?

Odsiadywanie w biurze przewidywalnej liczby godzin zabijało moją energię, najważniejsza była dla mnie w pracy elastyczność i możliwość decydowania o sobie, nie zawsze układało mi się z przełożonymi i wykonywaniem tego, czego oczekiwali, co było wbrew mojemu autentyzmowi. Wiedziałam, ze istnieje alternatywa dla pracy u kogoś dzięki swoim rodzicom, spróbowałam tego pierwszego, ale szybko wróciłam do źródeł.

Jaka była Twoja pierwsza praca?

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • ja się zastanawiam, czy w ogóle miałam w życiu 7 prac… 😀 zaczynałam trochę z grubej rury, bo od korepetycji. no, nie licząc sprzedawania rodzicom jagód nazbieranych w lesie (lat 8).

    • Bo ja często zmieniałam, szukałam, a od kilku lat mam poczucie, że wreszcie znalazłam 🙂

      • ja chyba po prostu jakoś w miarę szybko trafiałam w prace, które mi pasowały – podobnie jak Ty, nie musiałam pracować, ale chciałam i zależało mi na tym, żeby to, co robię mnie w jakiś sposób rozwijało. hm, ale fajny ten tag! może zrobię taki u siebie? tylko naprawdę będzie mi ciężko wymyślić aż 7 prac 😀

        • Co do taga, jest teraz akcja w SM właśnie jego dotycząca, także zachęcam :)! Mi od razu ten pomysł przypadł do gustu.

          • widzę 🙂 pomyślę! mogłoby to się fajnie powiązać z ostatnim tematem opublikowanym u mnie na blogu.

  • Ania odbywała płatne praktyki na portalu dla kobiet, na który pisała artykuły i opinie o kosmetykach. Pozdrawiamy 🙂

    • To pewnie młodzi z Was ludzie, jak ja zaczynałam, nie było nawet portali z ogłoszeniami o racę (przynajmniej nic mi o nich nie było wiadomo), a ofert szukało się przez Wyborczą. 🙂