mity na temat własne firmy, które zaskakują przedsiębiorcze kobiety

3 mity na temat własnej firmy, które zaskakują przedsiębiorcze kobiety

Zawsze karmię Was artykułami o tym, jak lubię swoją pracę. I jest to prawda, co nie znaczy, że nie ma trudnych momentów i wszystko toczy się wedle lukrowanego scenariusza kobiet przedsiębiorczych, serwowanego w mediach. Co zaskakuje świeżo upieczone właścicielki firm? Jakie mity zostają dość szybko obalone w praktycznym działaniu?

Odzyskam stracony czas

Często motywacją do opuszczenia etatu jest odzyskanie 8 godzin na dobę (plus na dojazdy), które spędzamy, wykonując cudze polecenia. Własna firma jest obietnicą zmniejszenia czasu pracy i zwiększenia zarobków. Jednak wiele zależy od klientów, sezonowości usług i bywa że, aby uzyskać niezbędny pułap finansowy, pracujemy dłużej niż na etacie, bo akurat klienci mają do nas interes. Są też okresy, w których nic się nie dzieje, ale one raczej budzą niepokój niż poczucie wolności i odzyskanego czasu.

Faktycznie, nie raz pracujemy krócej w ciągu dnia, ale są też okresy, gdy nadrabiamy po godzinach pracy etatowej i życie prywatne schodzi na dalszy plan (przykładem są kampanie reklamowe dla dużych marek). Urlopy freelancera też nie są wolne od doglądania interesu. Chyba, że zgromadziliśmy spore oszczędności i stać nas na to, by włączyć autoresponder, a siebie wyłączyć na czas odpoczynku.

Będę zarabiać na swojej pasji i jeszcze będą mi za to płacić

I tak, i nie. Jeśli praca jest Twoją pasją, nie będziesz czekać na przelew, by ją wykonywać – przykładowo bloger dodaje posty regularnie, czy ma z tego wymierne korzyści, czy też nie. Jednak ten zawód, to nie tylko pisanie, ale też: usprawnianie szablonu, wystawianie faktur, korekta  tekstów, odpowiadanie na maile, fotografowanie i obróbka zdjęć, odpowiadanie na komentarze i dodawanie ich u innych, wreszcie prowadzenie profili w mediach społecznościowych.

„We własnej firmie często właściciele zajmują się wszystkim. Jeśli na przykład chcesz zająć się robieniem zdjęć dzieciom, czy wiesz, co będzie twoim głównym zajęciem? Nie, niestety nie robienie zdjęć. Większość czasu spędzisz na promowaniu się i poszukiwaniu klientów, ustalaniu warunków współpracy, organizacji sesji zdjęciowych, sprawach administracyjnych, obróbce zdjęć. W najlepszym wypadku robienie zdjęć zajmie ci 20 % czasu.” Marta Waszczuk

Łatwo będzie mi pogodzić życie rodzinne z zawodowym

Przedsiębiorcy nie mają komfortu zamknięcia za sobą drzwi firmy i otworzenia wrót domostwa. Rozgraniczanie biznesu i życia osobistego wymaga sporej samodyscypliny, nie ma guzika wyłącz, a ponieważ powodzenie projektu w postaci rentownej firmy zależy tylko od nas, żyjemy w napięciu. Stresujemy się, gdy ofert nie ma i oddychamy z ulgą, gdy się pojawią. Do tego rodzaju stresu można przywyknąć, zależy też jak duże znaczenie dla budżetu rodziny ma twój wkład finansowy – czy nie będzie na kredyt, a może odpuścisz sobie fryzjera i nowy krem. Stałe zlecenia, nawet za niższe stawki, minimalizują ten stres. W biznesie nie ma miejsca na osiadanie na laurach, każdy dzień jest okazją, by zdobyć nowe zlecenia, zaprowadzić niezbędne zmiany, by przetrwać na rynku i jeśli jej nie wykorzystamy w odpowiedni sposób, stracimy swoją szansę.

„W prowadzeniu własnej firmy plusem jest to, że sama decydujesz, w jakich godzinach pracujesz. Jeśli masz biuro w domu – nie tracisz czasu na dojazdy. Elastyczność jest tym, co dostajesz w zamian. Niestety, jeżeli pracujesz w domu, oznacza to także, że ciągle jesteś w pracy. I zawsze czeka na Ciebie coś do zrobienia. Na dodatek, w czasie, gdy pracujesz, ciągle widzisz to, co jest do zrobienia w domu.” Marta Waszczuk

Wiele osób wychodzi z założenia, że po prostu siedzisz w domu, więc nie zaszkodzi, jak przy okazji rozwiesisz pranie, podasz przeziębionemu dziecku syrop na kaszel i upichcisz obiad. Oczywiście możesz to zrobić, ale czas na zadania zawodowe niebezpiecznie się skurczy, a Twoja satysfakcja spadnie.

Miało być nieskazitelnie, a wyszło jak zwykle? Na tym to polega, co Ciebie niemiło zaskoczyło po założeniu własnej firmy? Dziś, wyjątkowo pozwalam narzekać:)

Marta Szyszko

 na podstawie:

Mamy wracamy

Gorąca polecam Wam tę pozycję, nie ma to jak głos z polskiego podwórka i z pierwszej ręki, tylko praktyczne porady. Po co uczyć się na własnej skórze, skoro można od innych?

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments