insta cut - Kopia

4 mity na temat copywritingu, które już nie będą cię powstrzymywać przed zarabianiem na pisaniu

„Pisanie to słuchanie własnych myśli i utrwalanie ich na papierze lub w edytorze. Nic więcej. Słów nie trzeba wymyślać, ani z siebie wyciskać.” Darek Puzyrkiewicz

Jakie mity na temat copywritingu powstrzymują cię przed zarabianiem na pisaniu?

MIT 1: Tylko nieliczni mogą zostać copywriterami

Jeśli tylko pisałaś w szkole wypracowania i pojawiają się myśli w twojej głowie, już jesteś gotowa, by zacząć pisać, zarabiać na tym, albo chociaż prowadzić blog. Każdy może pisać, ale nie każdy osiągnie w tym najwyższy poziom. Od czego to zależy? Pisz i czytaj, czytaj i pisz, nie ma drogi na skróty.

„Dużo czytam. Przeciętnie 1-2 książki w tygodniu. (…) Gdy ktoś mnie pyta, po czym poznać osobę, która ma duże szanse w tym biznesie, to zawsze mówię o książkach. Dlaczego? Do doskonałego pisania niezbędna jest fascynacja słowami, a ta wyraża się w czytaniu.” Darek Puzyrkiewicz

Nie oznacza to, że wszystkim, co napiszesz, masz od razu się dzielić. Wręcz przeciwnie. Publikuj regularnie, niekoniecznie często.

W pracy blogera/ copywritera nie tylko ważne jest ustalenie stawki, za którą będzie nam się chciało odłożyć książki, pisanie blogów, by zagłębić się w temat dla klienta. Równie ważne jest ustalenie rozsądnego grafiku z postami. Jeśli dwa posty tygodniowo to dla ciebie za dużo, bo chcesz zrobić dobre zdjęcia, na spokojnie wgryźć się w temat, notować przez kilka dni spostrzeżenia, publikuj raz w tygodniu.

Zbyt szybkie tempo osłabi twoją motywację i negatywnie odbije się na jakości, a czytelnicy to wyczują i będą czytać co drugi post. Lepiej pozwolić im zatęsknić, odczekać i pomilczeć, niż naparzać chaotycznymi wpisami, do których nie masz przekonania.

MIT 2: Muszę czekać na natchnienie, by napisać świetny tekst

Z czekaniem na natchnienie jest trochę jak z czekaniem na sukces czy odpowiedni moment. Możesz się nie doczekać, jeśli nie zaczniesz działać. Powstrzymuje cię brak działania, nie brak weny. Co się za tym kryje? Wewnętrzny krytyk, ślęczenie na pustym dokumentem Worda i pierwszym zdaniem, które nigdy nie jest dość dobre. Pierwsze zdanie nie ma znaczenia, podobnie jak roboczy tytuł, oba najlepiej pisać na końcu, gdy masz już cały tekst. Pierwsze zdanie i tak wykreślisz, a dopiero to czwarte będzie cokolwiek warte. Zdejmij z siebie presję i zastosuj metodę 3 kapeluszy. Usiądź i spisuj wszystkie myśli, które przelatują ci przez głowę na dany temat, łącznie z tym, że nie wiesz, o czym pisać i masz pustkę w głowie:

„Zawrzyj ze sobą umowę: „Przez najbliższe 30 minut będę pisać na ten temat wszystko, co mi przyjdzie do głowy. Po tym czasie odetchnę, zobaczę, co tam powstało i dopiero wtedy zdecyduję, czy to jest coś warte, czy wszystko skasować. Do tego momentu daję sobie pozwolenie na każdą myśl.” Proste? Nie bardzo. Bo każdy z nas ma silnego wewnętrznego krytyka, który po pierwszych spisanych myślach bierze się do ciężkiej pracy. Po 2-3 pierwszych zdaniach przyjdzie ci do głowy taka myśl: „Co to jest? Słabe, słabe, muszę się bardziej postarać.” Darek Puzyrkiewicz

Do całej metody trzech kapeluszy odsyłam Cię do „Biblii copywritingu”, mnie to niesamowicie odblokowało i sprawiło, że po prostu wzięłam się do pracy – jak rasowy rzemieślnik. Przestałam czekać na idealne okoliczności.

MIT 3: Mogę zrobić research i napisać na każdy temat

Możesz, ale nie będziesz przekonująca ani autentyczna. Pisz o tym, w co sama wierzysz. Skoro ciebie coś nie przekonuje, jak możesz próbować przekonać do tego innych? Bez autentyczności nie ma zaufania czytelników, a bez zaufania nie zbudujesz biznesu. Jasne, w danej chwili możesz zarobić, ale myśl też o tym, co stracisz, publikując tekst, który nie pasuje do pozostałych treści i jest sprzeczny z twoimi przekonaniami. Skoro zmieniasz je z każdą propozycją współpracy, to dlaczego ktoś miałby ci wierzyć? Jeśli nie chcesz martwić się o płynność finansową, postaw na jakość i podnieś ceny. Desperacja to równia pochyła dla biznesu.

„Zupełnie inaczej brzmi tekst, z którego przebija autentyczna wiara w produkt. Zupełnie inaczej taki tekst „działa”. A co najważniejsze, zupełnie inaczej się go pisze. Nigdy nie podejmuję się pisania oferty dla czegoś, w co nie jestem w stanie uwierzyć.” Darek Puzyrkiewicz

MIT 4: Grunt, by przedstawić produkt w odpowiednim świetle

Otóż nie, ważne, by kierować odpowiedni produkt do osoby, która go potrzebuje. Dlatego, zanim w ogóle przystąpisz do pisania, musisz poświęcić sporo czasu, by poznać klienta, który czasami sam nie wie tak do końca, czego chce. Może za to świetnie orientować się w tym, czego nie chce, czego najbardziej się obawia, a produkt zagwarantuje mu, że czarny scenariusz się nie spełni, np. wyzwoli go z kieratu nudnej pracy, pozwoli więcej czasu spędzać z rodziną, łączyć zarabianie z podróżami, dorobić brakujące 200 zł miesięcznie, etc.

„Zapalenie produktowe to infekcja, która najczęściej dotyka niedojrzałych copywriterów. Takich, którzy w tekście skupiają się na produkcie, a nie na kliencie. Pod niebo wychwalają cudowne właściwości produktu, zapominając o kliencie, który ma w nosie przechwałki sprzedawców, bo myśli tylko o sobie. I chce, żeby myśleć o nim. (…) Jak widzisz, pisanie tekstów sprzedażowych nie ma nic wspólnego z kreatywną zabawą słowami, z pasją do pisania czy innymi bzdetami. Jeśli chcesz to dobrze robić, musisz wejść do świata klienta i poczuć, jak tam jest.” Darek Puzyrkiewicz

Marta Szyszko

Na podstawie:

biblia copywritingu

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments