e-biznes

4 prawdy o e-biznesie, które zrozumiałam po czasie

Biznes nabiera wartości w czasie? I tak, i nie. Wszystko zależy, co będziesz robić w tym czasie, bo jeśli tylko czekać aż nabierze wartości, to nic się nie zmieni. Czas jest potrzebny, by zaistnieć, ale nie wystarczający. Musisz weryfikować, czy twoje działania przynoszą efekty – czy czytelnicy wracają, a klienci potrzebują twojego produktu, czy cena jest dostosowana do rynku, etc. Po pewnym czasie dotarły do mnie prawdy o e-biznesie, które może dla ciebie okażą się pomocne?

Będą trudne momenty

Czasem ktoś odlajkuje fanpage, wypisze się z newslettera, czasem będziesz musiała wysłać zapominalskiemu klientowi przedsądowe wezwanie do zapłaty, ale czy to powinno cię zniechęcać do realizowania swojej pasji i zarabiania na niej? Nikt nie ma 100 procentowej skuteczności, każdy ma słabsze posty i okresy posuchy w zarobkach, gdy zastanawia się – na co mi to było?

Ciesz się tym, co udało się zrobić

Nie spodziewaj się, że każdy wysiłek przyniesie naoczne, natychmiastowe korzyści. Jedne zaskoczą po czasie, inne spełzną na niczym. Na kilka zaproszeń do wywiadu z prelegentkami konferencji o biznesie, odpowiedziały dwie, a póki co opublikowałam 1 wywiad. Cieszę się tym, co udało się zrobić. Dopóki się wyrabiasz w terminach, dopóty możesz pozwalać sobie na porażki i nieudane próby. Sukces w biznesie zależy od tego, czy podejmiesz wystarczająco dużo aktywności w niezbędnym przedziale czasowym (takim jak miesiąc – gdy musisz opłacić Zus, dwa lata – gdy ze stawki preferencyjnej przechodzisz na pełną).

Gdy raz odpuścisz, coraz trudniej będzie wrócić

Może twój plan jest za ambitny i zupełnie niepotrzebny? Pamiętam, że zaczynałam od wysyłania newslettera raz na tydzień. W końcu mnie to zmęczyło (a i pewnie kilku subskrybentów uznało mailing za spam), w efekcie zrobiłam kilkumiesięczną przerwę, a niektórzy z Was przyzwyczajeni do listów, pytali, czy wszystko ok. Nie wymagaj od siebie niepotrzebnego niemożliwego. Zaakceptuj, że rzadsze wpisy, ale płynące prosto z serca, okażą się skuteczniejsze niż pisanie bloga i newsletterów w kieracie. Zmniejszyłam liczbę postów na blogu do jednego w tygodniu i świat się nie zawalił. Kiedy realizujesz zlecenie – robisz to w pewnych widełkach czasowych, ale blogowanie to nie obowiązek, a przyjemność. To miejsce, gdzie możesz dać upust swojej kreatywności i podzielić się wiedzą. Znajdź swój rytm, bo każda niedotrzymana umowa z samą sobą sprawia, że trudniej jest wrócić do regularnych działań.

Liczą się działania, nie wyobrażenia i plany

Liczą się faktyczne działania, a nie opasłe plany miesiącami układane w głowie. Lepiej zrobić coś na 80 % możliwości, niż poprawiać, a w efekcie skasować. Odważ się pokazać swoje dzieło. Tak, narażasz się na krytykę, ale biernością nic nie wskórasz. Za kilka miesięcy będziesz mądrzejsza o to, co nie zadziałało, ale żeby wyciągnąć wnioski, trzeba mieć z czego. Zacytuję Kamilę Rowińską: „Nie wszystko, co zrobiłam, było idealne, ale jest zrobione.”

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments