4 destrukcyjne zachowania blogera

5 destrukcyjnych zachowań blogera

Szkodliwe porównania

Z niedowierzaniem obserwujesz blogera, który zaczął miesiąc temu i już ma 500 lajków, a Ty od roku piszesz pełną parą i ledwo stówka na liczniku. Albo przyglądasz się, że ktoś znowu złowił jakieś płatne oferty, więc czemu u Ciebie posucha? I te jego zdjęcia – świetne, na pewno kończył kurs fotografii i dziecko – bardziej fotogeniczne… Tak można w nieskończoność, jednak zamiast tracić czas na szkodliwe porównania, zapytajmy siebie – czy to jest jakiś wyścig? Czy każdy potrafi to samo? Jeśli nie lubię robić zdjęć, mogę posłużyć się tymi ze stocków, ale może nikt tak jak ja, nie potrafi przemycić emocji lub przykuć uwagi treścią? A może już czas udać się na kurs fotografii? Cudze sukcesy powinny być dla nas inspiracją, a nie zapłonem rezygnacji.

Wmawianie sobie, że pomysł jest słaby

Po prostuj spróbuj, odrzuć wewnętrznego krytyka, przecież nikt nie każe Ci zaraz publikować, niektóre moje teksty trafiają do kosza, tak już bywa, ale daję sobie szansę, bo ten impuls, który mi znienacka podpowiada, że warto napisać tekst, może być początkiem najbardziej poczytnego wpisu na blogu.

4 destrukcyjne zachowania blogera

Zbyt wysokie oczekiwania w stosunku do pracy włożonej w rozwój bloga

Jaka jest najważniejsza cecha blogera? Pasja, dyplom z polonistyki, lektura kultowego ”Blogera”? Moim zdaniem cierpliwość, choć pozostałe umiejętności też okażą się przydatne, ale bez tej ostatniej mogą nie wystarczyć. Im więcej piszemy, tym lepiej nam to wychodzi, im więcej wpadek i błędów popełnimy, tym więcej się na nich nauczymy, im więcej zdjęć napstrykamy, tym bardziej praktyka uczyni z nas mistrzów fotografii. Jednak bez regularności i uporu, nie uda nam się nawet zbudować pozycji w wyszukiwarce Google, nie mówiąc o zaufaniu czytelników, na pożądaniu reklamodawców skończywszy.

Rutyniarstwo

Blogowanie to nie jest zajęcie dla rutyniarzy, rutyna często okazuje się nudna. Piszemy na podobne tematy, boimy się zaproponować świeżą rubrykę lub temat z pozoru odbiegający od pozostałych. Czy mentalność paryżanek jest związana z e-biznesem? Niekoniecznie, jednak wszystkie jesteśmy kobietami, czemu więc nie podglądać u innych nastawienia do życia, niezależności emocjonalnej i finansowej, pewności siebie, wszak gdzie, jak nie w biznesie, te cechy są pożądane? Zauważyłam, że wyjście poza utarte schematy procentuje. Zaskakujesz odbiorców, a sama wykazujesz się na zupełnie innej płaszczyźnie. Naprawdę nikt Cię za to nie linijką po palcach nie zbije. Twój blog, Twoja decyzja.

Uleganie krytyce

Czy wraz z życiowym suckesem i zadowoleniem (a tym dla Ciebie może stać się czerpanie regularnych zysków z bloga) świat zarzuci Cię owacjami? Wraz z moim usamodzielnianiem się finansowym przeszłam prawdziwy chrzest nie ulegania krytyce. Z jednej strony wiele osób nie rozumie, czy Ty w ogóle na tym zarabiasz, czy tak tylko bezproduktywnie siedzisz na fejsie. A nawet jeśli zarabiasz, to jak tu opowiadać kuzynce Krysi, że synowa jest blogerką, to prawie jak striptizerką. Nie ma się czym chwalić 😉 Dystans do siebie, „tispy w górę” jak mawia Tekstualna i do przodu. Inaczej po prostu pozwolisz sobie wmówić, że to nie ma sensu. A ja Ci mówię, że ma – sprawdziłam!

Marta Szyszko

foto: http://pixabay.com/

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments