IMGP3883

Chcesz zysk natychmiastowy czy pracować na coś większego?

Jeśli chcesz zarabiać na blogowaniu, musisz zadać sobie pytanie, czy chcesz zysk natychmiastowy (w przypadku blogów to niemożliwe), czy łączyć blogowanie z innymi źródłami dochodu (jak tworzenie treści na strony klientów) i cierpliwe, skrupulatne pracowanie na coś większego.

Pierwsze lata budowania biznesu blogowego były finansowo kiepskie. Mimo to, odmówiłam, gdy dostałam propozycję pisania tekstów dla serwisu na „pełen etat” i za dobre pieniądze. Wiedziałam, co chcę robić i tego się trzymałam, nawet, gdy nie mogłam być pewna co do przyszłych efektów.

Gdy zostawisz przestrzeń, zawsze ją czymś zagospodarujesz. Czas poświęcony na coś przeciętnego, co możesz mieć od ręki, będzie tym, którego zabraknie do rozwijania przyszłościowych projektów.

W biznesie (nieważne w jakiej branży), żeby zarabiać dobre pieniądze, trzeba się niesamowicie zaangażować, upierać przy swoim i pracować z rozpędu, nawet jeśli nie ma w danym miesiącu zbyt dużych profitów. Można zabezpieczyć się stałymi zleceniami dla klientów, ale wtedy rodzi się pokusa, by rzucić blogowanie, skoro stały pieniądz spływa z pewnego źródła. Oczywiście nie ma w tym nic złego, ale nie sposób rozwijać dochodowego bloga bez pełnego zaangażowania, wtedy stanie się on hobby po godzinach, z którego od czasu do czasu spłyną jakieś pieniądze.

Znaj swoją wartość już od początku! Lepiej nic nie zareklamować i budować markę, niż przyjmować zlecenia za byle jakie stawki, zaśmiecić nimi bloga i odstraszyć klientów, na których czekamy. Tych, którzy doceniają treści i rozumieją nasze wartości. Kiedy podawałam niskie stawki reklamowe na blogach były chętni, a gdy podniosłam je kilkakrotnie, bo poczułam swoja wartość, również znaleźli się klienci.

Coraz częściej pytam siebie, co najbardziej chcę robić zawodowo, a nie, co muszę zrobić, by przetrwać. To oznacza dla mnie wolność, czy przyjąć propozycję reklamy na moim blogu (a może nie, bo jej nie czuję), czy pisać tekst o powstawaniu zmarszczek u kobiet, a może nie, bo średnio mnie to interesuje.

Poduszka finansowa zostawiła mi oddech, by w chwilach przestojów zleceniowych, tworzyć treści na blogi na najbliższe miesiące, bo lepiej budować oglądalność i sprzedać kilka reklam na blogach za dobre pieniądze, niż pisać kilkadziesiąt tekstów na zamówienie.

Kiedy moje kokpity zaczęły się zapełniać stworzonymi wcześniej postami, gdy publikowałam rzadziej, ale z większym przekonaniem, wartość bloga nie spadła (wręcz przeciwnie!), jeden post tygodniowo, przy takiej ilości blogów, jakie śledzą czytelnicy, w pełni wystarczy. Wtedy mogłam skupić się na tworzeniu treści z potrzeby serca, a nie pod presją nowej publikacji.

Wtedy mogłam przestać recenzować każdą nowość na rynku, a mogłam selekcjonować propozycje wydawnicze. Słowem, miałam coraz większy komfort bycia sobą i pracy dla przyjemności. A przecież o to od początku mi chodziło. Co nie znaczy, że po drodze nie przyszło mi pisać tekstów za kiepskie stawki, byle wpływy na koncie się zgadzały lub opublikować posta prosto z serca, który nikogo nie obchodzi.

Droga do sukcesu nie jest usłana tylko pasmem zwycięstw.

Bądź przygotowana, że niektóre rozwiązania – inspirujące dla ciebie, nie wstrzelą się w zainteresowania czytelników czy klientów. Ważne by działać, nawet jeśli tylko jeden post blogowy na 5 zyska entuzjazm w social media. Gdy coś okazało się niewypałem, już wiesz, gdzie nie lokować energii. Możesz też pisać mimo wszystko, dla garstki osób, które jednak się skusiły na lekturę, ale pamiętać o potrzebach pozostałych czytelników.

Suma wszystkich działań – tych, które okazały się strzałem w 10 i tych mniej dopasowanych, składa się na sukces.

To w ilości podejmowanych prób i wyciąganiu z nich wniosków, wiedzie droga do zarabiania na pasji.

Regularność buduje więź z czytelnikiem, dobra jakość i przydatność treści zachęcają do powrotu, a nieprzemyślane, chaotyczne, nietrafione działania osłabiają przynależność do marki. Nie unikniemy ich, ale dobrze się zastanówmy nad treścią, nim ją zaproponujemy.

Na osiągnięcie celu istnieją co najmniej 2 sposoby.

Chcesz przeczytać książkę, ale budżet twojej firmy jest tak nadwątlony, że nie masz za co ją kupić? Możesz napisać do wydawnictwa i powołać się na bloga, na którym chętnie zrecenzujesz książkę lub e-booka. Jeśli nikt nie odpisze, możesz sprawdzić, czy nie ma tej książki w wypożyczalni. Ludzie sukcesu znajdą sposób, by dopiąć swego i zrobić to, na czym im zależy. Kiedy niemożliwe staje się możliwe, a pierwsza próba spełzła na niczym, za to druga zaowocowała ukończeniem zadania, przekonujesz się o własnej skuteczności i stawiasz sobie coraz ambitniejsze cele, a potem je realizujesz. Dziś jest to dostęp do książki, której fragment rozbudził twoją ochotę na więcej, jutro ambitniejszy cel, który jeszcze nie tak dawno wydawał się nieosiągalny.

Na koniec motywacyjny fragment z książki mojej ulubionej autorki:

„Pieniądze są ważne. Często jednak nasze plany zawodzą, gdy naszym głównym zmartwieniem są pieniądze. Czy jest coś, czego naprawdę nie chcemy robić, co jest sprzeczne z naszą naturą, lecz zmuszamy się do tego „dla pieniędzy”? Zazwyczaj jest to postawa, która obraca się przeciwko nam. Sprawia, że czujemy się fatalnie, a i pieniądze okazują się tego niewarte. Zrozumiałam, że kiedy jestem wierna sobie w kontekście pracy, pieniądze zazwyczaj przychodzą same.” Beattie Melody

Kiedyś marzyłam o tym, by zawodowo tylko zarabiać na blogach. Jeszcze nie zrezygnowałam ze stałych zleceń copywriterskich, ale jestem na dobrej drodze, by spełnić to marzenie.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Marta, ale fajny motywujacy wpis. Utwierdzasz mnie w obranej przeze mnie drodze. Choc ja dlugo, bardzo dlugo, bo od 5 lat czekam na jakiekolwiek, pierwsze finansowe rezultaty…. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Beatko, jak to możliwe?! Próbowałaś na Reachablogger ogarnąć jakąś współpracę?

  • Piękne marzenie, oby ci się udało:)
    Sama też wierzę w to, że blogowanie to coś na dłużej, coś z czego będę się utrzymywać. Dążę do tego, ale jednocześnie wiem, że nie od razu Rzym zbudowano- jest tu potrzebna spora doza cierpliwości.

    • Dziękuję! Zawsze warto mieć ten plan B, gdyby coś zaskoczyło, początkowo przyjmujemy zlecenia, by kasa się zgadzała, a jak jest przestój w ofertach, to fajnie mieć to poczucie, że jest do czego wrócić, nawet kosztem kroku wstecz 🙂

  • Często nasze plany zawodzą, gdy naszym głównym zmartwieniem są pieniądze – ten cytat jest mi bardzo bliski. Tak samo, jak przykład z książką, na którą cię nie stać – że nie koniecznie musisz ją kupić, są inne skuteczne sposoby. Niedawno sam się o tym przekonałem.
    Problemem jest zmiana sposobu myślenia – jeżeli wieloletnia edukacja wpaja człowiekowi, że jest tylko jedna dobra droga, a inne nie istnieją, to wtedy przestaje się szukać tych innych dróg…

    • Dokładnie, albo, że to coś złego spróbować więcej niż jeden raz i jak nie ma zwycięstwa za zwycięstwem, to pozamiatane. A w biznesie są górki i dołki, do nas należy decyzja, czy kontynuować wyprawę po złote runo.