jak napisać tekst dla klienta

Content marketing – 5 wskazówek do napisania poczytnego tekstu

Kto mnie czyta? Co się klika? Temat jest ważny!

Wiem, że dział – blogi (tak wynika z Google Analytics) jest przez Was najchętniej czytany. Startując z blogiem, nie wiedziałam tak do końca, kto okaże się grupą moich odbiorców, ale dziś już z całym przekonaniem wiem, że prowadzicie swoje kobiece biznesy, szukacie sposobów na autentyczny, empatyczny marketing. Kiedy odpowiadam na wasze potrzeby, nie pisząc o czymś tylko dlatego, że mnie to interesuje, ale uwzględniając wasze preferencje, wiem, że fanpage będzie żył, że pojawią się komentarze.

A jaka jest najchętniej odwiedzana kategoria na twoim blogu? Przy jakich tematach ożywa fanpage? Pisząc o tym, co czytelnicy chcą przeczytać, zwiększasz szansę na zainteresowanie tekstem. 

Tekst reklamujący usługi powinien pojawiać się sporadycznie:

„Dziel się tym, czego inni potrzebują. Oferuj atrakcyjną treść w miejsce reklamowania się. Marka „akwizytor” to nie twój cel. Najpierw baw, ucz, rozwijaj, dopiero potem bierz się za elegancką, nienachalną sprzedaż.” Joanna Malinowska – Parzydło

Tekst content marketingowy to nie to samo, co artykuł sponsorowany

Tekst content marketingowy to neutralny wpis, który przedstawia wartościową treść, gdy typowy wpis sponsorowany to bezpośrednie rekomendowanie produktu. Tego spróbuj uniknąć!

Dlatego porusz ważny temat, bazuj na emocjach (opisując zdarzenie z życia wzięte w formie porywającej historii) lub dziel się wiedzą, która przyda się Czytelnikom:

„Unikaj mówienia wprost o swojej ofercie i swoim biznesie. Tego w przypadku marketingu treści czynić po prostu nie wypada!” Joanna Malinowska – Parzydło

Pisz regularnie

„Sieć nie toleruje zastoju. Obecność w sieci wiąże się z koniecznością publikowania z jakąś regularnością. Nie można być dobrym wydawcą, nie wskazując i nie gwarantując terminów ukazania się wydania.” Joanna Malinowska – Parzydło

Regularność budzi zaufanie, tworzy więź, jest obietnicą, że gdy w określone dni czytelnik zajrzy na bloga, będzie tam na niego czekać świeży, jak poranne bułeczki, tekst.

Nie zgadzaj się na współpracę niespójną z twoimi wartościami lub z ideą bloga

Choć ręka będzie ci drżała, choć konto świeci pustkami, sprzedawanie na blogu osobistym czegoś, w co same nie wierzymy, oznacza stratę zaufania i pozycji osoby niezależnej. Tym różnią się blogi od portali lub czasopism, że autor wszystko sprawdza na sobie, jest subiektywny, ostrożny. Reklamując markę, która ma złą renomę, składając w jej imieniu obietnice, których klient nie dotrzyma, czynisz siebie osobą niewiarygodną. Nikt już ci nie zaufa, w ten sposób nie zbudujesz silnej, opartej na szczerości i uczciwości marki osobistej. Ty nie jesteś dla wszystkich, nie każdy jest dla ciebie.

Kilka słów o oznaczeniu – wpis sponsorowany

Oznaczając wpis jako sponsorowany, zgodnie z polityką Google, musisz ustawić atrybut linku „no follow”. Klientom zamawiającym artykuły content marketingowe zależy, by link miał atrybut „do follow”, dzięki temu wzmacniają swoją pozycję w wyszukiwarce Google. Tu pojawia się zgrzyt, między oznaczeniem – wpis sponsorowany, a linkiem do follow. Warto wiedzieć, dlaczego reklamodawcy czasem proszą o usunięcie oznacznika – wpis sponsorowany.

Marta Szyszko

cytaty zaczerpnęłam z:

„Jesteś marką. Jak odnieść sukces i pozostać sobą?” Joanny Malinowskiej – Parzydło, wyd. One Press

jak napisać tekst content marketingowy

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Chętnie przeczytam tę książkę, tylko tak się zastanawiam czy można nie powiedzieć że to artykuł sponsorowany i tylko wplesc gdzieś link do sponsora ? Co Ty o tym myślisz Marta, masz więcej doświadczenia we współpracy. Pozdrawiam serdecznie beata

    • To zależy. Jeśli oficjalnie piszesz, że artykuł jest sponsorowany, a wstawiasz link z atrybutem „do follow” (klientom na takim zależy), Google może zbanować Twoją stronę w swoim rankingu, bo zgodnie z jego polityką, linki sponsorowane mają być „no follow”. Miałam przyjemność współpracować z marką międzynarodową, gdzie było oznaczenie link sponsorowany, a atrybut kazali ustawić no follow. Czyli bardzo tego pilnowali. W takim codziennym content marketingu chodzi o pozyskanie wartościowego linka do follow (link building) i nawet reklamodawcy proszą, by nie wspominać, że to tekst sponsorowany. I wydawca, i reklamodawca mogą narazić się wujkowi. Tym bardziej nie powinien mieć nachalnych treści.

  • Nie podoba mi się coraz bardziej blogosfera. Sam jestem bardzo początkujący na swoim blogu, który zresztą nie zarabianiu ma mi służyć, ale czytam blogi od bardzo dawna. Tymczasem tracę orientację, który artykuł jest sponsorowany, a który rzeczywiście odautorski i rzetelnie przestawia jakiś temat. Coraz więcej wokół artykułów które nie mają większego sensu, ale za to piękne zdjęcia z produktami.

    Czy po to lata temu rezygnowałem z telewizji, żeby teraz mieć powtórkę na blogach?

    Nie wiem w końcu – blogerzy to dziennikarze czy nie? Bo mam wrażenie że blogerzy chcą stworzyć jakiś własny świat bez zasad, który w końcu załamie się pod własnym ciężarem nierzetelności. Bloger stanie się synonimem łasego na kasę podrobionego dziennikarza, a to co najcenniejsze – czyli autentyczność, zniknie pod lawiną „prezentów”.

    Uważam, że zasady powinny być jasne, tak samo jak w przypadku dziennikarzy. Artykuł sponsorowany to artykuł sponsorowany, lokowanie produktu to lokowanie produktu, a artykuł odautorski to artykuł odautorski.

    To, co teraz jest cenne dla agencji marketingowych – czyli możliwość takiej fałszywej, ukrytej reklamy u blogerów bez jasnych zasad takich jak w przypadku dziennikarzy zwali się blogerom na łeb z wielkim hukiem.

    Ja sam jako czytelnik mam już dość niektórych blogów, bo ich autorzy zwyczajnie przeginają pałę…

    • Blogosfera rządzi się takimi samymi prawami, jak wszystko inne. Nie licząc osób, które robią to niezobowiązująco, (i wtedy pewnie też nie poświęcają temu tyle energii, co osoby czerpiące zyski z blogów). To znaczy – bloger dostosowuje się do wymogów rynku, agencji. Jest to wybór między posiadaniem czasochłonnej pasji, a pracy, dzięki której płaci się rachunki. Oczywiście można nie zgadzać się na treści, w które nie wierzymy i myślę, że tym różni się bloger od dziennikarza, który napisze to, co wymaga klient (niezależnie od wyznawanych poglądów). Więc blogosfera nie jest osobnym tworem. Podporządkowuje się prawom rynku, jak każdy. Chyba że nie – wtedy staje się pasją po godzinach.

  • Kupiłyśmy ostatnio e-booka ,,Jesteś marką”, więc dobrze się składa, bo po kilku cytatach mamy ogromną ochotę na tę dawkę pożytecznej wiedzy. Co do blogów, coraz więcej na nich reklamy, a mniej tła.