czego mogę nauczyć się od paryżanki

Czego możesz nauczyć się od paryżanki?

Od paryżanek możemy uczyć się bezinteresowności w spędzaniu czasu sam na sam ze sobą, dla osobistej przyjemności. Czy Polce wypada wyjść z domu, nie mówić dokąd, zostawić obowiązki, trwonić chwile, bez powodu, z potrzeby oczyszczenia? Po lekturze: „Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś” zrozumiałam, że mam francuską duszę i dlatego tak często męczę się ze sztywnymi normami, jedynie słusznych, polskich propozycji na spędzenie czasu.

Męcząca jest polska rodzinność, przyjęcia na kilkadziesiąt osób, a nawet presja na gotowanie codziennie obiadku, czy oczekiwanie od kobiet, że ich głównym priorytetem będzie lśniąca podłoga.

Piętno złej matki, żony, odbiera nam odwagę do podążania za głosem serca. Do bycia sobą, rozwijania biznesu, finansowej niezależności. Mimo wszystko powinnyśmy to robić, a komu brakuje odwagi, niech sprawdzi jak to robią paryżanki.

Pasja i życie w zgodzie z sobą, a wbrew odgórnym zasadom, jest ich najlepszym makijażem. Nigdy nie szykują wystawnych kolacji, ograniczają się do jednej potrawy, bo przecież to jasne, że w ciągu dnia są zajęte tyloma sprawami. Nie klepią się u kosmetyczek, bo mają inne priorytety, niż przypodobanie się komukolwiek. Są minimalistkami w ubiorze i makijażu, ale nigdy, jeśli chodzi o sprawianie sobie przyjemności. Żyją w zgodzie z sobą, choć nie zawsze wywołują w innych zgodę na siebie. Taka jest cena niezależności.

„Chwile zawieszone w czasie…

Pijesz samotnie kawę w kawiarnianym ogródku. Obserwujesz przechodniów, rodziny bawiące się z dziećmi, młodą kobietę pochłoniętą lekturą książki, zagubionego, rozglądającego się bezradnie turystę, mężczyznę, który biegnie, by zdążyć na autobus, liście dzikiej czereśni nad głową.

Nie masz żadnego szczególnego powodu, żeby tu być: z nikim się nie umówiłaś, na żadne spotkanie się nie spieszysz. Będziesz tu siedziała, jak długo zechcesz, odejdziesz, gdy tak postanowisz. Sama będziesz decydowała o tym, co i jak powinnaś zrobić. Wolność niesie w sobie pewne ryzyko, ale jest cudowna.

Jesteś w swoim mieście osobą bezimienną, bez tożsamości, wieku i zawodu. Możesz znów zapanować nad swoim życiem. Poczuć bicie serca, złapać oddech, wsłuchać się w siebie i nic, ale to nic nie robić.

Tylko delektować się tymi skradzionymi chwilami szczęścia. Pozwalają ci się odnaleźć, należą wyłącznie do ciebie, sama odpowiadasz za to, co się z tobą dzieje.”

Dla mnie ten stan nie jest chwilowym luksusem, ja go osiągam za każdym razem, gdy zajmuję się swoim biznesem, często wbrew odgórnym oczekiwaniom. Bo przecież pranie jest nieposkładane, a zamiast obiadu trzeba usmażyć jajecznicę. Paryżanki są perfekcyjne tylko w odpuszczaniu, zamiast idelanego życia, wolą szczęśliwe. Nie mają syndromu męczennicy. Chcą mieć wszystko i nie popadają w poczucie winy, jeśli z tego powodu niektóre sfery trzeba odłożyć na bok lub rzucić wszystko w poszukiwaniu teraźniejszości i wewnętrznego głosu.

Marta Szyszko

foto: http://pixabay.com/

Na podstawie:

badz-paryzanka-gdziekolwiek-jestes-b-iext26350604

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Chyba trochę ze mnie paryżanka. Takie chwile sam na sam, z kubkiem kawy czy książką bardzo lubię i praktykuję. Póki co nie jestem żoną i matką, ale nigdy nie miałam zapędów do dbania tylko i wyłącznie o to co inni powiedzą. Tym bardziej mi to raczej nie grozi, bo uświadomiĺam sobie właśnie, że nawet jeśli chodzi o porządki to mogę liczyć na pomoc swojego faceta (a nóż zostanę jego żoną). 🙂

    • Paryżanki to egoistki i nie wstydzą się tego, Polki jeśli robią coś dla siebie, to na ogół w poczuciu winy 🙂 Mamy się czego od nich uczyć!

  • Paryzanki sa mininalistyczne w stroju bo klimat lagodniejszy na to pozwala. A elegancja przeciez tkwi w prostocie
    Pozdrawiam serdecznie beata

  • Chwile z kawą w kawiarnianym ogródku uwielbiam i staram się je mieć coraz częściej. Fajnie maja te Paryżanki 🙂

    • Mają przyzwolenie do tego, by tak się zachowywać, ale nie oszukujmy się – każdy ma to, na co sobie zapracuje i na co pozwala innym. To dla mnie duża ulga, że gdzieś moje – uznawane w PL za krnąbrne działania, wręcz feministyczne, są na porządku dziennym 🙂