kaboompics-com_cup-of-coffee-on-a-empty-notepad-1

Czego nauczyły mnie 2 pierwsze lata na swoim?

Rynek jest pełen pustych obietnic i braku odpowiedzialności

Bywa że klient zamawia u ciebie tekst, spędzasz nad nim kilka godzin, wysyłasz mu go, po czym… więcej nie daje znaku życia. Wszystko można zrozumieć – konieczność naniesienia poprawek lub nawet napisania tekstu w innym tonie. Jak wytłumaczyć brak kurtuazyjnego wyjaśnienia, że jednak współpraca nie dojdzie do skutku? Rynek jest pełen pustych obietnic i braku odpowiedzialności, dlatego zadbaj o swoje interesy – najlepiej gdy agencja podsuwa ci umowę, wtedy wiesz, że nie ma miejsca na dziecinadę. Z pierwszym zamówieniem poproś o dane do faktury.

Sukces sprzedaży świętuj, gdy kasa będzie na twoim koncie

Zanim prowadziłam blogi i oferowałam teksty na zamówienie, liznęłam sprzedaży powierzchni reklamowych dla magazynu parentingowego. Naczelny uprzedził nas, że sukces ze sprzedaży powinnyśmy świętować dopiero, gdy klient złoży podpis na umowie. Ta zasada tyczy się także własnego biznesu – świętuj, jak już masz dane do faktury (przy większym zleceniu opłaca się dochodzić praw w sądzie), a najlepiej wtedy, gdy przyjdzie przelew. Wcześniej grozi to rozczarowaniem i nie doliczeniem się pieniędzy na koniec miesiąca (a właściwe okresu rozliczeniowego).

Nie oczekuj zachodu słońca przed upływem dnia

Czyli parafraza – nie chwal dnia przed zachodem słońca. Początkujący przedsiębiorcy dają sobie za mało czasu, a oczekują za dużych efektów. Niekiedy dzieje się to pod wpływem entuzjastycznych wywiadów z osobami, które osiągnęły sukces, ale nie wspominają o tym, ile po drodze napotkały przeszkód i rozczarowań, ile lat (lat – nie miesięcy) im to zajęło. Często też niektórzy chwalą się sukcesami na wyrost. Udzielają wywiadów, rad – jak odnieść sukces w biznesie, a jeśli przyjrzeć im się z bliska i zadać kilka pytań, okazuje się, że jeszcze same go nie osiągnęły! W efekcie spodziewamy się za dużo, robiąc zdecydowanie za mało, a jak każde działanie nie przynosi jakichkolwiek efektów, bezradnie załamujemy ręce. Każdy błąd może być motywacją, by następnym razem zrobić to lepiej i to jedyna droga do sukcesu.

Jak ty nie zadbasz o swój biznes, nikt inny tego nie zrobi

Zdarzają się momenty nieoczekiwanego wytchnienia – ktoś napisze artykuł gościnny, gdy tobie weny brak. Ktoś udostępni twój post, przyciągając nowych fanów. Dostaniesz maila od klienta, po którym odetchniesz z ulgą, bo przez najbliższy czas nie musisz martwić się o pieniądze. Jednak przez większość czasu – dajesz, próbujesz, potykasz się i podnosisz. Nic za darmo do ciebie nie przychodzi, a efekty są tylko namiastką działań, które ty musiałaś podjąć, by je zobaczyć.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Świetny post – ja od pewnego czasu zastanawiam się nad własną działalnością i cieszę się, że mogę przeczytać też o tych trudniejszych chwilach. Na razie szukam jeszcze możliwości i źródeł – by zacząć przynajmniej z perspektywą jakiegokolwiek zlecenia 🙂 Najtrudniejsze wydają się te momenty, kiedy zleceniodawca nie odpowiada – czy w takich momentach, kiedy wyślesz tekst, a nie masz odpowiedzi, to sprawdzasz później, czy przypadkiem nie został on wykorzystany bez Twojej zgody?

    • Nie sprawdzam, idę dalej, raczej nie jest to możliwe, ponieważ tekst miał promować markę na moim blogu, zawiera osobistą perspektywę, chociaż..? W każdym razie skupiam się na innych działaniach. 🙂 Jeśli dopiero zaczynasz, nie polecam zakładania od razu działalności, ale na początek popróbowania na umowy o dzieło.

  • Dość łatwo szybko wzlecieć wysoko i upaść z hukiem. Praca, praca i jeszcze raz praca 🙂 Ale każde doświadczenie to dobra lekcja.

  • Jestem na własnym biznesie od roku. Jest super w kwestiach chorobowego na dzieci bądź jakiś niespodziewanych dni wolnych. Jednak czas i nerwy poświęcone na uzyskanie dobrego zarobku są dość męczące i pod tym względem wolałam pracę na etacie.

  • Bardzo ciekawe wnioski wyciągnęłaś. U mnie minie nie długo rok czasu „na swoim” i już pod większością twoich wniosków bym się podpisała.

  • Oj zgadzam się z tym co napisałaś. Dopóki nie mam podpisanej z klientem umowy lub pieniądze nie są na koncie nie ma co świętować 😉