sprzedaż w social media

Od czego zależy sukces sprzedażowy na blogu i w social mediach?

Kiedy przekonałam się o sile social mediów? Gdy zrozumiałam, że i ja mogę mieć kilka tysięcy odsłon posta, po tym jak w początkach blogowania zrobiłam wywiad z influencerką, a ona zalinkowała post u siebie, podnosząc moje słupki ze statystykami do wyników, na które na ogół czekałam miesiąc. To rozbudziło moją wyobraźnię, było dowodem, że wszystko jest możliwe, jeśli będę pracować na taki wynik w moich kanałach social media.

Jak przekonałam się później, sukces sprzedażowy na blogu i w social mediach nie zależy jedynie od ilości kliknięć w link, ale od trafienia do odpowiednich czytelników z odpowiednim produktem.

Treść niczym ziarno, musi paść na podatny grunt

Różnicę zobaczysz, gdy opublikujesz ten sam tekst na różnych kanałach lub na innych profilach. U influencerki wywiad z miejsca stał się super treścią, u mnie też wzbudzał zainteresowanie, ale potencjał społeczności na FB pozwalał wtedy na kilkanaście polubień i kilka sharów.

 Nie liczy się tylko liczba fanów…

…ale ich zainteresowanie tematyką, zamiłowanie do warsztatu konkretnego blogera i przywiązanie do jego historii osobistej, która przeplata się w postach. Przekonałam się o tym, pisząc tekst na zlecenie, którym na moim fanpejdżu był lajkowany i szybko stał się jednym z gorących postów, a u klienta tego szału nie było, choć fanpage miał większy i pozornie tę samą grupę docelową. Twoją siłą jest twoja osobowość, jeśli od dłuższego czasu zdobywasz zaufanie, to procentuje, jak pojawiasz się jako gość – nikt cię nie zna, ale za to możesz dotrzeć do nowego grona.

„Warto przemyśleć swoje działania, bo wiadomo, że nie będzie tak, że otworzymy swój profil  na portalu społecznościowym i nagle, magicznie zaczniemy sprzedawać tysiące naszych produktów. To jest oczywiście proces, który trzeba sobie zaplanować, najpierw pozyskać grono zainteresowanych osób. Tutaj najważniejszym elementem w tym procesie jest selekcja, czyli to abyśmy odpowiedzieli sobie na pytanie, kto jest naszą grupą docelową i w jaki sposób do niej dotrzeć. Tak, żeby nie pozyskiwać na przykład fanów czy odbiorców, którzy nie są naszymi potencjalnymi klientami. Myślę, że to jest błąd bardzo wielu firm, które starają się kolekcjonować dowolnych odbiorców, byleby tylko mieć ich dużo, a potem nagle się okazuje, że jest z tego tytułu problem, bo nie jest to nasza grupa docelowa, nikogo nie interesuje to, co publikujemy, to, co robimy i tak naprawdę więcej na tym tracimy czasu i pieniędzy, bo musimy albo inwestować w reklamę, aby podciągnąć swoje zasięgi, albo musimy więcej się starać, albo po prostu uznajemy, że social media nie sprzedają.”

Monika Czaplicka

(fragment wideo szkolenia „Social selling – sprzedaż w mediach społecznościowych” od Infolia.pl);

Połowa sukcesu to sprzedawać to, co samemu by się kupiło

Nie raz przekonałam się o tym, że przyciągam czytelników podobnych do mnie. Sprzedawaj to, co sama byś kupiła, wtedy nie wciskasz nic na siłę, a czytelnicy – podobni do ciebie, również zapałają entuzjazmem do polecanego produktu.

Wystarczy, że mimochodem wspomnisz o produkcie, bez szczegółowego opisu, by pobudzić ich ciekawość. Jeśli ci ufają, nie potrzebują agresywnego tekstu sprzedażowego.

„Jakie rzeczy uwielbiasz i jakich używasz każdego dnia? Jakie produkty lubisz tak bardzo, że opowiadasz o nich znajomym? To są właśnie te rzeczy, które powinieneś promować i do których powinieneś zamieszczać linki w swoich niesamowitych treściach, i to nie tylko raz, ale za każdym razem, gdy zdarzy ci się o nich mówić w kontekście posta na blogu.” Ruth Soukup

Druga połowa sukcesu to stawić się

Regularne i atrakcyjne treści w social mediach sprawiają, że także posty sprzedażowe będą lepiej widoczne. Im częściej linkujesz posty angażujące publikę, tym większe zaufanie i ciekawość, co nowego u ciebie, ale też lepsze zasięgi. Nie pozwalaj sobie na zbyt długie przerwy, bo jak raz odpuścisz, stracisz motywację by kontynuować. Lepiej wyjść z czymś wystarczająco dobrym i czekać na lepszy czas, niż opuścić.

Posty sprzedażowe powinny mieć taką samą wartość, co neutralne

„W każdym poście powinieneś przede wszystkim podzielić się czymś wartościowym z czytelnikami, a wszystko inne powinno być na drugim planie. Wszelkie zamieszczane przez ciebie linki afiliacyjne powinny być trafne i użyteczne, powinny ulepszać post i oferować czytelnikom wygodny sposób na zastosowanie Twojej rady w praktyce.” Ruth Soukup

Ważna jest zajawka

Lepiej krótszy, a zabójczy wstęp, niż za dużo akapitów. Wybierz najgorętszy fragment swojego posta i umieść w mediach społecznościowych z linkiem do całego wpisu.

Marta Szyszko

Bibliografia:

„Jak zarabiać na blogu i pozostać sobą” Ruth Soukup , wyd. One Press

„Social selling – sprzedaż w mediach społecznościowych” od Infolia.pl

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Oj, Marta, musze dorwac te ksiazke Ruth. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Polecam! Dużo mi rozjaśniła, zmieniam strategię pod jej wpływem, a przede wszystkim, to ogromna porcja motywacji, ps. może spróbuj uderzyć do wydawnictwa i niech Ci ją prześlą do recenzji 😉

  • A gdyby tak zmienić szyk na „Pozostań sobą, a zaczniesz zarabiać na blogu” ? 😉

    Kolejność jest zupełnie nieprzypadkowa. Tworzenie użytecznych i ciekawych treści oraz dotarcie do grupy docelowej, to pracochłonne zajęcie. Ale jest niezbędne do zbudowania zaangażowanego grona odbiorców, czyli czytelników, którzy zostaną zachęceni przez blogera do reakcji, dialogu. Troska o jakość treści jest wyrazem dbałości o czytelnika i jego zaufanie. Tym sposobem bloger dochodzi do bardzo komfortowej sytuacji, w której to afiliacja dostosowuje się do niego, a nie na odwrót. W myśl zasady, że jakość rodzi jakość, wystarczy zadbać o kontekstowe dopasowanie reklam, aby móc efektywnie monetyzować swojego bloga.

    Życzymy nieustającej zajawki! 🙂

  • Dzięki za rekomendację książki…akurat szukałam literatury w temacie blogów 🙂

  • W dzisiejszych czasach jak ktoś opanuje Social Media to uzyskuje przewagę konkurencyjną.
    Tak się skład, że wiele osób FB traktuje jako dodatek,
    Wiem bo sam tak postępuję 🙂