Justyna Kwiatkowska

Często osoby, które chcą zarabiać więcej, wiedzą, co mają robić, ale tego nie robią – wywiad z Justyną Kwiatkowską

Dzisiaj gościem wywiadu jest Justyna Kwiatkowska z pracowniasukcesu.com, która wspiera pasjobiznesmenki w osiąganiu finansowej niezależności i zarabianiu dużych pieniędzy bez poczucia wstydu.

Dlaczego zawodowo postanowiłaś wspierać kobiety w pozbywaniu się barier związanych z zarabianiem dużych pieniędzy, co było Twoją motywacją?

Postanowiłam się tym zająć ponieważ, kiedy zaczęłam prowadzić swój własny biznes, odkryłam, że ja mam mnóstwo barier, jeśli chodzi o branie pieniędzy za to, co lubię robić. Z trudem przychodziły mi rozmowy o pieniądzach, sprzedawanie swoich usług. Przez pierwszy rok prowadzenia działalności w ogóle nic nie zarabiałam. Zaczęłam nad tym ze sobą pracować.

Chciałam coś zmienić, bo potrzebowałam zarabiać: dwójka dzieci, życie – żyjemy w takim świecie, w którym pieniądze są potrzebne, nie wyobrażałam sobie, żeby nagle opuścić Polskę, wyjechać do jakiejś wioski, gdzie będziemy samowystarczalni, hodowali warzywa, zwierzęta i pieniądze nam nie będą potrzebne.

Doszłam do takiego momentu, że albo coś zmienię w biznesie i zacznę zarabiać, albo wrócę na etat. Wracanie na etat kojarzyło mi się mocno z poddaniem się, ja też nie chciałam wracać na etat i pracować tak długo, jak pracowałam, dojeżdżać do pracy w jedną stronę godzinę, nie chciałam być weekendową mamą.

Zaczęłam intensywnie pracować nad swoją mentalnością finansową, nad sprawdzeniem, co dokładnie mnie blokuje, nad zmianą tego i na szczęście zrobiłam to (śmiech). Zobaczyłam, że to jest co innego dla kogoś zarabiać pieniądze (kiedy pracuję na etacie i wykonuję czyjeś cele i zadania), a zupełnie co innego pracować na swoim. Swój biznes opieram na mocnych stronach i na swojej pasji. Pomimo że dobrze zarabiałam na etacie i nie uważałam, żebym miała problem z pieniędzmi, to okazało się w moim biznesie – że mam bardzo duże problemy z pieniędzmi. Kiedy ja się tym zajęłam, zaczęły się do mnie zgłaszać kobiety z podobnymi problemami. Tak naturalnie wyszło, że moją specjalizacją po pewnym czasie stały się pieniądze. Najpierw testowałam wszystko na sobie, potem na klientkach, a teraz już spokojnie onlinowo jestem w stanie to poprowadzić.

Mówisz, że twój biznes na początku nie zarabiał, co masz na myśli?

Głównie prowadziłam warsztaty bezpłatnie i miałam zamiar pozyskiwać tam klientki na swoje płatne usługi. Ale przychodził koniec warsztatu i tak opowiadałam o swojej usłudze, tak zapraszałam do skorzystania z różnych sesji, byłam tak mocno „efektywna” i „skuteczna” że jak się jedna osoba zgłosiła, to był po prostu szczyt marzeń (śmiech). Ta jedna osoba się zgłosiła, po czym dziecko jej zachorowało, nie mogła przyjść i to tak się kończyło.

Zamiar był taki, by na bezpłatnych warsztatach pozyskiwać płatnych klientów, ale ja nie umiałam tego robić. Jak miałam stanąć na koniec warsztatu, kiedy zbudowałam relację z uczestniczkami, kiedy widziałam satysfakcję w ich oczach, zadowolenie, zaciskało mi się gardło, nie czułam tego, że tutaj zrobiłyśmy coś fajnego, tutaj im pomogłam, jest ogromne zadowolenie i satysfakcja, a nagle mam im sprzedawać. Gdzieś to mi się kłóciło, nie umiałam tego połączyć i czułam się z tym beznadziejnie.

Czy uważasz to doświadczenie – prowadzenia bezpłatnych warsztatów za niezbędne, by być tu, gdzie teraz jesteś? Mogłaś od razu wyjść z płatnymi warsztatami, czy to był niezbędny etap, by zaistnieć w świadomości klientek i zdobyć doświadczenie? Mogło się obyć bez tego bezpłatnego roku czy kilku miesięcy?

Z perspektywy czasu widzę to tak: to był biznes stacjonarny, nie online, to były też coachingowe warsztaty, szkolenia, ale nie związane stricte z pieniędzmi i to był mój sposób na pozyskanie płatnych klientów. Gdybym teraz miała zaczynać od nowa w jakiejś branży i chciałabym, żeby to się odbywało stacjonarnie, też bym robiła te bezpłatne warsztaty.

Nadal robię bezpłatne warsztaty, webinary –  online. Tylko nie mam już poczucia wstydu ani poczucia winy, jak ktoś kupi. Umiem sprzedawać i jest mi z tym dobrze, polubiłam sprzedaż. Ja to nazywam sprzedażą empatyczną –  to nie jest sprzedaż wciskająca, naciskająca, nachalna, tylko inna. Ułożyłam sobie model zgodny z moimi wartościami.

Gdybym to wtedy umiała, to bym na pewno zarabiała od razu, w pierwszym roku, ale nie umiałam tego. Nawet mi do głowy nie przyszło, żeby się czegoś takiego nauczyć, bo sprzedaż kojarzyła mi się z wciskaniem.

I to była też jedna sprawa, którą potrzebowałam przepracować: żebym przed osobami, z którymi nawiązuję głęboką relację na warsztatach, mogła potem stanąć, zaprosić do konkretnego programu, produktu czy usługi.

Teraz już nie mam tych blokad, już ze śmiałością umiałabym to robić. A jak ja stawałam jak sierotka Marysia: „To teraz, jak będziecie chciały kontynuować, to możecie do mnie przyjść na sesję coachingowe, ja się mogę dostosować, czy to u was gdzieś, czy u mnie w gabinecie…” Po prostu brzmiałam okropnie! Szkoda, że nie mam żadnego nagrania, może i dobrze, jak o tym wspominam, powróciło to uczucie – teraz czuję się tak, jak wtedy się czułam, żeby zaprosić kogoś na płatne usługi.

Jak pozbyć się tych blokad? Co ma zrobić kobieta, która rozpoczyna biznes, chce pomagać innym kobietom? Na co zwrócić uwagę, by pozbyć się blokad związanych z zarabianiem dużych, dobrych pieniędzy? Od czego zacząć i jak sobie z tym poradzić?

Pytanie rzeka… Od czego zacząć? Jeżeli ktoś na już chce poprawić swoją sytuację finansową i zarabiać, to niech zacznie sobie odpowiadać na pytania:

Na przykład wie, że dobrze by było wystąpić na jakiejś konferencji, dać ludziom wartość, prowadzić szkolenie tam, gdzie jest nasza grupa docelowa i na końcu przedstawić ofertę, ale mówi: „Nie. Nie zrobię tego.” – to z jakiego powodu tego nie zrobisz?

Albo ktoś powie: „Wiem, że mogłabym chwycić za telefon i podzwonić po firmach, znalazłabym klienta, ale po prostu czuję strach przed tym telefonem.” – Ale czego konkretnie się boisz, bo nie telefonu, telefon każdy z nas ma pod ręką i to nie telefon wywołuje strach. Co konkretnie wywołuje ten strach?

Polecam zacząć ze sobą pracować coachingowo, zadawać sobie pytania: czego konkretnie się boję? Z jakiego powodu? Czy tam chodzi o odrzucenie? Warto sobie zadać pytanie: co się stanie, kiedy nieznajoma mi osoba mnie odrzuci? I to nie mnie, ale moją ofertę. Czy nie ma do tego prawa? Przecież nie każdy potencjalny klient musi być naszym klientem.

Często osoby, które chcą zarabiać więcej, wiedzą, co mają robić, ale tego nie robią. Coś je powstrzymuje. Warto dowiedzieć się, co konkretnie, bo nam wydaje się: „A po prostu się boję”, „Nie mam czasu”, „To mam coś lepszego do roboty, to zajmę się czymś innym.” Tutaj gdzieś jest pokazana blokada.

Czasem ktoś ma takie przekonanie, że żeby zarabiać dobre pieniądze, to trzeba dużo i ciężko pracować, że pieniądze biorą się z pracy, a to nie jest prawda. To jest jedna z dróg, ale pieniądze nie biorą się tylko z pracy, nie trzeba ciężko pracować. Jeśli ktoś ma takie przekonanie, to wtedy wydaje mu się, że żeby więcej zarabiać, to musi więcej pracować. To może doprowadzić do tego, że jeżeli jest to kobieta, której zależy na relacjach rodzinnych, której zależy na tym, żeby też mieć czas dla dzieci, której zależy na tym, żeby nie pracować długo, to mając takie, nawet nieuświadomione przekonanie, że pieniądze to długa i ciężka praca, to ona tego też nie będzie robiła.

Bo będzie odczuwała pewne koszty pozafinansowe, że straci czas na relacje, straci czas na dzieci, będzie zmęczona, więc nieświadomie będzie odczuwała strach, mocny dyskomfort, żeby wziąć się za to, co miałaby zrobić.

Z drugiej strony osoba, która ma przekonanie, że żeby dużo zarabiać, trzeba ciężko pracować, będzie właśnie ciężko pracowała i długo pracowała, żeby więcej zarabiać. Generalnie chodzi o pewien sposób myślenia o pieniądzach. Być może trzeba zmienić model biznesowy, trzeba po prostu szerzej popatrzeć, poobliczać, ile ja tak naprawdę w obecnym modelu finansowym, gdy na przykład świadczę usługi 1:1 – potrzebuję mieć klientów, świadczyć tych usług miesięcznie, by mieć w danym miesiącu konkretną kwotę.

Jeżeli nijak się to ma do rzeczywistości i do tego, co my chcemy, to jest pierwszy sygnał, że trzeba zmienić model biznesowy. To są techniczne sprawy, które możemy od razu pozmieniać i z nimi podziałać, ale główną przeszkodą jest to, że mamy te różne blokady. Wszyscy je mają, wszyscy mają sufity finansowe, że dochodzą do pewnego pułapu i potem jest albo spadek, albo równia jednostajna. Kiedy przekraczamy nasz pułap, na ogół jest spadek, bo się nasza strefa finansowego komfortu zmienia, to właśnie wynika z blokad i przekonań.

Jest dużo sposobów na zmianę przekonań, ale najważniejszą rzeczą jest odkryć je. To wcale nie jest takie proste. Pierwszą płaszczyznę przekonań możemy odkryć, jak weźmiemy kartę i napiszemy –

Pieniądze to…

Zarabianie na pasji to…

Ja jako bogata kobieta….

I zobaczyć, jakie mam skojarzenia. Ale to jest często czubek góry lodowej. My na co dzień nie myślimy o swoich przekonaniach, nie docieramy do nich. Chodzi o to, aby coachingowo dojść do tego, co nas stopuje.

koniec część I

Posłuchaj naszej rozmowy:

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments