kaboompics.com

Zlecenia dla freelancera, którym mówię stanowcze NIE!

Czy freelancer powinien być jak śmierć – brać wszystko? Dziś na tapecie zlecenia dla freelancera, których się nie podejmuję…

zlecenia dla freelancera za stawki głodowe

Każdy jakoś zaczyna. Ja też zaczynałam od wolontariatu za wpis do portfolio. Potem dostałam zlecenie za stawkę, która pozwoliła opłacić niski ZUS, ale zapełniała czas, który wolałabym przeznaczyć na coś wnoszącego do mojego życia zawodowego i osobistego więcej. Długo trwałam w tym, co bezpieczne, ale niesatysfakcjonujące. Aż doszłam do ściany, byłam w desperacji finansowej i to dało mi odwagę, by proponować (jak mi się wtedy zdawało) kosmiczne stawki. Nie od razu, ale znalazł się amator na moje usługi i wtedy już nie schodziłam niżej. Ten sam efekt finansowy udało mi się osiągnąć, pracując 2 dni w tygodniu (do 15.00), a nie okrągły miesiąc, włączając w to weekendy i wieczory. A to dało mi luz, bezpieczeństwo i pozwoliło pozostać wierną zasadom i wartościom.

zlecenia godzące w moje zasady

Niektórzy klienci myślą, że freelancer to instytucja całodobowa. Być może są firmy, które będą pracować w święta, po nocach i w weekendy (nie mówię tu o nadrabianiu zaległości, o czym sami decydujemy, ale rozmowach telefonicznych po 22.00, spotkaniach w niedzielę wieczorem, etc.). Niektórzy nie znają umiaru, nie śpią, bo pracują. Ich wybór. A twoim wyborem może być to, że wyłączasz telefon po 18.00, a na służbowe maile odpowiadasz w godzinach pracy etatowej. Zlecenie na wczoraj powoduje niepotrzebny stres, jeśli ktoś potrzebuje czegoś na już, to powinien był zwrócić się z tym do ciebie kilka tygodni wcześniej.

zlecenia, na których się nie znam (i nie zamierzam poznać)

Często ktoś pisanie tekstów seo myli z tym, że wypozycjonuję mu stronę. Tym się nie zajmuję. Mogę sprawdzić słowa kluczowe w narzędziu Google Adwords, tworząc treści na stronę, uwzględnić nasycenie słów kluczowych, ale nie zajmuję się wybijaniem strony w wyszukiwarce. Myślę też, że jeśli tematyka tekstu wymaga ode mnie zgłębienia dziedziny, na której w ogóle się nie znam i w dodatku nie czuję do niej mięty (a mam zapas na koncie i inne zlecenia na widoku), to może warto uczciwie o tym poinformować, nie tracić ani swojego czasu, ani klientowi wmawiać, że się na tym znam. Oczywiście, jeśli jest sporo informacji w sieci lub klient nimi dysponuje, a chodzi tylko o to, by ubrać temat w słowa, podejmę się tego. Prowadzenia bloga z dziedziny, która nie jest zbliżona do moich wcześniejszych doświadczeń i zainteresowań, wolę zostawić komuś, kto się z tego autentycznie ucieszy. Gdy pojawiają się zlecenia na portalach dla freelenacerów, wybieram zgodnie z zainteresowaniami.

przekombinowane zlecenia dla freelancera

To łatwo wyczuć. Wstępne negocjacje rozsądnych stawek są dla mnie pierwszym sygnałem ostrzegawczym. Potem podczas zagłębiania się w szczegóły wychodzi, że opisy na strony to także dodawanie ich na strony i obróbka zdjęć w programie graficznym, za cenę obejmującą sam copywriting. Jeśli komuś zależy tylko na cięciu kosztów, to szybko wypłynie, a wtedy na ogół szkoda twojego czasu i nerwów.

Jak więc widzicie, zdarza się, że wybrzydzam. Czas i energia to nieodnawialne zasoby, które chcę lokować tam, gdzie warto. Zamiast kombinować jak zarobić na ZUS, chcę mieć luz psychiczny, że odrzucenie tego czy innego zlecenia, które podpada pod jedną z powyższych kategorii, nie skończyłoby się plajtą.

Oczywiście tego nie wypracowuje się w dzień, ja potrzebowałam 4 lat w copywritingu, 15 miesięcy w biznesie i widma wyższego ZUS-u za kilka miesięcy. Życzę ci byś korzystała z tych rad dużo wcześniej.

„Klienci są jak pociągi, zawsze przyjedzie następny.”

A jeśli nawet ten, który miał cię skłaniać do pracy wbrew sobie, za niegodziwe wynagrodzenie, byłby tym ostatnim, to naprawdę lepiej zakończyć biznes o jednego klienta wcześniej.

Czy są takie zlecenia dla freelancera, którym mówisz stanowcze NIE?

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Mam dokładnie taką samą filozofię zleceniową jak Ty 🙂

  • Piąteczka! 🙂

  • Marta, trzeba sie szanowac, od tego chyba zaczyna sie szacunek innych osob dla nas i dla naszej pracy. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Pięknie to ujęłaś. Gdy nabieramy szacunku do samych siebie, inni to czują i sami zaczynają nas cenić i odwrotnie, gdy nie wierzymy, że jesteśmy warte dobrych stawek, nie dość, że mało proponujemy, to inni jeszcze od tego negocjują. A wystarczy wiedzieć, kto jest naszym klientem i za ile nie pracujemy. Ale to przychodzi z czasem i z zaufaniem do siebie oraz innymi zleceniami za plecami.

  • Dokładnie. Trzeba się cenić i szanować 🙂