e-biznes

Dlaczego twój e-biznes nie chwyta i jak to zmienić?

Bywa że jesteśmy tak sfrustrowane swoją pracą, że słysząc peany freelancerów i influencerów o ich pasjobiznesach, rzucamy uwierającą robotę w… (sama dokończ) i… zjada nas ZUS, mąż, który oczekuje, że dołożymy się do kredytu lub dotkliwe poczucie porażki. Po wielkich marzeniach i entuzjazmie, wracamy do tego, co było. Do garów lub na znienawidzony etat. Wkurzone obserwujemy pełne energii posty wspomnianych influencerów i skrycie puszczamy hejta, jak nikt nie patrzy, zadając sobie pytanie: co zrobiłam nie tak?

Chcesz zarabiać tylko na pasji albo wcale

Tymczasem ci sławni i bogaci też kiedyś zaczynali, na przykład Nishka napisała, że nim zaczęła utrzymywać się z bloga, chwytała się innych zajęć, bo lajkami dzieci by nie wykarmiła. Nie zdradziła jakimi, ale to może być wszystko – opieka nad dzieckiem sąsiada, pisanie precli, tekstów seo, mycie okien, telemarketing lub każda inna fucha, która jest na chwilę, by któregoś dnia dopiąć swego. Ona nie przyjmowała propozycji etatu, bo wiedziała, że blog pójdzie wtedy w odstawkę. Musisz więc mieć przekonanie do tego, co robisz, wierzyć, że się uda i dążyć do swojego celu wystarczająco długo… Zajęcie na chwilę może być nieambitne, odmóżdżające i niezrozumiałe, im mniej cennej energii – niezbędnej do przelania w start up pochłonie, tym lepiej dla twojego biznesu.

Nie masz strategii

Jeśli chcesz się przekonać, czy coś da się zrobić, znajdź osobę, która to osiągnęła i ucz się od niej. Ciągle słyszę, że nie każdy ma farta, nie każdy może być influencerem. Racja, ale każdy może sprawdzać zapotrzebowanie na daną tematykę w planerze słów kluczowych Google i pisać 2 teksty tygodniowo na blogu, zgłębiając podstawy seo. Może nie będziesz gwiazdą blogosfery, ale za jakiś czas (przykładowo dwa lata), będziesz miała tyle wyszukań z Google, że zarobisz średnie pieniądze na publikacji tekstów sponsorowanych.

Nie mierzysz postępów

Nikt nie trafia na podstronę z twoją ofertą, choć blog odwiedza grono stałych czytelników? Sprawdź w statystykach Google Analytics najpopularniejsze podstrony. Na kobiecie w e-biznesie jest to dział ‘blogi’. Gdy coś działa, daj tego swoim czytelnikom więcej – więcej swoich zdjęć, więcej emocjonalnych postów, które na przykład będą pojawiać się rzadziej, ale pisane z pełnym przekonaniem, wnoszące wartość. Oceniaj swoje postępy pragmatycznie patrząc w statystyki, bo z ich wzrostem, wzrasta wartość bloga. Nie wystarczy długo pracować na sukces, trzeba robić postępy, mierzyć je, wytyczać cele, które można zmaterializować.

Nie uczysz się od konkurencji

Jeśli chcesz się przekonać, jak może wyglądać twoja przyszłość finansowa, zapytaj osoby, które osiągnęły już te słupki w statystykach, do których zmierzasz, czy zarabiają tyle, ile ty byś docelowo chciała? Może warto oprócz blogów oferować teksty na zamówienie, prowadzić profile w social mediach, projektować strony na WordPressie, prowadzić warsztaty, wystartować z e-kursem lub e-bookiem? Czy twoja stawka nie jest na wyrost? Oprócz tego, że uczysz się od konkurencji, miej świadomość jej istnienia w danej branży. Czy szablon strony jest nowoczesny i robi wrażenie? Czy zdjęcia są profesjonalne i z duszą? Czy jakość tekstów spełnia standardy bloga na poziomie?

Zapominasz, że najpierw musisz dać jakość, a potem przyjdzie zysk

Sztuką jest nie sprzedać się za tanio i za szybko, a także nieodpowiedniej marce, która po prostu nie pasuje do bloga. Czy ktoś inwestując kilkaset złotych w post sponsorowany będzie polecał cię innym, jeśli nikt nie zainteresuje się jego ofertą? Ceń się, ale zawsze stosownie do liczb – odwiedzin posta sponsorowanego, komentarzy, sharów. Ja zawsze kieruję się zasadą – czy chciałabym to kupić, czy jestem przekonana do tego, co reklamuję? Jeśli nie, jest spore prawdopodobieństwo, że nie przekonam także innych.

Chcesz za dużo od razu

Nie wystarczy pojechać do Toskanii na sesję szafiarską, by reklamodawcy dobijali się do skrzynki. Tak naprawdę możesz machnąć ją na Żoliborzu i odnieść większy sukces, o ile potrafisz przykuć uwagę czytelników, zdobyć ich zaufanie i entuzjazm. Toskania nie pomoże, jeśli widzów brak. Jeśli tylko wystarczająco długo będziesz naprawiać to, co nie działa, przyjdzie postęp – więcej odsłon, nowi followersi, pierwszy komentarz, a z czasem klienci. Do tego czasu uzbrój się w cierpliwość i nie rzucaj tego, co przynosi zysk, nawet bez satysfakcji.




Nie robisz tego, co nieprzyjemne i stoisz w miejscu

Dla mnie nieprzyjemna jest niemoc twórcza. Od 9 bezproduktywnie przeglądam pocztę, czytam Osho, potem martwię się, czy mój biznes ma sens i nagle jest! Pomysł. Ale czy dam mu szansę, a może zduszę w zarodku? Zrobię zdjęcia, czy dam sobie spokój, zacznę pisać post, a może uznam, że po co? Uchwyć moment i zaskakuj, bo innych przyciągniesz tym, czego jeszcze nie było. Najpierw jednak musisz sama tego spróbować.

Dlaczego jeszcze e-biznes nie chwyta? Co podpowiedziałabyś innym z własnego doświadczenia?

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Przyznam, że ten tekst mnie ucieszył, podsumowałam sobie wszystko i stwierdziłam, że już jakiś czas temu dzielnie poradziłam sobie z tymi problemami, ale kto nie popełnia błędów ten się nie nauczy 🙂 A to czego najbardziej żałuję to odkładanie realizacji pomysłów, inspiracji, które pojawiły się znienacka. Jedyny plus, że zawsze je zapisywałam 🙂 Więc zaczęłam sięgać po notatki z przed roku czy dwóch i po pierwsze doświadczyłam miłego zaskoczenia, „Wow to świetny pomysł! jak mogłam o tym zapomnieć” a potem złość na siebie samą, że tego nie zrealizowałam. Jestem w trakcie nadrabiania tego, ale pomogła mi w tym lepsza organizacja pracy. Zazwyczaj wszystko rozbijało się o „brak czasu”, nie było go na nowe, spontaniczne pomysły, obecnie mam go trochę więcej 🙂

    • Co do braku czasu, czasem to co robimy, by zarobić na przysłowiowe waciki strasznie odciąga od fajnych pomysłów, które pomogłoby szybciej wskoczyć na poziom wyżej. Niebezpieczne jest chowanie się za takimi z pozoru bezpiecznymi rozwiązaniami, które są jak jazda z zaciągniętym ręcznym. Warto od razu rzucić się na głęboką wodę, bo większość lęków dotyczy niekomfortowej porażki, a nie stanowi zagrożenia (finansowego). Jak się nie uda to, uda się co innego 🙂

  • Ja przekonalam sie ostatnio, ze w blogowaniu, w rozwoju w sieci sprawdza sie zasada Pareto 20% dzialan daje 80% zyskow, reszta idzie na marne. Tylko najpierw trzeba zrozumiec, co miesci sie w tych 20% i tylko na tym sie skupic. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • A nie na odwrót: 80% działań, 20 % zysków? 🙂 Ty spokojnie mogłabyś tworzyć fajne memy na fanpage jakiegoś klienta i moderować konto na Twitterze.

      • Zgadza się. Zasada Pareto w blogowaniu bardzo często się sprawdza. Zaledwie kilka postów generuje największy ruch. Tak samo ma się zarabianie. kilka kanałów przynosi znaczne dochody a pozostałe są tylko przystawką.

        • Ponieważ to wszystko jest już całkiem nieprzewidywalne, wprowadziłam cennik ze stawką bazową za tekst z linkiem i po działaniach marketingowych doliczam 10 zł za każde 100 odsłon uu. Ciekawe jak na to zareagują klienci 🙂