IMGP9887

Copywriterka na urlopie

To mój pierwszy rodzinny urlop, na który zabrałam też swoje zawodowe obowiązki. Choć liczbę tekstów znacznie ograniczyłam, to właśnie doświadczam jak trudno oderwać się myślami od pracy na swoim i poczuć wiatr we włosach. Jak wygląda urlop freelancerki – copywirterki?

Termin wyjazdu dostosowałam do stałych zleceń, które regularnie spływają pod koniec miesiąca. Tuż przed wyprawą oddałam pakiet tekstów, a zanim pojawi się nowe zapotrzebowanie, ja już wrócę opalona i wypoczęta.

IMGP9887

Wzięłam sobie urlop od tekstów SEO, na który pozwala agencja marketingu internetowego, być może uda mi się trochę nabić po powrocie z urlopu, ale nie mam takiego obowiązku.

Najtrudniej wziąć urlop od blogów, bo nie sposób przewidzieć kiedy spłynie atrakcyjna propozycja współpracy, a także zrobić wystarczająco dużo wpisów na zapas, dlatego ich nie robię. Uważam, że posty powinny być autentyczne, adekwatne do otoczenia, które wywołuje nasze natchnienie, a w podróży zawsze nabieram nowego spojrzenia, szkoda byłoby je zmarnować. Ponadto na zużytych bateriach trudno mi stworzyć coś na zapas.

Jeśli nie uda mi się dodawać postów z regularnością, którą sobie założyłam, trudno. Myślę, że przez dwa tygodnie zaufanie czytelników nie rozsypie się na kawałki.

Nie ustawiłam na poczcie autorespondera, aczkolwiek, jeśli uda się przesunąć jakieś nieoczekiwane propozycje na czas po urlopie – zrobię to, jeśli propozycja będzie pilna, również zrobię ją!

Może za rok napiszę post – śpię na gotówce, ustawiłam na dwa tygodnie autoresponder, nic mnie nie obchodzi, a laptop został w Warszawie?

Copywriter na swoim jest trochę jak młoda matka – nie ma wyjścia, musi zabrać swoje obowiązki ze sobą, gdziekolwiek się nie uda, zostawienie „dziecka” samego w domu na wczesnym etapie nie wchodzi w grę, a nawet wtedy – i tak myśli krążą wokół jednego tematu 😉

Słoneczne pozdrowienia!

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • A myślałam, że tylko ja tak mam… Przede mną 2 tygodnie urlopu, a ja się zastanawiam, jak wytrzymam tyle bez pisania 😛 nie wiem, czy to pracoholizm, czy po prostu dowód na to, że lubię swoją pracę.

    • czasem konieczność i przyjemność w jednym. Może na pewnym etapie rozwoju firmy można to wszystko rzucić w kąt, ja jeszcze na nim nie jestem 🙂