piotr-lokuciejewski-reachablogger

Ja bym wolał jednak wzrost wolniejszy, ale bardziej solidny

Jak promujecie platformę REACHaBLOGGER?

Staramy się promować platformę w wielu kanałach: na Facebooku (bo to największe medium społecznościowe w Polsce), na LinkedIn (bo mamy tam sieć bardzo wartościowych kontaktów biznesowych), bezpośrednio (na imprezach takich jak konferencja I <3 Marketing, na której byliśmy), mamy zamiar wypuścić mailing… No, dzieje się 🙂

Lokalni blogerzy, którzy organizują spotkania, zapraszają nas, co chyba oznacza, że jesteśmy fajne chłopaki. Chętnie przyjmujemy zaproszenia blogerów, każdemu przyglądamy się uważnie, jeżeli tylko możemy, chcemy w nim uczestniczyć.  Dwie dziewczyny z Torunia napisały do nas TAKIEGO (gest rękami pokazujący, że był długi) maila, że one mają spotkanie ze swoimi czytelniczkami i koleżankami w kawiarni, i że fajnie by było, jakbyśmy jakoś w tym uczestniczyli. Chcemy tam pojechać, opowiedzieć o REACHaBLOGGErze i może coś więcej… ale to niespodzianka!

Mamy profil na Facebooku, który zaczynamy rozkręcać… Będzie się działo coraz więcej na Facebooku, dotychczas działo się bardzo mało. Mamy zamiar publikować informacje o jakimś interesującym blogerze – „blog tygodnia”, „blog miesiąca” (to jeszcze nie zostało doprecyzowane). Wybierzemy blog, który niekoniecznie jest bardzo poczytny, ale przykuł naszą uwagę, np. najśmieszniejszy blog, nie będzie to ranking. Zobaczymy.

Rozpędzamy też naszego bloga firmowego, gdzie będzie bardzo dużo materiału poradnikowego dla klientów i dla blogerów. W tej chwili opublikowany jest artykuł, jak długi powinien być wpis na blogu. Będzie wpis o tym, jak zacząć blogowanie. To będą materiały bardzo sprawdzone, wartościowe, będą pojawiać się coraz częściej – chcemy dojść do 2-3 w miesiącu. Będą też posty przeznaczone dla klientów – jak pracować z blogerem, jak przeprowadzać kampanie content marketingowe, itp. Jesteśmy otwarci na to, o czym nasi klienci i blogerzy chcieliby poczytać u nas na blogu, jakie zagadnienia ich interesują, etc.

Zachęcamy was blogerzy, żebyście dodawali u nas profile na Facebooku czy Instagramie jako osobne kanały. Uchylę rąbka tajemnicy, niedługo wprowadzimy w wyszukiwarce opcję dla klientów, która pokazuje tylko konta na Instagramie, czy na Facebooku lub kanały na Youtube. Zachęcamy do rejestracji nawet nowo powstałe profile.

Zauważyłam, że nie ma minimalnego progu (fanów, czytelników), od którego przyjmujecie bloga czy profil w social mediach do swojej platformy, jesteście otwarci na blogerów, którzy mają 500 czytelników miesięcznie lub mały fanpage, z czego to wynika?

My stawiamy na rozwój, uważamy że ta platforma może pomóc we wzroście takiego bloga i on może urosnąć razem z nami, robimy sobie kampanię, ludzie wchodzą na bloga, czytają go, mówią innym ludziom – to jest takie efekt kuli śniegowej. Jeśli pisze się ciekawie lub robi fajne zdjęcia, to REACHaBLOGGER jest miejscem, w którym znajdzie się na to klientów.

Choć nie jest tak, że blogi są dodawane automatycznie, my je najpierw oglądamy.

A zdarzyło się Wam odrzucić blog, bo nie spełniał kryteriów?

Tak, zdarzyło się, odrzuciliśmy do tej pory 3 blogi. Blog musi być zgodny z prawem panującym w Polsce i dobrym obyczajem.

Ile dziennie nowych blogów i profili u Was przybywa?

Mimo braku reklamy dziennie dochodzą 3-4 blogi, profile na Instagramie i Facebooku, od małych po większe, o bardzo różnej tematyce. Uważamy, że dla każdego znajdzie się u nas miejsce, tym bardziej, że to do niczego nie zobowiązuje. Nie płacisz żadnego abonamentu, nie podpisujesz żadnej umowy na wyłączność, możesz publikować swoje materiały, gdzie chcesz.

Czy REACHaBLOGGER to twoje główne zajęcie?

Tak, zajmuję się REACHaBLOGGERem na pełen etat. Tego się nie da robić „po godzinach” 🙂

Jak finansowany jest REACHaBLOGGER?

Z prywatnych pieniędzy właściciela marki. Nam nie siedzi na głowie żaden bank, żadna wielka organizacja, żaden fundusz, który chciałby, żebyśmy robili to czy tamto, bo my tego bardzo nie chcemy. Mamy bardzo krótką ścieżkę decyzyjną (śmiech); Kto wie – może będziemy największą platformą blogerską w Polsce?

Może się da, skoro jesteście pierwsi?

Wiesz co, ja bym wolał jednak wzrost wolniejszy, ale bardziej solidny, niż nagły, który potem się spierdzieli.

Co jeszcze Was wyróżnia na tle innych agencji marketingowych współpracujących z blogerami?

No, przede wszystkim my nie jesteśmy agencją 🙂

Mamy bardzo proste zasady. Była taka sytuacja, że poszedłem do jednego z większych domów mediowych w Warszawie i tam opowiadam 15 osobom o REACHaBLOGGER, mniej więcej to co tobie, kiedy opowiedziałem, jaki jest mechanizm działania, z tyłu się podniosła ręka i ktoś mówi: „a gdzie jest hak?” Ja mówię: „ale nie ma żadnego haka, jaki hak?”, „No, gdzie jest hak?”, „Nie ma żadnego haka – to tak działa”, „To ja nie wierzę”; To chyba jest za proste (śmiech).

My mamy proste zasady: chcemy robić fajne kampanie, z fajnymi blogerami. Tak się złożyło, że REACHaBLOGGER przyciągnął blogerów, którzy po prostu lubią blogować, niekoniecznie dlatego, że są za to wynagradzani. Kładziemy nacisk na to, by klienci trafiali tematycznie z kampanią w tematykę blogów. Klient dostaje  wartościowy materiał, wy piszecie z przyjemnością, jak piszecie z przyjemnością, to jest to fajniejsze, a jak jest fajniejsze, to wszyscy są zadowoleni. Klient wróci częściej, wy będziecie mieli zlecenia. Chodzi o to, żeby na tym zarobić, nie czarujmy się, to nie jest praca charytatywna.

Trzeba pokonać taką typowo polską nieufność do drugiego człowieka i zobaczyć, że poza tymi zasadami nie ma nic, tu nie ma drugiego zestawu regulaminu, drugiej książki przychodów i rozchodów.

Te zasady, na które zgadza się klient i bloger przy rejestracji konta, to są zasady, które dotyczą nas wszystkich. Bardzo pilnujemy tego, żeby to było możliwie proste i jasne i każdego traktujemy jak człowieka, nie jak przedmiot, czy numer NIP-u, każdy z was jest dla nas Panią Anią, Panią Madzią, Panem Andrzejem, często przechodzimy na „ty”.

Naszą mocną stroną jest różnorodność. Patrząc ze strony marketera – bardzo wartościowe jest to, że może zrobić bardzo ciekawe, niestandardowe działania, z bardzo fajną, wierną publicznością, bo wy macie swoją publiczność.

Wielu naszych klientów traktuje REACHaBLOGGERa jako miejsce, gdzie szybko mogą dopełnić swoją ofertę. Kiedy w briefie marki produkującej kurczaki jest zamieszczona „współpraca z blogerami”, normalnie wygląda to tak, że trzeba kogoś posadzić, kto przeczesze internet, sprawdzi czy są ok i odezwać się do każdego z nich. U nas na platformie trwa to 20 minut, można wybrać kategorię blogów, np. kulinarnych o konkretnym zasięgu, patrzę, jaki mam budżet (są widełki). Klient może zaproponować cenę blogerowi, inną niż podana przez blogera, cena blogera jest orientacyjna, można negocjować.

To, że ktoś dla nas pisze za 20 zł (bo takich blogerów też mamy), jest tak samo ważne, jak to, że ktoś dla nas pisze za 2 tysiące złotych. Ja wiem, że niezależnie od tego, czy ktoś dla nas pisze za 20 czy za 2 tysiące złotych, to on ma już konkretne plany związane z tymi pieniędzmi. Każdy ma. Tym bardziej, że to jednak dla was są dodatkowe pieniądze, to nie jest wasze główne zajęcie, a skąd to wiem? A stąd, że się ze mną komunikujecie po 18.00. Jak wrócicie do domu, ja następnego dnia odbieram maile z wieczora. To mówi mi o tym, jak się blogiem zajmujecie, to jest wasze hobby, a nie główny środek zarobkowania. Jest to jakieś, dodatkowe, na coś, nie wiem na co, może na wczasy raz do roku, albo na wymarzone buty, torebkę, motor, skuter… Niemniej paradoksalnie te mniejsze pieniądze, przeznaczone na jakiś cel, są dla was bardzo ważne. Dlatego płacimy tak szybko, jak się da, bo wiemy, że Wam na tym zależy.

Mimo że wiele rzeczy odbywa się u nas automatycznie, to cały czas pamiętamy, że z jednej strony mamy człowieka i z drugiej strony mamy człowieka. Ten człowiek z tym człowiekiem musi się jakoś dogadać. Zawsze powtarzam: bloger to nie baner. Nie można u Was zamówić czegoś na co nie macie ochoty, nie można też od Was wymagać, żeby to było konkretnie na ten dzień, bo różnie to bywa. Jeżeli bloger się zobowiąże do publikacji, a potem mi powie, że jednak nie może, bo wyjeżdża i opublikuje to dwa dni później, to najczęściej nie ma z tym problemu.

Znajomość narzędzi blogerskich też jest różna u różnych blogerów. Są blogerzy, którzy potrafią zaplanować publikację na za dwa dni, a są tacy, którzy nie potrafią. Są blogerzy, którzy potrafią dać mi dane demograficzne z Google Analytics, a są tacy, którym muszę powiedzieć gdzie, w co kliknąć.

Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że wątpię, czy jest druga taka firma, która tak bardzo słucha zarówno klientów jak i współpracowników. My was nie traktujemy jako naszych pracowników, ale jako partnerów. Zależy nam na tym, żebyście się komfortowo czuli na platformie. Będzie robiona sonda, co chcecie zmienić na platformie, bo planujemy duże zmiany, chcemy ją rozwinąć, żeby była łatwiejsza w obsłudze.

Ale jest już bardzo łatwa…

Ja wiem, ale nie dla wszystkich jeszcze. Są blogerzy, którzy po rejestracji się mnie pytają, jak mają dodać bloga. Niedługo będą video tutoriale: jeden dla klienta, jeden dla blogera: „Zarejestrowałem się i co dalej?”; Będą pokazywać ekran i myszka będzie jeździć po opcjach, co gdzie ma kliknąć, żeby dodać bloga/ ofertę, bo o to najczęściej klienci pytają. Będzie robiona sonda na temat tego, co byście chcieli zmienić. Chcemy, aby poruszanie się po platformie było tak łatwe, jak to tylko możliwe, żeby nie była ona przeszkodą do tego, co chcę zobaczyć i jak nawiązać kontakt. Kto stoi w miejscu, ten się cofa, a my chcemy się rozwijać 🙂

Z Piotrem Łokuciejewskim

rozmawiała: Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments