współpraca blogera z dużą marką

Jak przebiega współpraca blogera z dużą marką?

Muszę Wam się pochwalić pewnym krokiem milowym w blogowaniu. Za mną pierwsza współpraca z dużą marką. Do tej pory miałam do czynienia z content marketingiem, banerami, recenzjami, czy konkursami, ale nigdy wcześniej nie publikowałam sponsorowanego wideo dla giganta. Jak współpracuje się z dużą marką?

Działaj szybko

Oczywiście marka reprezentowana jest przez agencję marketingową. W poniedziałek dostałam maila z zapytaniem o współpracę, w środę wszystko już było dogadane i ruszyła kampania. Jeśli nie odpowiedziałabym natychmiast, straciłabym swoją szansę. To naoczny dowód na to, że trzeba momentalnie odpowiadać na maile z propozycją współpracy.

Termin może się opóźniać

Dostałam sygnał, że w środę start kampanii i z przejęcia od szóstej rano czatowałam na znak. Przyszedł on dziesięć godzin później, gdy już zwątpiłam, że to się dzieje naprawdę i pewnie nic z tego. Mąż powiedział – to co Ty nie wiesz jak działają korporacje? Jakiś dyrektor czegoś tam nie podpisze i wszyscy wstrzymują oddech. Warto być na to przygotowanym. Znak o rozpoczęciu kampanii dostałam po godzinach pracy etatowej, więc należy zapomnieć o czasie prywatnym na czas kampanii, maile o 20 to standard, w końcu musi grać i buczeć 😉

Wypłata w dolarach

Oczywiście za takie zaangażowanie firma stosownie płaci, w… dolarach. Jeśli ktoś nie ma konta na PayPal, będzie czekał o tydzień dłużej na przelew. Duże marki są hojne, co tu dużo mówić, ale oczywiście kwoty nie zdradzę (nie nie wiem czy to nie jest top secret).

Dbałość o szczegóły

Wreszcie reklamodawca stosuje się do wymogów Google, czy sam prosi o ustawienie bezpiecznego atrybutu linku – no follow. W ten sposób, ani marka, ani mój blog nie oberwie od wujka. Ponadto post musi być szczegółowo oznaczony jako sponsorowany – zarówno w tytule, jak i w treści.

Wymagany angielski

Jeśli kampania pójdzie dobrze, możliwe, że zostaniecie zaangażowani w kolejne działania reklamowe, ale uwaga… kontaktować się będziecie po angielsku. Gdyby ktoś mi powiedział, że kurs w British Council, który opłaciłam za zaoszczędzone pieniądze, przyda mi się w kampaniach blogowych, nigdy bym nie uwierzyła…

Liczy się wynik

Zarobek naliczany jest od publikacji i dodatkowo od wejść , efekty są skrupulatnie mierzone. A jeśli jesteście ciekawi co to za kampania, zapraszam Was tu: http://niedoskonalamama.pl/mialas-racje-mamo-wideo-sponsorowane-przez-nivea/

Macie już doświadczenia w pracy z dużymi markami?

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments