IMGP2702

Jak radzić sobie z łatką nieroba i nieudacznika w zawodzie freelancera?

Początki własnego biznesu to maksymalne zaangażowanie, często praca po godzinach, ale z ogromną satysfakcją i przeświadczeniem, że nie chcemy robić czegoś, czego nie lubimy pod cudze dyktando, nawet gdyby zarobek się zdublował, a wymiar godzin zmniejszył. W czym rzecz? W łatce, że zawód freelancera to nie jest PRAWDZIWA praca. Z zewnątrz wygląda to na siedzenie w domu i nicnierobienie, ewentualnie udawanie, że się pracuje, podczas gdy ZUS na bank opłaca mąż.

Czy to powinno mieć znaczenie, skoro daje PRAWDZIWE pieniądze?

Robisz coś inaczej niż reszta społeczeństwa, możliwe, że robisz to z uśmiechem na ustach. Kiedy inni wracają do domu, ty na przykład dopiero się rozkręcasz.

Zauważyłam, że sporym problemem w zawodzie freelancerca staje się tłumaczenie innym, że to, co robimy jest poważne, przyszłościowe, dochodowe (choć może nie w pierwszym półroczu) i że nie jest stanem przejściowym między wczesnym macierzyństwem, a szukaniem poważnej, refermowalnej pracy. Takiej, która da się ująć w wyświechtanych konturach.

Jak sobie radzić z łatką nieroba i nieudacznika w zawodzie freelancera?

Nie możesz innych zmusić, by cię podziwiali

Nie możesz zmusić, by inni cię akceptowali, podziwiali i doceniali twoje starania, więc z tą łatką możesz sobie poradzić głównie w swojej głowie. Możesz oczywiście zrezygnować z marzeń, spełniać cudze oczekiwania, by doczekać się klepania z uznaniem po ramieniu. Ale dlaczego miałabyś ponosić taką cenę? Jeśli akceptacja ze strony innych nie jest bezwarunkowa, to nie jest to akceptacja, ale manipulacja. Może jej celem jest to, byś nie „zaniedbywała” domu, spraw codziennych, dzięki czemu inni nie będą musieli okazywać ci wsparcia i narażać się na dodatkowy wysiłek? A może jest to próba zawrócenia cię do szeregu, by inni nie musieli przewartościować swojego życia zawodowego, a gdy tylko się potkniesz, mogli z satysfakcją wypalić – a nie mówiłam? Dość mrzonek, bierz się do roboty…

Nie trać energii na przekonywanie innych, że to, co robisz ma wartość

Nie łaknij aprobaty, bo ona nie jest ci do niczego potrzebna. W końcu tę energię, którą marnowałabyś na przekonywanie innych do wystawienia ci pomnika pracownika roku, możesz przekuć w nowe zlecenie lub chociaż ich pozyskiwanie. A jeśli nie na pracę, możesz spożytkować ją na wartościowy czas wolny, spędzony z tymi, na których ci zależy. Odkąd jesteś na swoim, czas dla siebie się kurczy, więc ostrożnie go wydatkuj. Szanuj podwójnie.

„Nie przemierzaj oceanu dla kogoś, kto nie przeskoczyłby dla ciebie kałuży.” (Joanna Malinowska – Parzydło)

Bierz pod uwagę zdanie tych osób, które są dla ciebie autorytetami

„To, jak ludzie mówią do innych, jest tylko małym procentem tego, co i w jaki sposób mówią do siebie. Ludzie i sytuacje nie mają możliwości ranienia cię. To ty wybierasz, czy i jak chcesz zareagować na przykre oceny i uwagi wygłaszane pod twoim adresem. Decyduj więc świadomie, czy i kogo zapraszasz do elitarnego grona wartościowych ludzi, których opinie będziesz brał pod uwagę.”

„Dobre zdefiniowanie odbiorców Twoich działań i Twojej marki daje bezcenną wolność pozwalającą na ignorowanie krytycznych uwag ludzi, którzy nie są dla ciebie ważni. Uważam za bezcenne prawo do posiadania grup ważnych odbiorców i ignorowania „całej reszty tłumu” – osób nieistotnych z perspektywy twojego rozwoju, takich, z którymi ci nie „po drodze” i którzy nie zajmują żadnego miejsca w twojej życiowej strategii.” (Joanna Malinowska – Parzydło)

Ważne jest to, co sama mówisz do siebie, mniej istotne jest to, co mówią inni…

Kiedy zbudujesz poczucie własnej wartości na solidnych podstawach (na przykład wyznaczając w życiu cele i dążąc do ich realizacji), krytyka innych straci swoją moc, a ich aprobata nie będzie ci do niczego potrzebna. Mimo wszystko ostrożnie otaczaj się ludźmi – liczy się jakość, nie ilość. Nieustanne słuchanie negatywnych komunikatów i zaproszenia do dyskusji, czy twoja praca ma sens, pochłaniają i spalają.

„Spotkałam na swojej drodze życiowych mistrzów przekuwania problemów w sprawy do załatwienia. Znałam mistrzów dostrzegania dobrej okazji w każdej sytuacji (…) oraz mistrzów poszukiwania jasnych stron w najtrudniejszych życiowych momentach. (…) z drugiej strony spotkałam „mistrzów” w rezygnowaniu ze swoich marzeń, „mistrzów” z podcinania innym skrzydeł, „mistrzów” niewykorzystywania nadarzających się okazji, „mistrzów” wyszukiwania potencjalnych zagrożeń, które nigdy nie nastąpiły.” Joanna Malinowska – Parzydło

Nie czekaj na uznanie innych, by odetchnąć z ulgą, możesz spędzić życie na zabieganiu o cudzą aprobatę, wierz mi, że lepiej je spędzić na budowaniu swojego biznesu. Inni mogą wygłaszać najgorsze komunikaty pod twoim adresem, ale co z nimi zrobisz – twoja sprawa. Nawet, gdy czujesz się na celowniku, już dziś możesz odnaleźć spokój – jeśli odnajdziesz go w sobie…

A na koniec moje dwie ulubione maksymy, jeśli chcecie uciąć dyskusję:

  • „Dzięki swojej  pracy płacę swoje rachunki, więc nie obchodzi mnie, co kto o niej myśli.” Anna Mucha
  • „Nie obchodzi mnie, co o mnie myślisz, ja o tobie nie myślę wcale.” Coco Chanel

Marta Szyszko

Zdarzało ci się tłumaczyć z tego jak pracujesz? Jak wybrnęłaś?

Na podstawie:

jak napisać tekst content marketingowy

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Tak, podstawa to zrobienie porządku w swojej głowie. Sama miałam z tym problem, ciągle zastanawiałam się jak to przyjmą inni, ale udało mi się z tym uporać. Tak jak piszesz, bardzo ważne jest to, żeby zbudować poczucie własnej wartości. A otoczeniem się nie przejmować, bo czasami wystarczy naprawdę niewiele żeby inaczej spojrzeli na pracę w domu. U mnie punktem zwrotnym był…zakup roweru. Gdybym wiedziała, że to takie proste zrobiłabym to wcześniej. Okazało się, że fakt, że za „siedzenie w domu” można kupić rower podziałał na wyobraźnie wszystkich krytyków. Nagle zarobki za freelance się zmaterializowały i to nie w postaci wacików! To było dla niektórych zaskoczenie, ale od tej pory nikt nie pyta się o pisanie z ironią w głosie. A to bardzo dużo! Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • brawo! 🙂 dokładnie tak. Praca była obśmiewana, dopóki nie dała niezależności (choćby takiej, że jak są nieprzewidziane wydatki, to można ruszyć firmową kasę i nie trzeba się prosić, ani zaciągać kredytu).

  • Sama pracuję zdalnie i wiem, z jakim niezrozumieniem się to spotyka. Na szczęście jestem typem osoby, która potrafi się nie przejmować 🙂

  • Ja pracuję na etacie, ale na uczelni więc nie po 8h dziennie poza domem. Do tego wolne w święta, ferie i wakacje – dla mojej teściowej i kilku innych osób to jakaś taka praca mało poważna 🙂

    • Wszystko, co nie pasuje do szablonu, albo daje szczęście i pieniądze jednocześnie, jest jakieś podejrzane 😉

  • Niektórzy niestety pracę przy komputerze traktują jako marnowanie czasu. Czasem nie warto nawet tłumaczyć, że to takie samo zajęcie, jak praca w biurze, czy terenie.