JMM_0562

Jak zachowuję płynność finansową swojej firmy?

Własna firma to prestiż, to spełnienie marzeń i niedościgniony cel wielu osób uwiązanych na etatach, wliczając w to etat w domu – czyli pracę housewife, za którą nie otrzymujemy wynagrodzenia. Przyznam, że jestem osobą dość zapobiegliwą, czyli taką, która musi zabezpieczyć się od każdej strony, nim podejmie ryzyko.

Tak też było z podjęciem decyzji o założeniu działalności gospodarczej, na co zdecydowałam się dopiero, gdy wiedziałam, że poradzę sobie ze stałymi kosztami, czyli ZUS-em, księgowością oraz domenami i hostingiem za moje strony internetowe.

Przy moich obecnych obowiązkach, związanych z prowadzeniem domu i opieką nad dziećmi, nie mam do siebie pretensji, jeśli uda mi się zarobić niewiele powyżej kosztów.

Jak udaje mi się zachować płynność finansową firmy?

Moją poduszką bezpieczeństwa jest stały dopływ zleceń w postaci pisania tekstów SEO dla agencji reklamy internetowej. Kilka złotych za napisanie tekstu, pozwala zarobić kilkaset złotych miesięcznie, przy poświęcaniu temu zajęciu około czterech godzin w dni powszednie.

Dodatkowym i dość sporym zastrzykiem gotówki jest sprzedaż tekstów z linkami dla agencji content marketingu, dla których jestem wydawcą na swoich blogach. Choć tu zarobek jest dziesięciokrotnie większy, niż za teksty SEO, trudno przewidzieć ile reklam sprzedam, we wrześniu na przykład nie sprzedałam żadnej, a w wakacje zarobiłam na wyjazd w góry i zasponsorowałam go rodzinie.

JMM_0562

Dodatkowo tworzę treści www dla klientów indywidualnych. Za takie zlecenie można zgarnąć kilkaset złotych, bywa, że w ramach współpracy, doświadczam niesamowitego masażu, by móc go opisać i oddać klimat miejsca, o którym piszę. Tu podobnie jak w przypadku reklam, trudno przewidzieć ilość zleceń, a bywa i tak, że po dwóch tygodniach zaangażowanej pracy, klient milczy i nie dochodzi do najważniejszego – czyli finalizacji zlecenia i zapłaty za wykonaną pracę.

Od niedawna zainstalowałam reklamy Google AdSense, ale nie mogę mówić na razie o sporym zastrzyku gotówki, moje saldo to niewiele ponad 4 złote, po dwóch tygodniach wyświetlania reklam.

Mam też stałe zlecenie od biura turystycznego, dla którego piszę teksty blogowe, które potem umieszczam na serwisach i blogach, czyli content marketing od drugiej strony. To zastrzyk 50 zł miesięcznie dla mojej firmy.

Jak widzicie mama – freelancerka – copywriterka ma spore możliwości i jestem przekonana, że nie wypróbowałam nawet połowy z nich! Bywają chude miesiące, gdy główne źródła dochodu wysychają. Dlatego warto mieć ten wentyl bezpieczeństwa w postaci tekstów SEO lub stałego klienta, dla którego tworzymy teksty blogowe.

Nie musicie porywać się na otwieranie działalności gospodarczej pod wpływem impulsu i nie polecam Wam tego, ale rozejrzyjcie się na spokojnie za zleceniami i przejdźcie na swoje, gdy czujecie się pewne co do swoich możliwości zarobkowych.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Nie pozostaje napisać nic innego jak – GRATULACJE!

  • Kobieta w e-biznesie

    dziękuję 🙂

  • Fajnie, że masz ten „zapas” – warto pomyśleć nad wypełnianiem poduszki finansowej, która pozwoli na szukanie nowych zleceń bez zadyszki i zaciskania pasa, kiedy, odpukać w niemalowane, stały zleceniobiorca odpadnie. Wiem po sobie… 🙂

  • Kobieta w e-biznesie

    Zaletą freelancingu są nieograniczone możliwości, a im więcej klientów, tym większe poczucie bezpieczeństwa, którego nie mają już na przykład ludzie na etacie, bo jak tracą pracę, to jednym cięciem wszystko.