Agnieszka Skupieńska

Zarobki z bloga równe etatowym – wywiad z Agnieszką Skupieńską

Bardzo zachwalasz Google Adsense, choć ja do tej pory słyszałam same kontrowersje na temat tej formy reklamy internetowej. Niektórzy zarabiają kilka groszy dziennie, inni kilkaset złotych miesięcznie, a jeszcze inni kilka tysięcy. Co warunkuje wysokość zarobków (liczba odsłon, page rank, pozycja w Google)?

Od ponad trzech lat sprawdzam różne sposoby zarabiania na stronach internetowych i testowałam już bardzo wiele opcji: domy mediowe, programy partnerskie, AdTaily, AdKontekst, zarabianie na publikacji linków na stronie (Prolink), na publikacji linków w artykułach, zarówno we współpracy z agencjami, jak i poprzez systemy takie jak NextContent i do tej pory najlepiej zarabia mi się właśnie na AdSense.

Oczywiście wiele zależy od tego, jaką masz tematykę strony (nie na każdej da się zarobić), jaki masz ruch na stronie (na blogach z ruchem do 10 tysięcy użytkowników miesięcznie zarobki będą symboliczne), a także gdzie umieścisz reklamy. Z mojego doświadczenia wynika, że tylko AdSense daje regularne i przewidywalne przychody w przyzwoitej wysokości, więc na moich blogach jest najważniejszym sposobem na zarabianie.

Poproszę o wskazówkę dla kompletnego laika – pod jakim adresem należy zgłosić swój blog do Google Adsense? Jakie trzeba spełniać kryteria by w ogóle zacząć w ten sposób zarabiać – mieć działalność gospodarczą, a może podpisać umowę i kto odprowadza podatek za reklamy Google Adsense?

Żeby zacząć zarabiać na AdSense wystarczy założyć konto w Google AdSense (po wpisaniu w wyszukiwarkę od razu znajdziesz odpowiednie miejsce). Trzeba mieć skończone 18 lat, ale nie trzeba mieć działalności gospodarczej. Jeśli ją masz – wystawiasz faktury i odprowadzasz podatek dochodowy tak jak od każdej innej faktury. Jeśli nie masz DG – uwzględniasz przychody z AdSense podczas składania PIT na początku roku i płacisz podatek.

Ty w rozeznaniu miesięcznym piszesz, że zarobiłaś ponad 2000 za reklamy Google AdSense – jak to zrobiłaś?

Tak naprawdę 2000 to dopiero początek – blogerzy, którzy od lat zarabiają na AdSense na kilkunastu czy kilkudziesięciu stronach jednocześnie zapewne stwierdzą, że to niewielka kwota. Ja zarabiam na AdSense od ponad 2 lat, ale tak naprawdę dopiero od niespełna roku wiem, jak to robić dobrze, jak dobrać tematykę, jak pisać artykuły, które przyciągają ruch, jakie reklamy umieścić na stronie i gdzie je umieścić.

Swoimi doświadczeniami postanowiłam podzielić się na blogu biznesoweinfo.pl, bo być może to, czego się nauczyłam i do czego sama doszłam pozwoli innym początkującym blogerom czy właścicielom stron zarabiać na AdSense. Dlatego też co miesiąc umieszczam zestawienia zarobków – bo wiem, że nic tak nie przemawia do wyobraźni, jak konkretne liczby. W końcu te 2000 zł to jest kwota, którą niejeden absolwent studiów dostaje w swojej pierwszej etatowej pracy i to coś, co solidnie zasila domowy budżet.

A jakie jeszcze znasz sprawdzone sposoby na zarabianie na blogu?

Poza AdSense zarabiam także w innych programach partnerskich i systemach takich jak Nextclick czy Prolink, choć nie są to tak duże kwoty. Zdarza mi się też pisać artykuły sponsorowane, teksty reklamowe dla konkretnych marek czy zamieszczać banery konkretnych, indywidualnych zleceniodawców. Nawet na umieszczeniu w panelu bocznym linka do czyjejś strony można zarobić.

Ile blogów prowadzisz i jakie jeszcze usługi oferujesz w ramach pracy Freelancerki?

Wszystkich blogów mam (a właściwie powinnam powiedzieć „mamy” – bo nad blogami pracuje ze mną mój narzeczony) już 8, ale nie wszystkie są aktywne i nie na wszystkich zarabiam.




Zarabianie na blogach to coś, co robię „po godzinach”, bo tak naprawdę zajmuję się zawodowo pisaniem tekstów na potrzeby małych i średnich firm – są to teksty na strony firmowe, mailingi, e-booki, a także… teksty na firmowe blogi. Zdarzają mi się również zlecenia na korektę tekstów. Copywriting to moja główna działalność i z myślą o pisaniu na zlecenie założyliśmy firmę, a zarabianie na blogach pojawiło się dopiero później.

Ile godzin dziennie pracujesz, uważasz się za osobę, która osiąga work&life balance?

Pracuję tyle, ile trzeba 🙂 Przeważnie nie więcej jak 5 godzin dziennie nad zleceniami, dodatkowo godzina-dwie nad blogami, ale to też nie codziennie. Zdarza mi się pracować nad blogami w niedzielę (bo nad zleceniami dla klientów nigdy) – bo czasem wena na pisanie przychodzi w nieoczekiwanym momencie.

Jeśli chodzi o work&life balance – tak, to z pewnością dla mnie jedna z najważniejszych rzeczy. Zrezygnowałam z etatu właśnie po to, żeby zająć się pracą w takich godzinach, w jakich będzie mi to odpowiadać i nie przeznaczać na pracę więcej czasu, niż to jest potrzebne. Dlatego nie zarywam nocy, nie siedzę nad zleceniami całymi dniami. O 15-16 kończę robotę i cieszę się czasem wolnym. Obserwując znajomych, którzy pracują w „normalnych” firmach, mogę powiedzieć, że mam znacznie więcej czasu dla siebie niż inni. No i czasem pozwalam sobie na przedłużone weekendy, trzytygodniowy urlop, albo po prostu robię sobie dzień z serialami, bo pogoda jest tak brzydka, że nie chce mi się wstawać z kanapy. To zdecydowanie największe zalety freelancingu.

 A jak w ogóle doszłaś do tego punktu, w którym zarabiasz na siebie dzięki e-biznesowi? Gdzie zdobywałaś doświadczenie, czy trudno było zacząć zarabiać na własny rachunek, a może było to wybawienie od etatu?

To się rozwijało stopniowo. Na początku (na studiach) pracowałam w restauracji, potem w małym sklepie internetowym i łączyłam to z realizowaniem zleceń z pisania tekstów. Wiadomo jak to jest na studiach – każda kasa się przyda 😉 Potem sklep, w którym pracowałam, został zamknięty, a ja zaczęłam szukać pracy, w międzyczasie dalej realizując zlecenia. Przez dwa czy trzy miesiące nie znalazłam żadnej etatowej pracy, ale okazało się, że tych zleceń jest tyle, że właściwie nie muszę szukać innej pracy, żeby się utrzymać.

Potem jeszcze był krótki „romans” z etatem, też w e-biznesie, bo w serwisie internetowym, ale zrezygnowałam z tej pracy po roku, bo brak niezależności i konieczność wykonywania zadań, o których wiedziałam, że są bezcelowe, zaczęła mnie dobijać. No i wracałam z pracy zmęczona i bez ochoty na cokolwiek, a wcale nie zarabiałam więcej niż jako freelancer. Zadałam sobie pytanie: po co ja właściwie tam pracuję? Zrezygnowałam i razem z moim narzeczonym założyliśmy firmę. Po dwóch latach mogę powiedzieć, że to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

Dziękuję za rozmowę, jestem pełna podziwu i pozwolę sobie czerpać wiedzę z Twoich doświadczeń!

rozmawiała: Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Jej historia i działalność robią wrażenie 🙂

    • Jeszcze lepsze wrażenie robi blog Agnieszki 🙂

      E-biznes daje nam wiele możliwości, ale pamiętajmy że nie zastąpi ciężkiej pracy. Także wielkie gratulacje dla Ciebie za wytrwałość i super osiągnięcia. Pozdrawiam!

  • Mogę prosić link albo linki do blogów Agnieszki?

  • Wycofuję pytanie już znalazłam:)

  • Bardzo fajny wywiad, dal mi sporo do myslenia, nad swoja wlasna droga. Dziekuje i pozdrawiam serdecznie Beata