design thinking

Job crafting – co możesz zmienić w swojej pracy, gdy kusi cię by ją rzucić?

Job crafting to zmiana sposobu wykonywania pracy nim zniechęcimy się do niej na tyle, by ją rzucić. Co możesz zmienić w swojej pracy, by odzyskać flow, satysfakcję i energię? Lista jest długa, a na niej… liczba zleceń, kolejność wykonywania zadań, a czasem po prostu nastawienie.

Pracując na swoim, masz spore pole do popisu: możesz zmienić klienta, porę i miejsce, w których pracujesz, wybrać sposób komunikacji ze zleceniodawcami – organizować spotkania na mieście lub na skype.

To mit, że każdy właściciel firmy robi to co lubi i jeszcze mu za to płacą. Równie dobrze może zmuszać się do czegoś, za co dobrze mu płacą, bo takie zlecenie było pierwsze z brzegu, a potem jakoś tak głupio odmówić, skoro pozornie wszyscy są szczęśliwi.

Widzisz głębszy sens w tym, co robisz, a może płacisz rachunki i nic poza tym? A może sensu pracy nie podważasz, ale wciąż stresujesz się pustym kontem?

Ok. Znalazłaś pasjonujące zajęcie, zarabiasz wystarczająco, ale czy zachowałaś równowagę między czasem na pracę, a czasem dla siebie i rodziny?

Job crafting ma na celu dostosowanie pracy do siebie, by nas pasjonowała, była spójna z indywidualnym potencjałem, a także potrzebą regeneracji i czasem, który chcemy poświęcić na inne sfery niż zarabianie. Oczywiście, nie rezygnując z rozsądnych celów finansowych. To zaowocuje satysfakcją, poczuciem sensu i spójności, a także przypływem energii. Tyle teorii, a jak job crafting wygląda w praktyce?

Job crafting – co możesz zmienić w swojej pracy, bo pokochać ją na nowo?

zmniejszyć lub zwiększyć liczbę przyjmowanych zleceń – proponuję przyjmować ich mniej, ale za wyższe stawki, u mnie był to moment przełomowy, ale też trochę pracowałam na obecną stawkę.

dostrzec w niej sens – pisząc artykuły na blog o zdrowiu, dowiaduję się sporo ciekawostek, które chcę zastosować w swojej diecie, zdobyta wiedza ma dla mnie wartość dodaną.

podejmować jak najwięcej angażujących zadań – dzięki którym mniej inspirujące przemkną, nie odbierając nam entuzjazmu do pracy (można po niedopasowanym zleceniu ładować akumulatory na blogu, bo gdyby nie ten tekst, nie byłoby czasu i środków na pasję).

zmienić nastawienie do tematu – jeszcze do niedawna myślałam, że nie mam nic ciekawego do powiedzenia na temat aranżacji wnętrz, dopóki nie zobaczyłam minimalistycznych, drewnianych propozycji szwedzkich projektantów. I nagle okazało się, że pobudziły moją wrażliwość.

dostosować sposoby komunikacji do preferencji – jeśli jesteś introwertykiem, nie daj sobie wmówić, że w biurze coworkingowym rozwiniesz skrzydła, być może pozbawi cię to energii, praca będzie stała w miejscu, potencjał zostanie zduszony. Obserwuj w jakich okolicznościach nie przysypiasz i czujesz się zmotywowana. Testuj różne rozwiązania dla przełamania rutyny. Wolisz porozumiewać się mailowo niż telefonicznie? Twoja sprawa!

Co ja zmieniłam w swoim biznesie, by wrócić z nową energią?

Odpuściłam

Pracy było za dużo, zamiast czerpać radość z blogów, pisać gdy czułam, że mam coś ważnego do przekazania, wpadłam w rutynę i przymus, byłam zaślepiona celem i wynikami na tyle, by nadwyrężać pozostałe sfery życia, w tym czas na regenerację na relacje z bliskimi, sen. Choć niełatwo mi to przyszło, odpuściłam. Bałam się, że stracę to, na co tyle pracowałam. Specyfika pracy blogera umożliwia wzięcie oddechu, bo propozycje reklamodawców pojawiają się mimo chwilowej nieobecności.

Zwolniłam

Czasem już tak jest, że musimy zwolnić. Na przykład seria chorób wirusowych przetacza się przez dom. Wtedy energii na pracę zostaje jak na lekarstwo. Realizujemy priorytety, przesuwamy terminy, a blogi czekają. Kiedy wrócimy do swojego naturalnego rytmu, wpisy zaczną pojawiać się z typową regularnością. Nie można w 2 tygodnie stracić czegoś, nad czym pracuje się lata. To co ma długo trwać nie tylko musi długo powstawać, ale… przetrwa trudny czas.

Zmieniłam źródło dochodu

Gdyby nie dawno ktoś mnie spytał, jakie są moje zawodowe cele, powiedziałabym – rozwijanie blogów do momentu aż będę się z nich utrzymywać. Nic tak nie motywuje freelancera jak brak kasy i widmo pożegnania się z kochanym zawodem, a wtedy też z pasjonującymi blogami, które na dzień dzisiejszy dorabiają, a nie zarabiają na pełen etat. Dlatego rozejrzałam się za zleceniami, mam stałe źródła dochodu, a blogi realizuję między nimi już bez presji, że muszą zarabiać.

A Ty jesteś usatysfakcjonowana swoim biznesem? Co zmieniłabyś, gdybyś miała magiczną różdżkę spełniającą biznesowe marzenia?

Na podstawie: http://positiveorgs.bus.umich.edu/wp-content/uploads/What-is-Job-Crafting-and-Why-Does-it-Matter1.pdf

Marta Szyszko

2,024 total views, 5 views today

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Przez pewien czas miałyśmy gdzieś z tyłu głowy przekonanie, że najlepiej byłoby zarabiać tylko na blogu. Ostatnio stwierdziłyśmy, że może i fajnie, ale nie teraz, a jak wpadnie jakiś pieniądz to zawsze fajnie.

    • Żeby żyć z bloga trzeba być influencerem, ale można zarabiać na nim od czasu do czasu i wiąże się to z mniejszą presją i zaangażowaniem, a wtedy robimy to bez spiny.

autoresponder system powered by FreshMail