kaboompics-com_working-in-the-group-1

Kiedy darować sobie biznes?

Jeśli twoje zarobki cię nie satysfakcjonują, jeśli męczy cię brak przewidywalności dochodów, stresują stałe koszty, z którymi nie sposób dyskutować, być może przez myśl przeszło ci, że lepiej sobie darować cały ten biznes. Kiedy faktycznie prowadzenie biznesu nie ma sensu?

Istnieją pewne mechanizmy, które powstrzymują nas przed rezygnacją z celu, mimo że wszystkie znaki mówią, że gra nie jest warta świeczki, jeśli będziesz ich świadoma, być może łatwiej będzie ci podjąć racjonalną decyzję. Kiedy darować sobie biznes?

1. Kiedy biznes staje się kosztownym hobby, a cel finansowy jest nieosiągalny – w pułapce wzmocnienia sporadycznego

„Na przykład pasją Julie było tworzenie biżuterii, zawsze marzyła o tym, żeby być własną szefową i tak ułożyć sobie życie, aby robić to, co kocha. Zgromadziła oszczędności i założyła firmę, podnajmując powierzchnię w sklepie w New Jersey. „Aby mieć zysk – mówi – musiałam sprzedawać biżuterię o wartości detalicznej trzech tysięcy dolarów tygodniowo, jeśli miałam otwarte przez 6 dni w tygodniu. Najczęściej nie osiągałam tego celu, ale od czasu do czasu – powiedzmy co czwarty tydzień – faktycznie udawało mi się go zrealizować albo nawet przekroczyć. Utwierdzało mnie to w przekonaniu, że jestem o krok od sukcesu. Kręciłam się na tej karuzeli przez dwa lata, wydałam większość oszczędności, aż w końcu uznałam przykrą prawdę.” Wzmocnienie sporadyczne karmi wytrwałość, nawet jeśli nie ma związku z żadnym realnym postępem, który mógłby doprowadzić do realizacji celu.”  Peg Streep, Alan B. Bernestein

Każda kobieta ma inne cele finansowe. Niektóre mogą sobie pozwolić na to, by rozwijać biznes na urlopie macierzyńskim, jednocześnie otrzymując pensję. Co jeśli biznes, zamiast iść w dobrym kierunku, nie sprzedaje? Nie pozyskujemy zleceń, wynagrodzenie z roku na rok maleje, zamiast rosnąć?

Kiedy do biznesu zaczynamy dokładać, gdy nie mamy pewnego źródła dochodu, gdy prowadzenie firmy wiąże się z wyrzeczeniami, które odbijają się na całej rodzinie, kiedy posiadanie pasji nie wynagradza tego, że nie można pojechać na fajne wakacje lub praktycznie nie mamy czasu prywatnego, myśli o rezygnacji są w pełni uzasadnione.

2. Kiedy przy biznesie trzyma nas jedynie kulturowa presja na wytrwałość

 „Z powodu presji kulturowej i osobistej najtrudniej zrezygnować z celów, które mają pozory sukcesu. (…) Ludzie są zaprogramowani do wytrwałości, nawet gdy cel jest nieosiągalny. (…) Czasami jakiś cel staje się przestarzały, ponieważ nie daje nam tego, czego oczekiwaliśmy, bądź koliduje z nowymi priorytetami. (…) Wszyscy jesteśmy uczeni, że rezygnacja to oznaka słabości i że ci, którzy się poddają, są nieudacznikami. Zadowoleni, odnoszący sukcesy ludzie wiedzą, jak trwać w dążeniu oraz jak z niego rezygnować. Zwycięzcy też rezygnują, ale nie tak, jak myślimy, a kiedy to robią, to w sposób stanowczy i mądry.”  Peg Streep, Alan B. Bernestein

 3. Kiedy ulegamy mechanizmowi eskalacji zaangażowania

Kiedy coś nam się rozsypuje, na koniec zwiększamy wysiłki, by nie dopuścić do katastrofy. Ten mechanizm nazywa się eskalacją zaangażowania:

„Ludzie faktycznie zwiększają swoje zaangażowanie, kiedy cel upada albo nawet jest nie do uratowania.”  Peg Streep, Alan B. Bernestein

Czy tylko rezygnacja wchodzi w grę?

Czasami kłopoty są przejściowe. Z końcem preferencyjnej stawki ZUSowskiej, tracisz stałe zlecenie i masz kiepski miesiąc pod względem finansowym. Jeśli odpowiada ci tryb własnej firmy, jeśli lubisz być przedsiębiorcą, a etat lub stanowisko 8 godzin za biurkiem jawi ci się jako strata życia, po prostu zmień swoje cele i dostosuj do potrzeb. Może warto rozejrzeć się za stałymi zleceniami, a blogi potraktować jako dodatkowe źródło dochodu, bez presji, że muszą zarobić na twój ZUS i pensję?  Z końcem roku straciłam duże stałe zlecenie, zarobki na blogach były tylko dodatkiem do pełnych kosztów działalności. Moim priorytetem stało się zarabianie pensji z pisania tekstów (skórę uratował mi kurs Agnieszki Skupieńskiej), a blogi, choć nie zeszły na dalszy plan, nie są już moim finansowym być albo nie być. Dzięki temu czuję, że mam wpływ na to, ile zarobię, jest to przewidywalna kwota, w pełni zależna od moich starań.

„Rezygnacja nie tylko uwalnia nas od beznadziejnej pogoni za niedosiężnym, lecz także pozwala nam zająć się nowymi, bardziej satysfakcjonującymi celami, pozwala porzucić nieosiągalny cel bądź skorygować taki, który przestał przynosić satysfakcję.” Peg Streep, Alan B. Bernestein

Marta Szyszko

na podstawie:

daruj-sobie-przewodnik-dla-tych-ktorzy-nie-potrafia-przestac-b-iext34555931

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments