kiedy powiesz sobie dość

Kiedy powiesz sobie dość?

Nieodłącznym aspektem pracy freelancera jest wyznaczenie sobie zdrowych granic, czyli sprawiedliwy podział czasu na rodzinę, pracę, przyjaciół, pasję, obowiązki domowe i odpoczynek. Jeśli praca jest Twoją pasją, punkt pierwszy masz zaliczony. W jakie pułapki możesz wpaść na początku zawodowej drogi?

Jest branie, wypuszczam kolejny spławik, choć ledwo trzymam wędkę

Nic tak nie cieszy freelancera, jak zainteresowanie jego skromną osobą. Zanim wyrobisz sobie markę, musisz dopiąć budżet i nie szarżować ze stawkami. Jeśli ktoś proponuje współpracę, zgadzasz się na kiepskie warunki finansowe, a potem toniesz pod zleceniem, które rozrasta się w czasie i stresujesz, że przyszła kolejna oferta, ale musisz jeszcze jeść i spać. Z jednej strony nie chcesz stracić zawodowej szansy, ale może to dobry moment by pałeczkę przejął ktoś inny?

Powiedz uczciwie ile czasu potrzebujesz na dokończenie aktualnego zlecenia, jeśli klient nie może czekać, poleć mu zaufaną osobę, która właśnie ma wolny termin. To też argument za tym by dobrze przemyśleć czas, stawkę i motywację do wykonania zlecenia, nim je podejmiesz.

Daj sobie zapas czasowy i mierz siły na zamiary

Jesteś mamą? To wiesz, że niewiele możesz w swoim życiu przewidzieć, a kończenie zlecenia w stresie nad zmożonym gorączką dzieckiem, odbije się negatywnie na jakości pracy, ale też Twoim samopoczuciu. Zaplanuj więcej czasu na wykonanie zlecenia, niż faktycznie potrzebujesz. Jeśli skończysz wcześniej, klient będzie zadowolony, jeśli tuż przed upływem terminu, wyjdziesz na osobę uczciwą. Dokładność wymaga czasu, spokoju i koncentracji, masz luz na poprawki, maile z uwagami i genialne pomysły, które wpadają do głowy tuż przed oddaniem zlecenia. Freelancer, który nie dopina terminów, nie wyrobi sobie dobrej marki, choćby był geniuszem i guru kreatywności.

kiedy powiesz sobie dość

Proś o pomoc

Nie jesteś cyborgiem, nie masz niekończących się pokładów energii i lepiej zostawić sobie zapas energetyczny na niespodziewane zdarzenia, tak osobiste, jak zawodowe, niż latać z wywalonym ozorem, zarabiać, odnosić sukcesy, ale stracić całą radość życia.

Prośba to nie wydawanie dyspozycji, ale grzeczne pozostawienie przestrzeni na odmowę: „Kochanie, robię ten projekt, jestem przemęczona, czy mógłbyś – wyjść z nimi na spacer, zapakować zmywarkę, rozwiesić pranie?” Jeśli masz w domu gentelmana, wkrótce przyjdzie Ci się przekonać, że nie musisz być panią od wszystkiego. Ta sama zasada dotyczy dzieci, one też stosownie do wieku powinny oswajać się ze znaczeniem terminu – obowiązki.

Perfekcjonizm jest zabójcą sukcesu

Jeszcze w głowie mi huczą opowieści męża o korpo koleżankach, które ze stresu wymiotują, po nocach kończą projekty, a czasem śpią w pokoju kreatywności przez trzy godziny, bo dzieci dały w kość i akumulatory nieodwołalnie siadły. Jesteś freelancerką, a zatem panią swojego losu. Sama decydujesz ile pracujesz, nie zawsze więcej pieniędzy oznacza lepszą jakość życia, bo co z tego, że zarobiłaś na te palmy, skoro kosztowało Cię to miesiące życia w stresie, fukania na rodzinę i obgryzania paznokci? Perfekcjonizm zabija nie tylko sukces, ale relacje rodzinne, Twoją radość życia.

Łącz obowiązki z pracą tam, gdzie jest to możliwe

Co mam na myśli? Siedzę właśnie na plecaku od laptopa pod zjeżdżalnią i piszę, bo naszła mnie wena, a myśli same cisnęły się na monitor. Dzieci obsypują się piachem, synek sąsiadów uśmiecha się do mnie i z zainteresowaniem obserwuje. Innym razem podczas odsłuchiwania 3-godzinnego webinarium o copywritingu, przygotowałam gołąbki. Ktoś kiedyś powiedział, że zdrowe i naturalne jest wpuszczanie dzieci do swojego zawodowego świata i ja to potwierdzam.

Marta Szyszko

Comments

comments