wywiad

Kiedy praca jest pasją, to nie trzeba tego jakoś specjalnie godzić z życiem osobistym

Monika, Ania, prowadzicie stronę Mam na to sposób.pl. Jestem pod ogromnym wrażeniem, zarówno wyglądu portalu, jak i doboru tematyki. Jak to się zaczęło? Skąd pomysł na portal?

Monika: Szczerze mówiąc, to już nie pamiętam dokładnie, jak to się zaczęło. Z Anią poznałyśmy się jakiś rok przed założeniem portalu – przypadkiem… Chociaż ja tam wierzę, że nic się w życiu bez przyczyny nie dzieje. Razem  już coś tam próbowałyśmy wcześniej działać… Byłyśmy sobie wsparciem w różnych sytuacjach – głównie w życiu prywatnym i stwierdziłyśmy pewnego dnia – tak po prostu – że fajnie byłoby coś razem zrobić. A każda z nas marzyła o portalu. Nie myślałyśmy zbyt długo. Od razu kupiłam domenę, serwer, i zaczęłam czytać jak to ze sobą „połączyć”. Zrobiłam to – jakimś cudem, i już następnego dnia pojawił się na stronie pierwszy artykuł.

Ania: Ja też nie pamiętam, co było takim właściwym początkiem, bo Monika ma tysiące pomysłów na sekundę, ale ten był jednym z tych, który od razu zaczęłyśmy realizować. Obie pisałyśmy teksty „dla kogoś”, ale wciąż chodziło nam po głowie, by zacząć robić coś pod swoim szyldem. Skoro inni na tym zarabiają, to czemu my nie możemy? Poza tym, to takie przyjemne mieć swoje „własne” miejsce w sieci.

Połączyłyście siły biznesowo. Jakie widzicie tego korzyści i dlaczego się na to zdecydowałyście?

Monika : Guru polskiej blogosfery – dawny Kominek (wybacz, nie mogę się przyzwyczaić do nowego pseudonimu) nie jest za biznesowymi współpracami internetowymi no, bo wiadomo… jak się robi coś razem, to się trzeba później dzielić – wszystkim. Ale my nie mamy z tym problemu.

Korzyści jest całkiem sporo, chociaż tą główną, najważniejszą jest to, że jak któraś z nas „nawali” bo czasu brak, czy jakichś tam przypadek losowy się przytrafi, to druga tą pierwszą zastąpi, i na odwrót.

Poza tym… ja mam w Ani OGROMNE wsparcie. Różnie między nami bywa – i właśnie przez wspólne biznesy pojawiły się w naszej przyjaźni pierwsze zgrzyty, ale to moja bratnia dusza, i często rozumiemy się bez słów. Da mi po dupsku jak trzeba (w przenośni rzecz jasna), i nawet jak jednego dnia nie mam siły czy chęci wziąć się za ten nasz portalik, to Ona naprawdę potrafi mnie zmotywować.

Poza tym… Wiesz… co dwie głowy, to nie jedna. My – jak mamy taką fazę – to mamy MEGA burzę mózgów. Uwielbiam to.

Ania: Dlaczego się na to zdecydowałyśmy? Trudne pytanie, bo nigdy nawet nie przyszło mi do głowy, by mogło być inaczej. Z Moniką prawie, że od początku znajomości, mówiłyśmy o tym, że chcemy podbić świat, zapewnić dzieciom wszystko, co najlepsze, a najlepiej to  wybudować piękne domy obok siebie. Z wysokim płotem, co by było się gdzie schować, jak jedna drugą wkurzy;). No i jeszcze jakieś egzotyczne wakacje miałyśmy w planie, ale nie wiem jak to rozegramy, bo zazwyczaj się wymieniamy urlopami, tak by ktoś sprawował pieczę nad naszym dzieckiem:).

Jeśli chodzi o korzyści, podpisuję się pod tym, co powiedziała Monika, bo wszystko to działa w dwie strony. Dodam jeszcze, że z racji tego, że obracamy się w zupełnie innym środowisku i w ogóle jesteśmy raczej różne, nasza pula pomysłów jest dość bogata. Każda z nas wnosi do biznesu coś innego. No i jak któraś wpadnie na głupi pomysł, druga skutecznie może jej to wyperswadować. We dwójkę łatwiej o obiektywne spojrzenie. No chyba że jedna drugą czymś zarazi, to już ten obiektywizm gdzieś ucieka:).

Co ważne, obie jesteśmy pełnoetatowymi mamami, obie mamy swoje problemy, które czasem utrudniają nam działanie. Ale jesteśmy dla siebie wyrozumiałe, nie mamy problemów z tym, by dzielić się pieniędzmi czy obowiązkami. Wspólnie zajmujemy się naszym dzieckiem:).

Monika, napisałaś mi w mailu, że zanim otworzyłyście Mamnatosposób.pl, angażowałaś się w inne internetowe projekty, a zarabianiem w sieci zajmujesz się już od ośmiu lat. Opowiedz o najważniejszych projektach, nawet tych, które już zakończyłaś, a wiele cię nauczyły.

Monika: Oj Wiesz… Zaczęło się od pisania precelków – Wiesz jakie miałam stawki? Lepiej nie pytaj! Ale cieszyłam się, że coś sobie dorobić mogę, podczas gdy inni nie mieli pojęcia,  że w internecie SĄ PIENIĄDZE.

Kiedy odkryłam moc internetu, wpadłam na pomysł organizacji pikniku rodzinnego dla wiejskich dzieciaków. Na wsi zwykle niewiele się dzieje… Znalazłam sponsorów – chociaż nie miałam żadnej karty przetargowej – bloga… NIC, zupełnie.

Impreza odniosła sukces, i tak od 7 lat, regularnie organizuję takie pikniki – a od dwóch lat pod nazwą „Piknik z blogującą Mamą”.

Prowadziłam i prowadzę kilka stron i… bloga… własnego. Osobistego. Zaczęłam go pisać 2 lata temu, kiedy jeszcze nie miałam pojęcia, że na blogowaniu można zarobić całkiem konkretne pieniądze. Teraz już jestem „starą wyjadaczką”. Mam swoją „publiczność”. Wiele znajomości wirtualnych przenoszę do realnego świata.

Dzięki blogowaniu jestem zapraszana na konferencje, czasami sama prowadzę szkolenia – o zarabianiu w sieci a mówiąc nieskromnie, całkiem sporo już o tym wiem.

Achh no i jest coś jeszcze! Moją największą dumą i takim w sumie internetowym projektem są Zwierzaki Pocieszaki (www.zwierzakipocieszaki.pl) Pomysł na tą akcję zrodził się w naszych głowach w Reymontówce).

SAME stworzyłyśmy książeczkę. Treść, ilustracje, skład – WSZYSTKO. A calusieńki przychód ze sprzedaży przekazaliśmy na jedną z Polskich fundacji. W tej chwili trwa sprzedaż drugiej części książki i oczywiście przychód również wpływa na konto Fundacji – tym razem jest to Fundacja Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu.

Mogłabym tak pisać i pisać… bo ja nie lubię stać w miejscu. Miliony pomysłów mam w głowie, „stos” rozpoczętych projektów.

Ania, a jak wygląda prowadzenie biznesu online u Ciebie, czym zajmowałaś się przed Mamnatosposób.pl? Czemu postawiłaś na biznes online?

Ania: Prawda jest taka, że to Monika pokazała mi, że przez internet można zarabiać. Zawsze lubiłam pisać, słyszałam o copywriterach, ale jakoś nie przyszło mi do głowy, że ja też mogłabym  na tym zarabiać. Monika podsunęła mi kilka zleceń i tak się zaczęło. Wkręciłam się na dobre i myślę, że tak już zostanie. Aktualnie poza portalem prowadzę dwa blogi firmowe, piszę teksty na strony internetowe, zapisałam się też na studia, których kierunek ściśle wiąże się z marketingiem internetowym. Śmiało mogę stwierdzić, że Monika pomogła mi znaleźć pomysł na siebie. Ale ciiii ;).

Jak powstał ten piękny layout, jak rozumiem nie jest to skórka WordPressa?

Monika: Oooo przyznaję, że tutaj to już nam pomagała nasza kochana Madzia (www.mamao.pl) To jest MISTRZYNI jeżeli chodzi o te sprawy. Dla mnie to czarna magia. Ja mogę pisać… To potrafię, ale te wszystkie skórki, szablony…

Kupiłyśmy go na jakieś zagranicznej stronce. Długo wybierałyśmy, ale obyło się bez sprzeczek… My to w ogóle jakoś – mimo wszystko – rzadko się kłócimy.

Ania: Popieram! Magda udzieliła nam mocnego wsparcia. Szczególnie, że w kwestiach technicznych jestem zupełnym laikiem. Co do szablonu, fakt jest piękny, ale chodzą mi już po głowie jakieś zmiany. Muszę jeszcze Monikę do nich przekonać :). Kto wie, może w przyszłym roku.

Jak zapełniacie portal treściami? Zatrudniacie copywriterów, a może same dobieracie tematy i piszecie teksty?

Monika: Długo, dłuuuugooo pisałyśmy zupełnie same. Właściwie to ja nie dopuszczałam nawet do siebie myśli, że kurczę, ktoś mógłby tam pisać za mnie. Przecież ten portal jest jak jedno z moich dzieci.

No, ale od jakiegoś czasu posiłkujemy się treścią osób, które zgłaszają się do nas na praktyki. Cóż no… Znów powiem nieskromnie, ale portal dobrze się prezentuje, sporo osób chce się pochwalić praktykami u nas, a jak sama wiesz, kolejny punkt w portfolio zawsze się przyda.

Ania: To nie fair, jak ta kobita nade mną się wypowiada, to ja już niewiele mogę dodać:). Powiem tylko, że moim marzeniem jest, by portal stał się miejscem pracy nie tylko dla nas, ale i dla innych kobiet – mam, które z racji opieki nad dzieckiem, nie mogą podjąć pracy stacjonarnie.

Skąd bierzecie pomysły na artykuły?

Monika: Niczego odkrywczego nie napiszę ale… Ja czerpię pomysły na artykuły z… życia – po prostu. O na przykład akurat złapało mnie przeziębienie. Trzeba było wykorzystać jakieś domowe sposoby na leczenie – no to dawaj… piszemy artykuł o swoich doświadczeniach.

Czasami też z kimś rozmawiamy, i zamieszczamy na portalu wywiady, innym razem ktoś podsyła nam jakąś swoją historię, bo chce się wygadać. Różnie to bywa.

Ania: Dla mnie cennym źródłem pomysłów są fora internetowe. Sprawdzam jakich rozwiązań poszukują kobiety, jakie mają problemy, jakie zadają pytania. Z kolei dział kulinarny, który prowadzę, ściśle wiąże się z… moim apetytem. W końcu ktoś musi zjadać to, co ugotuję :)! To chyba dlatego większość umieszczonych tam przepisów to makarony ;)!

Jak promujecie swój portal?         

Monika: Uwierzysz, jak powiem Tobie, że nie robimy prawie nic? Stawiamy głównie na odpowiednią optymalizację tekstów, dzięki czemu portal fajnie się pozycjonuje.

Jakoś tak nie myślałyśmy nigdy o płatnej reklamie, ale teksty są chętnie linkowane na innych stronach.

Poza tym czasem szepniemy coś na forum, innym razem ktoś poprosi o wywiad – jak Ty. Wiemy, że gdybyśmy zainwestowały w reklamę płatną, to i czytelników by szybciej przybywało, ale i tak mamy ich kilkadziesiąt tysięcy, chociaż nie robimy w kwestii reklamy prawie nic, a portal tak naprawdę działa TYLKO rok.

Ania: Ona kłamie! Tylko trochę, ale zawsze:). Raz, promowałyśmy się przez fb. Zainwestowałyśmy w to jakieś kilkadziesiąt złotych. No, a reszta się zgadza.

Jak godzicie pracę z życiem osobistym?

Monika: Ten portal to nie jest dla mnie tylko kolejne „dziecko” i hobby. To też praca- zarabia przecież.

Ja jestem samodzielną Mamą dwójki Chłopców. Łobuzów strasznych, okrutnie absorbujących. No ale rano zaprowadzam ich do przedszkola i do tej 15 mam czas i na portal, i na inne projekty – MILIONY projektów.

Wiesz… kiedy praca jest jednocześnie pasją, to nawet nie trzeba jakoś tego specjalnie godzić z życiem osobistym zwłaszcza, że ja zarabiam też na blogu osobistym i tutaj mogę powiedzieć bez dwóch zdań, że moja praca, to moje życie – po prostu.

Lubię to, no, i nie wyobrażam sobie w tej chwili jak mogłabym to rzucić. Nie mogłabym!

Ania: Dokładnie tak! Mam to szczęście, że praca daje mi nie tylko pieniądze, ale i ogromną satysfakcję. Mam też dość dużą swobodę decydowania o sobie, o tym co danego dnia będę robić, jakiego tematu się chwycę. I co ważne: gdzie będę pracować. Laptop pod pachę, internet do wiadra i w drogę :).

Żeby nie było, że jest tak kolorowo: często zdarza się tak, że mój plan dnia jest bardzo napięty, praktycznie od samego rana, aż do nocy. Często muszę sobie czegoś odmawiać, ale tak ma większość mam. A jak się zdarzy gorszy dzień to zawsze mogę Monice trochę ponarzekać :).

Ważne jest też to, by nie tracić sprzed oczu celu, to pozwala nam przetrwać trudniejsze momenty. No i coś równie ważnego: czasem trzeba sobie odpuścić, przeczekać, poszukać innego rozwiązania. Głową muru nie przebijesz, ale zawsze możesz spróbować go obejść dookoła :).

Dziękuję za rozmowę, jestem pod wielkim wrażeniem Waszych osiągnięć, zrozumiałam, że wszystko przede mną. Na zarabianie w sieci trzeba tylko znaleźć swój sposób:)

z Moniką

Monika Mam na to sposób

i Anią

Ania Mam na to sposób

rozmawiała: Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments