Marta-Krasnodebska-073-r

Można osiągnąć sukces bardzo szybko, ale trzeba się bardzo nad tym skupić

Zapraszam na 3 część wywiadu i podcast z Martą Krasnodębską.

Czy sukces w biznesie można odnieść z dnia na dzień?

I tak, i nie. Ja jestem takim przykładem, którego jest mi ciężko używać, dlatego że ja na przykład nie mogę zagwarantować, że twoja historia będzie taka jak moja. Ja miałam pomysł na firmę, która się zajmuje prowadzeniem mediów społecznościowych, uczeniem strategii bycia w mediach. Dałam sobie dwa tygodnie, żeby zrobić stronę internetową, wydrukować wizytówki, pojechałam na targi żeby się rozejrzeć … a zdobyłam klientów i kontakty na cały rok.

W tym momencie wiedziałam już, że jestem na cały rok bezpieczna.  Bo w ciągu dwóch tygodni działania mojego biznesu, zdobyłam wystarczającą sumę, żeby przez cały rok funkcjonować, nawet jakbym nie miała żadnego innego klienta.

A co sprawiło, że on tyle w Ciebie zainwestował?

Bo jestem świetna w tym co robię (słowa klientów;)  – znam się na tym i mam duże doświadczenie. To nie jest tak, że ja się któregoś dnia obudziłam i powiedziałam sobie: „O, teraz będę konsultantką.” Tylko, że ja to robię od lat. Tylko zmieniłam profil działalności z czasem: zamiast robić tylko strony internetowe zajęłam się stronami internetowymi i pozycjonowaniem. Zamiast robić tylko strony i pozycjonowanie, dodałam do tego media społecznościowe. Mam na ten temat dużą wiedzę i mogłam to zrobić, wiem, że w chwili kiedy to zrobiłam, to ja nie oszukuję w jakiś sposób tego klienta, że ja się teraz będę na nim uczyć, tylko ja to już umiałam dawno, ale teraz dopiero postanowiłam to sprzedać.

Bardzo dużo osób w chwili, gdy widzą jakiś sukces, to myślą sobie: „O, ona się obudziła, wypuściła jakiś kurs i zarobiła miliony”. A to tak nie działa!

Bardzo często wiedza, która idzie w ten kurs, powstawała bardzo długi czas. My się bardzo długo tego uczyliśmy, albo ta osoba się bardzo długo do tego przygotowywała.

Sam fakt, że po dwóch tygodniach sprzedaży kursu sprzedało się 1000 sztuk sprawia, że ludzie myślą: „Wow, to ja też tak zrobię”, tylko że nie wiedzą, jaki mają kurs. Nie mają żadnej marki wyrobionej w internecie. Nie wiedzą, o czym mówić.

Można osiągnąć sukces bardzo szybko, ale trzeba się bardzo nad tym skupić. Nie można tego robić na pół gwizdka, że ja dzisiaj zrobię trochę, następnego dnia zrobię trochę z jakiegoś innego tematu. Albo jednocześnie będziesz robić bloga, podcast, kanał na Youtube i na niczym się nie skupisz. Ja to zawsze mówię, że to jest tak jakby próbować biec w dwie strony na raz. No, się nie da! Dużo lepsze rezultaty osiągasz w chwili, kiedy się na czymś skupisz.

To jest jedna z tych rzeczy, której ja uczę: jak się skupić, co zrobić najpierw, jak sobie ułożyć kalendarz publikacji, który zresztą rozdaję za darmo: i na swoich webinarach, i na swojej stronie. Stworzyłam taki kalendarz, gdzie na 90 dni się planuje posty na blogu i całą działalność w mediach społecznościowych. Na jednej stronie planujesz sobie 90 dni – w ciągu kilku dni ściągnęło ten kalendarz ponad sto kobiet, uwiedzionych prostotą rozwiązania.

Bardzo często, kiedy ja pokazuję ten koncept, dla jednych jest to niewyobrażalne – jak to można zrobić, potem faktycznie sobie drukują i patrzą: rzeczywiście, o ile to jest łatwiej, kiedy się człowiek skoncentruje tylko na jednym temacie w danym okresie czasu i wszystko buduje się do tego tematu.

Jeżeli ja chcę sprzedać w przyszłym miesiącu kurs, to 4 tygodnie przed, 4 te posty będą naprowadzać ludzi kurs. Jeżeli chcę wypuścić kurs o dietach, to nie będę publikowała o robieniu na szydełku. To jest błąd, którzy ludzie bardzo często popełniają, że na przykład mają swojego bloga, ale nie budują tej potrzeby czytelnika, nie budują listy oczekujących, którzy by mogli z tego skorzystać. W chwili, kiedy się używa takich narzędzi, jakie ja pokazuję (kalendarza, w którym się planuje swoje kroki, gdy się planuje na cały rok, co ty będziesz właściwie robić), to nie musi być, tak jak Ola Budzyńska mówi: „Wykute w betonie”, ale przynajmniej miej pojęcie, czy chcesz wypuścić dwa czy trzy kursy w tym roku.

To jak ja planuję: biorę cały rok i zaznaczam, kiedy moje dzieci mają wakacje, żeby wtedy nie pracować, żeby nie robić sobie trudniej. Jeżeli wiem, że oni w sierpniu mają cały miesiąc wakacji, to ja planuję, że 2 tygodnie spędzimy w tym kraju, 2 tygodnie spędzimy w innym i ja wtedy nie planuję jakiegoś dużego launchu czy pracy z klientami, bo ja wtedy wiem, że będę nieobecna, będę gdzieś na plaży. I tak samo radzę innym kobietom planować: zaczynając od siebie.

Najpierw weź kalendarz i zaznacz, kiedy jesteś nieobecna, kiedy są twoje urodziny, kiedy chcesz urlop mieć, kiedy twoje dzieci mają jakieś ważne wydarzenia, żeby nie było historii, że ty musisz w Wigilię pracować. Mi się to czasami zdarzało dlatego, że był jakiś nagły „wypadek” i się nie wyrobiłam.

I po prostu to jest nauczka, że własny biznes to nie jest praca na etacie. Ty to możesz zaplanować i nie musisz się dostosować do kogokolwiek innego. Twoi klienci się dostosują do ciebie. Dlatego najpierw zaplanuj, co ty chcesz zrobić ze swoim życiem. Najpierw mamy pogląd na cały rok: kiedy są wakacje, kiedy są dni wolne, kiedy chcemy odpocząć. Potem mamy podgląd na to, co chcemy robić w układzie dziennym.

Jeżeli dla ciebie jest ważne, żeby codziennie rano biegać, no to nie umawiaj się z klientami na konsultacje o tej porze. Ten czas w kalendarzu jest zarezerwowany na bieganie i nie może tego zmienić. Dla klientów zawsze znajdziesz czas. Wszystko sobie poukładasz, rozepchniesz, wydłużysz ten czas, pójdziesz spać później i dla klientów znajdziesz ten czas.

Bo my mamy w sobie taką potrzebę, by nie zawieść tego klienta, żeby nie zmarnować swojej reputacji, a samych siebie spychamy na sam koniec. Dlatego musimy zacząć planowanie od nas samych, od tego, co my chcemy osiągnąć, od tego co my chcemy, żeby się stało. Jeśli na przykład chcesz pracować 4 dni w tygodniu, to nigdy nic nie planuj na piątek. Piątek jest twoim dniem odpoczynku i koniec, albo piątek jest dniem, kiedy realizujesz jakiś dodatkowy projekt – coś co jest twoją dodatkową frajdą. W chwili, kiedy patrzysz na swój kalendarz i widzisz, że piątek, sobota, niedziela nie istnieją, musisz wepchnąć to wszystko, co chcesz osiągnąć w te 4 dni i bardzo często się okazuje, że się udaje.

My jesteśmy tak nauczeni pracować w trybie korporacyjnym: od 9 do 17 czy pięć dni w tygodniu, czy 40-60 godzin tygodniowo, że nawet sobie nie zdajemy sprawy, ile czasu marnujemy na pogaduszki z innymi osobami, na myślenie – co zrobię, a jeżeli ty wstajesz rano, a wczoraj wieczorem zaplanowałaś, to są moje 3 zadania na ten dzień, robisz te 3 zadania i potem otwierasz Facebooka i sprawdzasz, co się stało, potem otwierasz maila i sprawdzasz, co się stało…ale najpierw Twoje zadania.

Dopiero, jak zrobiłaś to, co sprawi, że twój biznes będzie funkcjonował, twój blog będzie funkcjonował, że twój kurs się posunie jakoś do przodu, to wtedy reagujesz na wszystko inne, co się stało. Wtedy klienci nie zepchną cię z toru, na którym chcesz, żeby twoja firma się poruszała.

Czy zgłaszają się do Ciebie osoby, które nie mają pomysłu na biznes, ale chcą prowadzić biznes: pracować mało, zarabiać dużo, czy masz już takie osoby, które wiedzą, co chcą sprzedać, mają wiedzę, a Ty pomagasz im to opakować?

Jeżeli ktoś nie ma pomysłu na biznes to ja zachęcam do wykupienia jednogodzinnej konsultacji, gdzie możemy skrystalizować te cele albo korzystać z wiedzy, którą daję za darmo: zapisać się na mój newsletter, oglądać webinary, być w mojej grupie, itd.

Większość moich klientów to są blogerki, autorki książek, osoby, które już mają własny kurs i chcą sprzedać więcej. Na samym początku wydaje nam się, że damy sobie radę same, nie musimy inwestować, szkoda pieniędzy, a dopiero potem się okazuje, że czas i szybkość implementacji jest dużo ważniejsza niż ta cena. One się do mnie zgłaszają w chwili, gdy odkrywają, że faktycznie mogłyby to zrobić same, ale zajmie im to więcej czasu. Chcą strategię, która się wyklaryfikuje, będą wiedziały, co robić krok po kroku, żeby ten kurs się sprzedał, żeby czegoś nie zapomnieć. Nawet czasami bardzo fajnie jest porozmawiać z kimś i masz już zalążek tej strategii, ale nie jesteś pewna, czy to się uda, czy powinno być to czy to, co powinno być pierwsze, co trzeba dodać, czy czegoś nie pominęłaś. Dlatego takie konsultacje są pomocne.

Jeśli chodzi o osobę, która chciałabym mieć coś w internecie, coś zacząć, a nie wie, w czym jest dobra, zachęcam by przejść przez darmowe kursy, które ja robiłam w zeszłym roku, gdzie pokazywałam, jak zbudować własną markę, nawet pokazywałam, jak zrobić własne logo. Pokazywałam, jak zaplanować sobie całą działalność, jak zaplanować, ile chcesz zarabiać, na czym. Nie mówię, że ja jestem jedyna, dużo osób coś takiego robi. Wykorzystać jak najwięcej tej wiedzy, która jest za darmo, żeby wiedzieć, w którym momencie poprosić o pomoc i nie chodzić po omacku.

Czy to się da, zaczniesz dziś, jutro będziesz zarabiać? Są takie osoby, którym się to udaje. Tak naprawdę wystarczy, że postawisz swoją stronę i dasz ofertę. Oczywiście, zakładam, że masz jakąś wiedzę na ten temat, a nie tylko dajesz ofertę i liczysz na cud. Jeżeli już wiesz, jak coś robić i teraz tylko chcesz to sprzedawać przez internet, to nie potrzeba bardzo dużo czasu, żeby to rozwinąć.

To przełamuje taki stereotyp, że biznes trzeba rozwijać 10 lat, żeby w ogóle coś się zaczęło dziać w nim.

Nieprawda. W pierwszym roku można już mieć zysk. Dlatego ja zawsze mówię: nie zakładaj bloga, załóż biznes, bo jeżeli przez 9 miesięcy nie będziesz wiedziała, co robisz, to nie będziesz budowała swojej listy, twoje posty nie będą strategiczne i twoja cała społeczność będzie rozbiegana na wszystkie tematy. A w chwili, kiedy zakładasz biznes, to wiesz, co będziesz chciała sprzedać. Zaczynasz planowanie od końca. Wiesz, co będziesz chciała sprzedawać, więc piszesz posty na ten temat. Wtedy ludzie, którzy zapisują się na twój newsletter wiedzą, o czym ty będziesz mówić. Wtedy twój produkt nie będzie jakimś nie wiadomo jakim zaskoczeniem. Tylko będziesz miała listę osób, które są gotowe na ten produkt.

Możesz nie mieć konkretnego pomysłu, jak ten projekt będzie wyglądał, tylko możesz robić kilka mini ofert, wypróbować, co najbardziej twoja publiczność potrzebuje, ale przynajmniej to będzie publiczność, która potrzebuje konkretnej wiedzy. I to nie będzie publiczność, która tylko klika na zdjęcia kotków. Nie sztuką jest zrobić fanpage, który będzie popularny, bo publikujemy, jak ktoś się poślizgnął na skórce od banana albo jest jakiś śliczny kotek, albo szczeniaczek robiący coś fajnego. I faktycznie, fajnie jest czasami popatrzeć na takie zdjęcia, takie filmiki dostają dużo lajków i komentarzy, tylko, że potem jak chcesz im coś sprzedać, to oni się odwracają i mówią: „no, jak to?”

Gdzie kotek? (śmiech)

Chyba że sprzedajesz karmę dla kotów. Wtedy te zdjęcia kotków mają jakiś sens, albo jeśli jesteś trenerem psów – wtedy zdjęcia szczeniaczków mają jakiś sens.

Dlatego mówię: załóż biznes, a nie bloga. Zarabiać na blogu jest bardzo ciężko. To jest ten mit, który ja widzę u polskich blogerek: założę bloga, pieniądze przyjdą nie wiadomo skąd. I potem się budzą, że dostają 3 zł za Adsense – kurcze no, z tego się nie da żyć. Najgorszą możliwą strategią dla osoby, która dopiero zaczyna z blogiem, to jest pomysł, że będzie zarabiać na blogu na tych reklamach wyświetlanych na blogu. To jest najgorszy zarobek. Dlaczego? Dlatego, że żeby zarabiać na takich reklamach, potrzebujesz niesamowicie dużego ruchu.

Dużo łatwiej jest wypuścić własny produkt i nie marnować tego miejsca reklamowego na reklamy, które są w ogóle nie związane z twoim blogiem i tylko reklamować swój własny produkt. To jest strategia dla osób, które zaczynają: ułóż sobie plan na najbliższe trzy miesiące: zacznę bloga, zacznę biznes, wypuszczę własny produkt. I w 3 miesiące da się to zrobić. A nawet jak ci zajmie 6 miesięcy, to i tak w ciągu tych 6 miesięcy, jak wypuścisz własny produkt i konsekwentnie będziesz budować publiczność, która jest gotowa, która potrzebuje tego produktu, ponieważ ten produkt rozwiązuje jakiś ogromny problem tej publiczności, to w tej chwili i tak zarobisz więcej, niż gdybyś tylko budowała bloga, pisała o tym, i owym, i o tamtym i liczyła na to, że jakaś marka cię będzie sponsorować. No, to chyba wszystko (śmiech).

Bardzo Ci dziękuję, że znalazłaś dla mnie czas, to była dla mnie niesamowita rozmowa!

z Martą Krasnodębską http://martakrasnodebska.pl/

rozmawiała Marta Szyszko

Posłuchaj podcastu z Martą Krasnodębską:

Marta Krasnodębska o sobie:

Pomagam kreatywnym kobietom zbudować biznes online, który pasuje do ich stylu życia, nie jest ważne, czy mieszkają w Londynie, Nowym Yorku czy Krakowie. Moje klientki to popularne blogerki, autorki kursów i książek i ogólnie babki z klasą, które miały dość czekania na sukces i stworzyły go sobie same. Ja im pomagam wyrzucić ze słownika słowo „niemożliwe”, zaistnieć w sieci i wypracować strategie, które pomnożą dochody i zmniejszą nakład pracy. Moja strona to martakrasnodebska.com a moja grupa na Facebooku to Sassy Entrepreneurs Mastermind (po angielsku) i nowa grupa po polsku do wyzwania o budowaniu marki: #HakerkiSukcesu BOOTCAMP Strategia Biznesu Online– zapraszam serdecznie!”

Posłuchaj pierwszej i drugiej części wywiadu z Martą Krasnodębską tu: http://kobietawe-biznesie.pl/wystarczy-dostep-internetu-troche-naszego-czasu-mozemy-osiagnac-tej-pory-bylo-dla-nas-niemozliwe/

 

Ja się bardzo chętnie dzielę swoją wiedzą, bo to nie jest tak, że jak ja się podzielę swoją wiedzą, to nagle mi tego zabraknie

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments