ewelina-muc-1000x667

Najlepsza reklama to zadowolony klient, który dobrze mówi o Tobie

Zanim założyłaś własną działalność gospodarczą (tak jak w moim przypadku!) upłynęły 3 lata. Opowiedz o tym początkowym okresie, jak to się stało, że zawodowo zajęłaś się e-biznesem?

Mówiąc o moich początkach, to chyba trzeba cofnąć się o 10 lat. Przez ostatnie 10 lat mocno kręci mnie Internet i kodowanie. Pierwszą stronę dla siebie (straszną!) zrobiłam w 2005 roku. Potem uczyłam się dalej. Kiedy w końcu uznałam, że umiem całkiem dużo, odważyłam się przyjąć małe zlecenie.

Przez wspomniane przez Ciebie 3 lata dążyłam do tego by wygenerować dodatkowy dochód z robienia stron. Na początku tej drogi nie sądziłam, że TO może być kiedyś moje główne źródło utrzymania. Tak naprawdę świadoma myśl związana z założeniem firmy pojawiła się chyba rok przed założeniem firmy, czyli dwa lata temu.

Przez pewien czas traktowałam zlecenia po prostu jako dodatek finansowy i ogromny motywator do dalszej nauki. Inaczej się uczysz kiedy masz deadline, a inaczej kiedy tylko sobie mówisz “No dobra, to dziś może zrobię 3 tutoriale”. Kiedy masz deadline i chcesz się wywiązać, to na pewno obejrzysz 3 tutoriale, jak nie 10 jednego wieczoru! Wykorzystałam ten mechanizm. Chciałam być coraz lepsza i szukałam takim motywacyjnych bodźców.

Przez większość tego czasu pracowałam dla innych (agencja PR, agecja UX). Ale w końcu uznałam, że chyba czas zaryzykować. Nie żałuję! Dokładnie opisałam tę historię na moim prywatnym blogu http://www.ewelinamuc.com/zaczynam-prowadzic-studio-siedemtrzy/

Jak pozyskałaś pierwszych klientów?

Moimi pierwszymi klientami byli moi znajomy. Wszyscy wiedzieli, że interesuję się robieniem stron, że jest to moje wielkie hobby. Mówiłam o tym głośno! Oj głośno. Dzięki temu ludzie wiedzieli do kogo się zgłosić, kiedy będą chcieli zrobić stronę.

Jeżeli ktoś z Was chce coś robić, zarabiać na tym, to warto mówić o tym głośno. To dobra metoda na przyciągnięcie pierwszych klientów.

Pieniądze za te usługi były symboliczne, ale to nie miało wtedy znaczenia. Mówiłam uczciwie, że się uczę i że na razie stawka jest taka i taka. Potem będzie inna. To ważne, żeby mówić to ludziom. Dobrze jest od początku pracować na swoją przyszłą dobrą i satysfakcjonującą nas pozycję (również finansową).

Przyjmowałam te małe zlecenia, żeby poznać, jak to jest pracować z klientami. Na jakie etapy trzeba podzielić pracę, co jest elementem stałym, a co zmiennym, co jest momentem krytycznym, albo awaryjnym. Chciałam nauczyć się robić dobre strony zgodnie z wymogami klienta oraz standardami. Chciałam się nauczyć, jak się współpracuje z klientami i przy okazji nie traci radości z tworzenia.

Skąd czerpałaś wiedzę, którą teraz dzielisz się z klientami i czytelniczkami swojego bloga?

Czerpałam wiedzę (i nadal czerpię!) z tryliarda tutoriali, portali i książek. Kiedy mam konkretną rzecz do zakodowania, szukam np. konkretnego tutorialu wideo na YouTube. Lubię oglądać, jak ktoś coś robi. Chyba dlatego w swoich edukacyjnych działaniach coraz częściej kręcę wideo, niż piszę.

Zdarzało mi się zrobić 3 dniowy maraton z tutorialami np. o robieniu od podstaw szablonów na WordPressie. W niedziele wieczorem miałam oczy jak królik. Obejrzałam ponad 20 filmów, robiłam notatki i potem zaczęłam kodować dla siebie. A potem dla innych. Ostatecznie, warto było.

Pamiętam jak dziś, jak codziennie przed pracą i po pracy czytałam kilka tutoriali na Smashing Magazine, blog Chrisa Coyier, książki Erica Meyera, blog Lei Verou (jestem jej długoletnią fanką :D). Wiele artykułów drukowałam i czytałam wielokrotnie, żeby umieć coś zrobić na pamięć. Siedziałam i kodowałam. Miałam 3 segregatory z tutorialami. Z czasem większość wyrzuciłam, bo uznałam, że już to umiem.

Książkę Erica Meyera “Przewodnik CSS” przerobiłam kilka razy. Uważam, że to dobra pozycja dla osób, które chcą kodować. Mimo, że CSS ewoluował od momentu powstania książki, to są w niej przedstawione fundamenty CSS.

W zasadzie nieważne jaką  książkę czy portal wybierzesz. Ważne żeby działać i faktycznie próbować i popełniać błędy. Pewnie inny deweloperzy polecą inne materiały. Trzeba znaleźć swoje i iść do przodu.

Oferujesz nie tylko projektowanie www, pomoc w zakładaniu stron na WordPressie, ale też kursy dla zielonych. Jak zmieniała się Twoja koncepcja własnego biznesu, dlaczego akurat takie produkty?

Na decyzję o zrobieniu kursu “WordPress dla zielonych” złożyło się kilka czynników. Wiele osób pytało mnie ciągle o to samo. Mimo, że miałam już portal Girls Who WordPress i grupę. Cześć pytań wskazywała też na bardzo niski poziom wiedzy podstawowej. To przeważnie skutkuje implementacją złych lub niebezpiecznych rozwiązań (obniżanie bezpieczeństwa strony).

Chciałam znaleźć rozwiązanie, który rozwiążę 2 problemy:

– umożliwi mi odpowiedzieć na wszystkie pytania w usystematyzowany sposób,
– będzie efektywne dla rozwoju mojej firmy.

W grę nie wchodziły indywidualne konsultacje (byłyby za drogie dla odbiorców), ani bezpłatne tutoriale (to rozwiązanie nie byłoby opłacalne, bo czas przygotowania byłby bardzo długi). Uznałam, że najlepszy będzie kurs online.

Dodatkowo, na początku tego roku, postawiłam sobie 3 cele dla rozwoju firmy. Skupiam się na rozwoju przychodu pasywnego, dywersyfikacji przychodów oraz zwiększenia poziomu automatyzacji działań w firmie. Kurs online pozwolił mi na realizację części celów.

Jak organizujesz swoje zawodowe życie? Ile godzin tygodniowo pracujesz, robisz to w stałych porach, a może w zależności od liczby zleceń?

To obszar, nad którym ostro pracuję, bo nie jestem zadowolona z tego jak teraz pracuję. Moim zdaniem pracuję za dużo i na razie dosyć nierówno. Potrafię pracować 7 dni pod rząd, mimo że wiem, że nie powinnam. A czasami mam 2 dni, w których totalnie nic nie robię. Wolałabym znaleźć jakiś złoty środek i balans. Mój cel to pracować mniej, stresować się mniej i zarabiać więcej.

Na razie udało mi się osiągnąć jeden sukces – regularnie ćwiczę. I to dosyć intensywnie, 3 razy w tygodniu od dwóch miesięcy. To pozwala mi się odciąć od myślenia o firmie.

Mam poranny rytuał picia kawy i czytania książki. Rano siedzę w pidżamie na sofie i czytam książkę. Bardzo to lubię. I strasznie się cieszę, że minęły czasy, kiedy gnałam na złamanie karku do autobusu. Totalnie nie pasował mi ten rytm życia i pracy.

Pracuję nad ograniczaniem sprawdzania maila i ciągłego odpisywania. Mam ustawioną zwrotkę, w której informuję adresata, kiedy może spodziewać się odpowiedzi. Frustrowało mnie, że dostaję masę maili i czuję presję odpisywania. Postanowiłam to zmienić. Działalność mojej firmy to nie odpisywanie na maile, więc mam zamiar wprowadzić tu jeszcze większy rygor.

Zawsze zależy mi, żeby każdy mail przeczytać, zrozumieć adresata, sensownie odpisać. Ale muszę znaleźć balans między pracą, a mailami. Testuję różne rozwiązania.

Mój cel to spędzić jak najmniej czasu przy mailu, a równocześnie nie obniżyć jakości kontaktu z klientami / czytelnikami. Podejrzewam, że z czasem ktoś mi w tym pomoże, jeżeli sama nie dam rady. Kiedy nie będę dawała rady, to spadnie jakość moich usług, a tego nie chcę.

Jak promujesz swój e-biznes, które metody okazały się najskuteczniejsze?

Wydaje mi się, że aktualnie mam 4 główne kanały promocji: byli klienci, moje edukacyjne strony, Facebook i newsletter.

Najlepsza reklama to zadowolony klient, który dobrze mówi o Tobie i Twoim produkcie. Mam sporo zapytań (i nowych klientów) z polecenia przeszłych klientów. To dla mnie bardzo ważne. Osoby z polecenia są o wiele bardziej skłonne współpracować z nami, niż osoby, które znajdą Cię np. w Google. W ogóle nie inwestuje w kampanię Googla Adwords ani nie przejmuje się pozycjonowaniem.

Promuję siebie, edukując. W tym celu inwestuję dużo czasu w opracowanie darmowych materiałów edukacyjnych: na strony oraz do newslettera WordPressowa prasówka.

W tym roku zmieniłam też tematykę mojej firmowej strony siedemtrzy.pl i postawiłam na edukację. Do tej pory była to strona-wizytówka z opisem oferty. Teraz pomału jest to strona edukacyjna. Taką samą metamorfozę przejdzie moja prywatna strona ewelinamuc.com.

Natomiast Facebook pozwala mi szybko dotrzeć do nowych osób. Jestem po wielu testach różnych kampanii reklamowych na Facebooku. Wydaje mi się, że w końcu udało mi się znaleźć dobrą metodę na promocję w nowych kręgach. Najważniejsze to cały czas wychodzić do nowych osób, nowych idealnych klientów. Facebook sprawdza się do tego bardzo dobrze. Dziękuję za rozmowę.

Ja również dziękuję!

Z Eweliną Muc rozmawiała Marta Szyszko

Ewelina Muc uczy zupełnie zielonych, jak rozpocząć przygodę z WordPressem. Założycielka edukacyjnego serwisu Girls Who WordPress (http://girlswhowp.com). Wspiera i motywuje przedsiębiorcze dziewczyny do samodzielnego robienia stron internetowych na WordPressie. W tym roku uruchomiła kurs online „WordPress dla zielonych” (https://wpdlazielonych.pl), żeby przekazać swoją wiedzę w usystematyzowany sposób. Związana ze światem IT od ponad dekady.

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Bardzo szczery i autentyczny wywiad:)

  • Biore sobie do serca to, by mowic glosno o tym co chcemy robic by popchnac to do przodu. Pozdrawiam serdecznie beata

  • To mam jeszcze trochę czasu na założenie firmy 😉
    Mnie „pociąga” Internet troszkę inaczej, grzebię w nich w poszukiwaniu różnych informacji, tutoriali (szczególnie „DIY-zrób to sam/a”). O kodowaniu niestety mam blade pojęcie 😉
    A najbardziej z tekstu spodobały mi się dwa zdania pod którymi się podpisuję „Mam poranny rytuał picia kawy i czytania książki. Rano siedzę w pidżamie na sofie i czytam książkę. Bardzo to lubię.”. Też tak mam.