dyscyplina

Naokoło tyle pokus – dyscyplina w zawodzie freelancera

Nowa książka, którą pochłonęłabym jak bajgla na dworcu obcego miasta, w środku lata. Czasopismo, które kusi nagłówkami, modne buty. A z drugiej strony widmo wyższego ZUS-u już za pół roku i niepewność, czy liczba zleceń pozwoli mi płynnie przejść na ten wyższy poziom przedsiębiorczości. Już dziś odkładam na ten zaszczytny cel. Jak się dyscyplinuję, by nie rozpuścić wszystkich zaskórniaków i w ogóle zabrać się do pracy?

Największą motywacją jest puste konto

Kiedy dwa ważne przelewy nie idą o czasie, a jeden nigdy nie pójdzie, bo firma zdążyła upaść, nim się rozliczyła, nagle okazuje się, że można być mistrzem organizacji i pracować bez wytchnienia. Aż osiągasz ten swój naprawczy plan minimum na ZUSy i waciki, i nagle jesteś znowu wolnym ptakiem, którego myśli krążą wokół serialu. Szkoda przerwać w takim momencie, choć już jest 23.00 na liczniku. Przecież nikt cię nie sprawdzi, tylko ty jutro będziesz śnięta. Jeśli masz luźniejszy czas i większe zasoby finansowe, możesz pozwolić sobie na taki luksus. Jeśli chcesz uniknąć nerwówki, sama przekonasz siebie, że kolejny odcinek, to jednak nie najlepsza decyzja.

Stawiam cele finansowe i zawodowe

Te w skali dnia (liczba napisanych tekstów dla klienta), tygodnia (liczba postów na moich blogach), miesiąca (finansowy efekt minimum). Jeśli będę wymagać od siebie zbyt wiele, to mnie bardziej zdemotywuje, niż jeśli postawię realny cel, a w przypływie energii wypełnię go z nawiązką. Nie licząc sytuacji podbramkowych, nie wyciskam z siebie siódmych potów. Wiem, jakie jest niezbędne minimum zarobków w danym miesiącu, ale z drugiej strony mam na uwadze przyszłe wydatki i te przyjemności w postaci książki, nowej kurtki, kosmetyków, które chwilowo musiałam odłożyć na później. Warto mieć ten cel przed oczami. Niech będzie nim finansowe bezpieczeństwo, oszczędność na podwyższony ZUS, wakacje, etc.

Pamiętam, żeby mieć zapas na nieprzewidziane sytuacje

Czasowy – co zrobisz, jak zmorzy cię gorączka w środku tygodnia? I finansowy – co jeśli wszyscy klienci sprzysięgną się przeciwko terminowym przelewom lub nagle zajdzie konieczność zakupu nowego sprzętu (czy choćby używanego?). Przekonałam się, że takie nieszczęścia lubią chodzić parami, a nawet w grupkach.

dyscyplina

Nuda sprzyja najlepszym pomysłom

Lubię to, co robię, ale nawet w moim zawodzie zdarzają się teksty, które nie piszą się same i dni, gdy najfajniejszy temat nie zrekompensuje braku weny. Gdy wena jest – korzystam do oporu, gdy jej nie ma, a mogę sobie na to pozwolić, zwalniam, zatrzymuję się, wsłuchuję w swój rytm.

Nie zamieniam się w super zorganizowanego robota, bo kiedy odpuszczam, następuje eksplozja pomysłów i kreatywności. A w moim zawodzie to największy zasób. Kiedy idzie mi świetnie, wyrabiam normę, nim się obejrzę i nie ma przy tym stękania. Jeśli w danej chwili mam pomysł na zdjęcie na Instagram lub post blogowy, dopuszczam do siebie nieprzewidzianą twórczą inwencję. W zleceniach narzuconych z góry, wykonuję swoje obowiązki, na blogach wyżywam się artystycznie.

Wybór należy do ciebie

Gdy nie wiesz, na co się zdecydować, gdy kusi torebka na wystawie lub wolne popołudnie, odpowiedz sobie:

„Pytanie – czego chcemy – czy chcemy zjeść natychmiast jednego cukierka, czy chcemy dostać cały kilogram i zjeść go za chwilę. Ja zgodnie z maksymą jednego autora książki „Nie zjadaj cukierka od razu” wolę poczekać chwilę, pomimo że generalnie nie jestem zbyt cierpliwa.” Anna Urbańska

Dlatego, gdy wyrobiłaś swoje minimum, możesz do końca dnia leżeć i pachnieć, gdy zarobiłaś pierwsze nadprogramowe pieniądze, możesz je od razu wydać. Ale możesz też dać z siebie trochę więcej, odkładać i za jakiś czas spijać śmietankę. Wybór należy do ciebie, w końcu ty tu rządzisz.

Co pomaga ci się zdyscyplinować? Zdradź mi swoje tajne sposoby…

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • My jeszcze parę miesięcy mamy taki komfort psychiczny, że nic nie musimy (w sensie same się utrzymywać), aczkolwiek lepiej byłoby mieć coś na zapas, niż wszystko wydać, a potem gorączkowo szukać źródła dochodu, które może nie pojawić się od razu, gdy tego zechcemy.

    • W parę miesięcy można coś powoli ogarnąć 🙂 Jasne, że lepiej być przygotowanym, spróbować różnych możliwości, choć to akurat może trwać całe życie – szukanie idealnej pracy. Swoją drogą, piękny czas 🙂

  • Bardzo przydatny wpis. Pracując w domu często coś mnie rozprasza. Ciągle myślę, o tym, że czekają na mnie jeszcze obowiązki domowe. Czasem kusi by zrobić sobie przerwę w pracy i zająć się np. gotowaniem 🙂 ale tak jak wspomniałaś puste konto motywuje do działania 🙂