kaboompics-com_woman-writing-in-her-work-space

Nic nie dzieje się od razu – przeszłam na wysoki ZUS!

Żebym dziś mogła pracować za godziwą stawkę godzinową, kiedyś pisałam teksty za 3 złote, które po zsumowaniu na koniec miesiąca dawały kwotę kilkuset złotych. Po kilku miesiącach miałam już na semestr angielskiego, który był moim sposobem na wyrwanie się z domu przy małych dzieciach i inwestycją w siebie.

Jednocześnie wykupiłam domenę niedoskonalamama.pl. To było w październiku 2012. Dziś kilka reklam na blogach załatwia mi duży ZUS. Poza tym przyjmuję zlecenia copywriterskie. Oszczędzam na chude miesiące i angażuję się w rozwój moich miejsc w sieci.

Kiedyś wyczynem było zarobienie na niski ZUS, a okres preferencyjny wydawał się maksimum moich możliwości zarobkowych, drżałam o datę, która właśnie nastąpiła – wrzesień 2016. Przechodzę na wysoki ZUS i zmieniła się moja perspektywa na to, czym jest duża kwota pieniędzy. Kilka tysięcy to po prostu zaskórniaki na chude miesiące, a nie nieosiągalne kwoty.

Oczywiście nie zarabiam ich za pstryknięciem palcami, po prostu nie wydaję nadwyżek finansowych. Mam dwa oddzielne konta – prywatne i firmowe. Kasa firmowa to nietykalna świętość odporna na pokusy. Bo wiem co to znaczy bać się, czy będzie na ZUS. Znam to uczucie z przeszłości i mam nadzieję, że prędko go znów nie zaznam. Nowe wydatki zbiegły się z postawieniem wyższych celów finansowych i rozwojem blogów, które są już tyle warte, by na siebie zarabiać (znaczy na mój pełny ZUS i waciki), a wierzę, że za jakiś czas (może za kilka lat, może już za rok) zarobię tylko na nich godziwe wynagrodzenie. Żeby dojść do takiego punktu, potrzeba cierpliwości i lat starań. Nic nie dzieje się od razu.

To wiele lat pisania artykułów na blogach, czytania książek, działań bez żadnej pewności, że nie są one wystrzelone w próżnię. Część z nich na pewno. Są na blogach teksty, które się nie przeczytały, a w mediach społecznościowych posty, których nikt nie zalajkował. Są maile, na które nikt nie odpisał i pytania do wywiadu, na które nikt nie odpowiedział, choć przyjął zaproszenie. To moje porażki.

Trzymam się tych działań, które chwyciły, nawet jeśli są w mniejszości. Nie trzeba osiągać sukcesu za każdym razem, by prowadzić biznes. Ba! To jest po prostu niemożliwe.

Natomiast trzeba stawiać sobie cele i konsekwentnie je realizować. Nawet przez 15 minut na dobę. Wiele czynności, które składają się na prowadzenie biznesu, nie zajmuje więcej niż kwadrans (a często nawet mniej) – sprawdzenie poczty i odpisanie na maile – 5 minut. Zrobienie zdjęć jesienią o zachodzie – 20 minut. Przeczytanie rozdziału książki do recenzji – kwadrans. Bardzo ważne są te niepozorne czynności, które regularnie wykonujemy, bo to one pracują na nasz efekt.

Choć wiele razy kusiło mnie, żeby odpuścić i oczywiście zrobiłabym to, gdybym musiała dokładać do interesu, w trudnych momentach pytałam siebie – czy na pewno zrobiłaś wszystko? Bo jeśli mam odpuścić coś, co daje mi takie spełnienie, to chcę wiedzieć, że nie przez swoje zaniedbanie, tylko dlatego, że nie było miejsca na rynku na taki produkt.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments