mama myśli

Nie ma sensu czekać na to, aż ktoś inny zrealizuje moje marzenia – wywiad z Kasią Żbikowską

Na swoim blogu piszesz: „Polki, które opowiedziały Magdzie swoje historie dopiero po złapaniu życia za rogi zaczęły się realizować, zaczęły czuć, że żyją. Nic nie przyszło do nich samo. Spełnienie marzeń nie zaskoczyło ich pod prysznicem. Same, własnymi rękami układały misternie swoje układanki i dzięki temu mogą dziś śmiało powiedzieć, że odniosły swój sukces. To jest właśnie główny przekaz dla mnie. To sobie z tego projektu biorę.” (o książce Magdy Bębenek „Polka Potrafi. Zostań bohaterką swojego życia!). Mocno utożsamiam się z takim postawieniem sprawy, opowiesz o początkach budowania swojej układanki? Czy pamiętasz jakiś moment przełomowy, w którym poczułaś, że właśnie bierzesz swoje życie za rogi?

Moim pierwszym bykiem wziętym za rogi było, zdecydowanie, przesłanie propozycji mojej pierwszej książki Mapy myśli w biznesie do wydawnictwa, które od lat było moim ulubionym. Poczułam, że jestem gotowa podzielić się z innymi tym, co robiłam do tej pory tylko dla siebie i chowałam do szuflady. Marzyłam o wydaniu własnej książki od bardzo dawna. Zawsze dużo pisałam, miałam swoje pamiętniki, listy z przyjaciółmi, potem w pracy tworzyłam artykuły do biuletynów, publikacje dla zespołu, redagowałam portal internetowy. Ale dopiero po podpisaniu umowy wydawniczej, kiedy dokończyłam materiał i stworzyłam wszystkie ilustracje do książki – poczułam, że dzieje się coś naprawdę ważnego w moim życiu. Zanim doczekałam się premiery książki, uruchomiłam swojego pierwszego bloga MapyMysli.com i zaczęłam oddychać pełną piersią. Pojawili się pierwsi czytelnicy, potem kolejni. To był wspaniały okres, który pokazał mi, że marzenia są po to, by je realizować.

Przeniosłam swoje doświadczenia zawodowe w realizowaniu projektów na swoje życie osobiste i zaczęły się dziać cuda. Inicjowałam pewne działania, potem je planowałam i wreszcie realizowałam. Zaczęłam przyciągać ciekawych ludzi. A wraz z nimi propozycje wystąpienia jako gość specjalny w TVN, napisania artykułów eksperckich, poprowadzenia warsztatów dla przedsiębiorców i studentów. Czułam, że robię coś ważnego, co pomaga innym i w pewnym sensie zmienia świat na lepszy.

Na fali dobrej energii, zaczęłam pracę nad kolejną książką, która została wydana kilka miesięcy później. Komunikacja biznesowa oczami kierownika projektu dotyka tematu, który jest niezwykle istotny dla mnie, jako kierownika projektów, czyli porozumiewania się z innymi ludźmi. A w pracy zespołowej, jaką zwykle jest realizowanie projektów biznesowych, nie można tego aspektu zaniedbać. Nowe technologie i media zmieniają rzeczywistość, a wraz z nimi zmieniają się standardy komunikacji. Książka spotkała się z bardzo pozytywnym odzewem, a ja postanowiłam rozwinąć się w nowym temacie. Od ponad 2 lat występowałam w roli trenera, ale brakowało mi podstaw tego warsztatu. Postanowiłam więc zrealizować kolejne marzenie i zapisałam się do szkoły trenerów biznesu, aby kilka miesięcy później móc działać w tym wymiarze na pełnych obrotach. Dziś mam na swoim koncie dwie książki, kilka autorskich programów szkoleń i warsztatów, dziesiątki godzin praktyki na sali szkoleniowej, sporo projektów rozwojowych (min. z zakresu mind mappingu, zarządzania projektami, personal brandingu i komunikacji wizualnej).

Każda moja decyzja dotycząca uruchomienia kolejnego projektu sprawiała, że bałam się coraz mniej i zwiększała moją odwagę do łapania kolejnych byków za rogi. Dziś wiem, że nie ma sensu czekać na to, aż ktoś inny zrealizuje moje marzenia. Dlatego też, ostatnio postanowiłam wrócić do moich korzeni i pisania bez żadnych ograniczeń oraz formatów narzuconych mi przez osoby trzecie. Powołałam do życia nowego bloga, na którym chcę łapać te wszystkie chwile, w których jestem szczęśliwa. Tak powstał „Project Managerka, czyli miejsce dla kobiet projektujących swoje życie w sposób świadomy i z wyobraźnią”? Czuję, że to kolejny ważny element mojej układanki…

 kate_06

Na jakie przeszkody napotkałaś w swojej drodze do sukcesu, co powstrzymywało Cię przed wzięciem sprawy w swoje ręce, a może wszystko poszło jak z płatka?

Przeszkód było sporo. Niestety największe były te w mojej głowie. Ograniczały mnie przekonania, które podcinały skrzydła, zwłaszcza te dotyczące sprzedawania własnej wiedzy i umiejętności (że nie potrafię, że nie znajdą się klienci, którzy zechcą zapłacić wysoką cenę za pracę ze mną, że nie zjadłam wszystkich rozumów, aby móc uczyć innych, itd). Wyjście z takiego kręgu błędnego myślenia wymaga sporo pracy ze sobą, ale jest możliwe. Zrozumiałam, że nie muszę być perfekcyjna, żeby przyciągać klientów i dobre zlecenia. Wystarczy, że będę sobą. Znam swoją wartość i jestem świadoma korzyści, które przynoszę ludziom, z którymi współpracuję, dlatego nie spina mnie myśl o nowych wyzwaniach. Nauczyłam się dbać o siebie i stawiać swoje zdrowie i wartości na pierwszym miejscu, a nie tylko deklarować, że tak jest.

Skomplikowanym zadaniem jest także połączenie realizowania pasji we własnej firmie i pracy na etacie. Wymaga to ode mnie wielu wyrzeczeń i niejednokrotnie dużych poświęceń. A nie chcę, aby cierpiała moja rodzina i najbliżsi, więc wielokrotnie muszę wspinać się na wyżyny organizacji czasu. Czasem ponoszę w tym zakresie klęskę. Ale z każdej wyciągam wnioski.

Te wszystkie przeszkody nie są murami nie do przeskoczenia, ale nie ułatwiają. Już wiem, że trzeba odnaleźć w sobie ogromną wiarę we własne możliwości i sięgać po motywację do wewnątrz siebie, a nie szukać jej na zewnątrz, żeby mieć siłę do wstania kolejnego dnia i zmierzenia się ze światem. Z całą gamą jego kolorów. Bo nie zawsze jest bardzo ciepło i kolorowo.

Jak doszło do tego, że przyłączyłaś się do Projektu „Polka Potrafi”, jaki jest Twój udział w tym przedsięwzięciu?

Magdę poznałam przez naszą wspólną koleżankę, która „połączyła kropki” i skontaktowała nas ze sobą. Po pierwszej kawie wiedziałyśmy, że mamy wiele wspólnych mianowników. Wspierałam promocję obu książek z serii „Polka potrafi”, mój blog był partnerem medialnym projektu, a wraz z inną Polką, która potrafi, zorganizowałyśmy pierwsze warszawskie spotkanie rozwojowe dla kobiet, podczas którego prowadziłam swoje warsztaty. Cały czas idea projektu jest mi bardzo bliska, a Magda jest niekończącą się skarbnicą pomysłów. Wspierałam także inne inicjatywy kobiece, min. Przedsiębiorczą Kobietę, ponieważ lubię być blisko innych kobiet i dzielić się z nimi tym, co mam w sobie dobrego. Nie bez znaczenia jest także to, że udział w tak różnorodnych projektach sprawił, że mój notes z kontaktami do specjalistek z różnych dziedzin bardzo się rozrósł w ostatnich latach. Takie znajomości są bezcenne. Z kilku z nich urodziły się naprawdę bliskie relacje, także na płaszczyźnie osobistej.

Przybliż moim czytelniczkom pojęcie mind mappingu, na czym polega mapowanie myśli i jakie korzyści przynosi osobie, która się podejmie tej aktywności?

Mind mapping to narzędzie służące do organizowania pomysłów i notowania  informacji w sposób, który najbardziej wspiera pracę naszego umysłu. A umysł nie pracuje liniowo, tylko wielokierunkowo. Kiedy myślisz o swoim projekcie, to twój umysł nie widzi białej kartki zapisanej literami od góry do dołu, a raczej obrazy, znaki, symbole. Co więcej, skojarzenia, które tworzy nasz umysł przyjmują postać siatki powiązanych ze sobą w różny sposób elementów, a nie formy przypominającej „check-listę”. Dlatego tworząc mapę myśli zaczynamy pisać od środka kartki, a nie od lewego, górnego rogu, a wszystkie kwestie powiązane z głównym tematem notatki – zapisujemy promieniście wokół niego. Tworzymy w ten sposób sieć gałęzi i podgałęzi, która stanowi logiczną strukturę.

Dodając do słów – znaki, rysunki, kolory, wyróżnienia i kształty – tworzymy zapis naszych myśli i skojarzeń, który działa skuteczniej niż klasyczna notatka, jeśli chcemy sobie coś przypomnieć, pobudzić kolejne skojarzenia, albo odtworzyć to, co chcieliśmy w ten sposób uchwycić.

W jakich płaszczyznach życia przydaje się mind mapping – w biznesie, a może też prywatnie, na przykład podczas planowania wakacji?

Mapy myśli mają wiele praktycznych zastosowań w życiu prywatnym i w biznesie, rozpoczynając od generowania pomysłów na jakiś temat (np. jako zapis naszej burzy mózgów), planowania przedsięwzięć (np. dużych zakupów, wyjazdu na wakacje, czy artykułów na bloga), a kończąc na tworzeniu notatek (np. podczas nauki, albo lektury książki, czy w trakcie szkolenia, w którym uczestniczymy). Mapy myśli pozwalają zobaczyć obraz całości danego zagadnienia, dostrzec powiązania pomiędzy jego elementami i zobaczyć związki, których nie widać w liniowym zapisie. Najlepiej sprawdzają się w kompleksowym opisywaniu tematu i w planowaniu skomplikowanych działań, w których występują różne elementy powiązane ze sobą na wielu płaszczyznach. Świetnie służą także w edukacji, kiedy uczymy się nowych rzeczy, słówek języka obcego, albo poznajemy zupełnie nowe zagadnienie.

Odkąd poznałam mapy myśli kilka lat temu, nie wyobrażam sobie realizowania żadnego projektu bez tego narzędzia. Buduję w ten sposób każdą koncepcję – zapisując założenia, pomysły, cele, możliwości, zidentyfikowane ryzyka, niezbędne zasoby, a potem tworzę na tej bazie plany projektów. Moje notatki są zawsze w kształcie mapy myśli, ponieważ ich otwarta struktura sprawia, że zawsze mogę do nich coś dopisać, uzupełnić kolejnym pomysłem, albo skojarzeniem. Budzą mój twórczy umysł i dają dużo radości.

Mapy myśli nie są jedynym narzędziem wspierającym organizowanie informacji i pobudzającym wyobraźnię. Wystarczy zastosować wybrane elementy komunikacji wizualnej, aby nasz umysł się obudził i pomagał nam realizować zadania. Mam na myśli takie elementy jak kolory i rysunki. I żeby uspokoić tych, którzy myślą, że to nie dla nich, bo nie potrafią rysować (co jest zupełnie nieprawdziwym założeniem, zaufajcie mi) – dodam, że chodzi o zwykle ikonki, symbole, bazgroły. Każdy potrafi narysować kwadrat, czy ludzika, a często takie elementy wystarczą, aby uatrakcyjnić notatkę i sprawić, że będzie bardziej funkcjonalna.  Już samo ich użycie podczas notowania sprawia, że efektywniej zapamiętujemy informacje i nawet po jakimś czasie łatwiej nam z tego zasobu wiedzy korzystać. Możecie sprawdzić o czym mówię na załączonych ilustracjach.

mama myśliDziękuję za rozmowę! Faktycznie, gdy w mojej głowie pojawia się pomysł, bardziej przypomina on mapę, a nie uporządkowaną strukturę od góry strony!

rozmawiała: Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments