Justyna Kwiatkowska

Niektórzy mówią, że prowadzenie firmy to praca 24/dobę – widziałam po sobie, że im więcej pracy, więcej presji, tym mniej pieniędzy

Zapraszam na drugą część rozmowy z Justyną Kwiatkowską  z pracowniasukcesu.com

Czy ty obserwujesz w swoim otoczeniu takie biznesy, w których kobiety pracują mało, zarabiają dużo i czy mogłabyś podać przykłady branż, w których to jest możliwe. Bo jak rozumiem, nie każdy może pracować mało i zarabiać dużo, czy każdy?

Każdy może, o ile ma właściwy model biznesowy. Dlaczego? Bo czas jest zasobem ograniczonym. Minuta ma 60 sekund, godzina ma 60 minut, doba ma 24 godziny dla każdego z nas. Pieniądze nie są zasobem ograniczonym. Jeżeli moja usługa jest zależna od czasu, to automatycznie jest to już ograniczenie. Bo żeby wtedy więcej zarobić, potrzebuję więcej realizować tych usług, czyli więcej poświęcić czasu na to. Chyba że jestem w stanie to delegować komuś innemu. Jeżeli tego nie robię osobiście, jeżeli deleguję, to już jest inaczej. Są różne modele biznesowe, można wymyślić model biznesowy, tylko trzeba go ułożyć, żeby pieniądze, które stanowią przychód dla naszej firmy nie były uzależnione od czasu. Moja odpowiedź brzmi, że każdy może, ale to zależy, jaki ma system generowania pieniędzy.

Przykłady kobiet, które mało pracują, a dużo zarabiają… Nie znam! Zazwyczaj dużo pracują. Nawet te, które mówią, że mało pracują, często widuję o różnych porach w grupach czy na Facebooku, jak się udzielają. Kwestia czy to jest praca, czy to nie jest praca? Ja dzisiaj niby o 10 się umówiłam z tobą, przed 10 dopiero włączyłam komputer, ale wcześniej rozmawiałyśmy na Messengerze, żeby się umówić dokładnie. To była praca czy nie była? Ja wtedy byłam w kuchni, robiłam coś z dzieciakami, też w międzyczasie zerknęłam na telefon i odpisywałam, więc nie wiem.

Myślę, że tych kobiet będzie coraz więcej i za jakiś czas będę mogła ci powiedzieć, że to są dziewczyny, które pracują mało, a zarabiają dużo. Bo teraz to mi się wydaje na przykład. Mogłabym to powiedzieć o jednej kobiecie, którą znam i mi się wydaje, że ona mało pracuje, ale to może być moje błędne przekonanie, bo to co my widzimy, to jest tylko urywek życia. Nigdy o tym nie rozmawiałam z innymi osobami.

A czy Ty siebie uważasz za osobę, która dużo pracuje w tej chwili?

Ja uważam, że mało pracuję. Teraz, kiedy mam okres przeprowadzki i nadzorowania różnych remontów, to dzisiaj z tobą porozmawiam przez godzinę, potem prowadzę live dla moich klientów przez godzinę i to będzie wszystko, co dzisiaj zrobię. Więc uważam, że ja mało pracuję i dobrze mi z tym.

A jakbyś mogła zamknąć to w godzinach, tak około na dobę, czy każdy dzień jest inny i nie da się tego policzyć?

Każdy dzień jest inny. Jeżeli pracuję nad czymś nowym, to wtedy nie jestem dostępna online, projektuję coś nowego, nie jestem w stanie ci powiedzieć dokładnie, ile godzin pracuję. Jak jest launch to w innych godzinach pracuję. Jak tylko obsługuję klientów to też zupełnie inaczej pracuję. Odkąd pracuję z osobą, która przejęła część moich obowiązków administracyjnych, to też o wiele mniej pracuję.

Ale kiedyś pracowałam bardzo dużo, nawet w swoim własnym biznesie. Cały czas miałam takie poczucie, że za mało robię, że powinnam jeszcze coś zrobić, powinnam jeszcze to napisać, a co teraz komuś napisać. Teraz wygląda to trochę inaczej. Aczkolwiek teraz przed Świętami, jak nie miałam takiej możliwości, żeby usiąść i od 10 do 15 popracować, już po tygodniu tak mocno tęskniłam za tym. No bo uwielbiam swoją pracę z drugiej strony i ja też popadłam w pewnym momencie w taki pracoholizm, bo to jest wszystko takie ciekawe, bardzo to lubię.

Jeżeli rozmawiam z klientami, to ja bym mogła i to, i to jeszcze. Mam takie skłonności, ale mam wrażenie, że wszystkie pasjobiznesmenki tak mają. Jeżeli robimy coś, co kochamy, to to jest naturalne.

W tym momencie mniej pracuję, bo mam też inne potrzeby. Potrzebuję też poćwiczyć, potrzebuję dobrze zjeść, od jakiegoś czasu zwracam uwagę na to, co jem i sama przygotowuję sobie posiłki. Robię to w ciągu dnia, odwiozę dzieci do szkoły, przedszkola i jadę jeszcze kupić coś na obiad. Nie samą pracą człowiek żyje.

Cu musiałaś zrobić, żeby mieć czas na zakupy, gotowanie, bez takiego poczucia, że ja tu jestem na zakupach, a moja firma leży odłogiem? Wcześniej pracowałaś dużo, czy to, że zaczęłaś pracować mniej negatywnie odbiło się na twoich zarobkach?

Wręcz odwrotnie.

To co się zmieniło, jak to możliwe, że jest mniej pracy i więcej pieniędzy?

Ja odkryłam, że to jest jedna z moich blokad finansowych. Dominuje takie przekonanie, że trzeba dużo pracować, że trzeba być cały czas w biznesie. Niektórzy mówią, że jak jesteś przedsiębiorcą, to pracujesz 24 godziny na dobę. A ja widziałam po sobie, że im więcej pracy, więcej presji, tym mniej pieniędzy. Kiedy odczuwam presję, bo muszę, muszę więcej, to wtedy na poziomie nieświadomym inaczej rozmawiam z klientami, inaczej nawiązuję współprace, inaczej maile piszę. Nie mam w naturze napisać mail, czekać dwa dni, sprawdzić, jak on wygląda, może jeszcze coś zmienić… Jak mam napisać mail, to po prostu piszę i wysyłam. Widziałam, jak się zmienia moja komunikacja. Poza tym, nie jestem coraz młodsza, jestem coraz starsza, aczkolwiek okej się czuję, ale widziałam, że to nie jest tak, jak za czasów studenckich, że idę na całonocną imprezę, po czym jadę na wykłady, zajęcia i ja mogę egzystować. Teraz po zarwaniu nocy, ja nie jestem w stanie egzystować.

Są inne ciekawe rzeczy, którymi chcę się zajmować, mieć na to czas, energię, skierowaną uwagę. Jak kiedyś byłam na wakacjach i dostałam maila, na którego odpowiedziałam, że jak wrócę, to się tym zajmę, to jedna osoba mi napisała: „Im więcej odpoczniesz, tym więcej zarobisz.”

Wow, świetne….

Bo to chodzi o naszą energię. Jeżeli mamy energię, to jest zupełnie inaczej, bo pieniądze są efektem naszych działań, naszych decyzji. Nasze decyzje są efektem naszych emocji. Jeżeli ja mam okej emocje i jest fajnie, i mogę to robić, to podejmuję całkiem inne działania. Z entuzjazmem podchodzę do tego. Jeżeli jest presja i zmęczenie, to ta energia nam siada. Też często mówię, że pieniądze są energią, która do nas wraca. Pieniądze to energia, którą dajemy innym.

Na pewno inspiracją może być taka książka „4 godzinny tydzień pracy” Tima Ferrisa. Może nie wszystkie te rzeczy można zrobić w Polsce, ale książka może być świetną inspiracją dla osób, które chcą zarabiać więcej, pracując mniej. Tim Ferris obala pewne przekonania w tej książce.

Ostatnio Style Digger pisała o tym, że jeśli nic nie zarabiasz, a cały czas pracujesz, to nie masz powodu, żeby się chwalić. Powód, żeby się chwalić masz wtedy, kiedy pracujesz 3 godziny i zarabiasz kupę kasy. I pomyślałam, że to jest ten kierunek. Miałam taki tydzień, w którym zarobiłam pieniądze na cały miesiąc i miałam poczucie winy. Zastanawiałam się, co ja teraz będę robić. Szok, niedowierzanie i jakoś się czułam źle z tym. Co prawda mogłam wtedy odłożyć na bok takie zlecenia, które dają pewność finansową, a zająć się działaniami, z których nie wiadomo, czy cokolwiek wyniknie, ale jest taka blokada, że jestem złym człowiekiem, leniwym, jeśli nie tyram, jeśli się nie zamęczam.

No to masz przekonanie, z którym można popracować. Wiesz co? Bardzo dużo osób, nie tylko kobiet, ma takie przekonanie. Nasze pokolenie, nasi rodzice dorastali w zupełnie innym momencie rozwoju świata, Polski, były całkiem inne czasy. Był też pewien kult pracy, że ten kto nie pracuje, to jest leń. Praca uszlachetnia. I z tego nam się potem to bierze. Jak my nagle zarobimy więcej, nie musimy pracować, to nagle pojawia nam się poczucie winy.

Tak!

No właśnie.

I bycia kimś, kto robi coś złego. Potem oczywiście pracowałam, bo tak jak Ty, lubię to, ale z takim poczuciem, że już jest ta kasa, coś tu jest nie halo, bo jest taka wolność.

Jak masz więcej pieniędzy, to coś jest nie halo…

Coś takiego, tak… Że jest za łatwo, że za łatwo mi to przyszło, że to nie fair, bo inni się męczą.

„Piękne” przekonania ci wychodzą… (śmiech). Najlepiej przetransformować je na takie, które będą cię wspierały, a nie przeszkadzały, żeby zarabiać bez poczucia winy, bez poczucia wstydu. To by było fajne, gdybym mogła zarabiać konkretną ilość dni w tygodniu, zarabiać o wiele więcej, niż potrzebuję, budować swoją poduszkę finansową, żebym sama mogła w przyszłości zająć się swoją emeryturą. Żebym mogła uzbierać pieniądze na różne inwestycje, które mi dadzą dochód niezależny od mojego czasu pracy, czy też będą dodatkowym strumieniem przychodu w późniejszych latach, np. inwestycje w nieruchomości, gdzie potem mogę to wynajmować, czy sprzedać jak będę starsza, żeby nie musieć pracować.

A jeżeli mam energię, czas, możliwości, chęci, żeby pracować pomimo, że mam więcej tych pieniędzy, no to jest właśnie uwalnianie się od tych blokad. Ostatnio pracuję z kobietami, które launchują kurs online i widzę, jak jest taki moment, w którym kupi konkretna ilość osób ten kurs, ale jest jeszcze czas do zamknięcia sprzedaży. A one już czują: „O! Tyle kupiło, fajnie, świetnie, to już nie muszę nic robić.” A są jeszcze 3 dni, przez 3 dni jeszcze tyle osób by mogło dołączyć. Ale już jest takie poczucie: „już mi wystarczy, to i tak jest dobry wynik…” Jeżeli więcej zarobisz na tym kursie, to lepiej, większy zysk dla ciebie. A tutaj: „To już mi wystarczy.” A z jakiego powodu ci wystarczy?

A one zamykają wtedy sprzedaż czy kontynuują?

Kontynuują, ale już z mniejszym zaangażowaniem: „A już może tego maila nie puszczę…”, „A może już ten webinar nie wyjdzie…” Bo już nie ma takiej potrzeby, a wcześniej było: „To jeszcze to, to i to..!”, a jak przychodzi konkretna ilość osób, to już luz (śmiech).

To jest właśnie to, o czym ty mówisz, jeśli pieniądze przychodzą za łatwo, to pojawia nam się taki nieświadomy lęk, albo poczucie, że coś jest nie tak. „Łatwo szybko, łatwo poszło” – teraz mi się przypomniało, ludzie tak mówią. Należy pamiętać, że żyjemy w kraju, w którym był przełom gospodarczy, jesteśmy po istotnych zmianach i my wtedy dorastałyśmy. To wszystko ma wpływ na nasze decyzje finansowe. Dzieci, które wychowujemy już będą miały całkiem inne przekonania na temat pieniędzy. Inaczej będą obcowały z pieniędzmi. Bo my jesteśmy już inni. Są też fajne finansowe projekty edukacyjne dla dzieciaków. Nasi rodzice i ich rodzice dorastali w innych czasach. Każde pokolenie i każde społeczeństwo ma swoje blokady i stereotypy: „Pierwszy milion trzeba ukraść”, „Bogaty to taki…”, przy wigilijnym czy wielkanocnym stole często można usłyszeć, co nasi rodzice, dziadkowie myślą o bogatych ludziach. Więc „praca uszlachetnia” (śmiech).

A pieniądze już nie (śmiech).

Koniec cz II

Z Justyną Kwiatkowską

Rozmawiała: Marta Szyszko

Posłuchaj nasze rozmowy:

 

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Świetny artykuł 🙂 To prawda, że w głowach wielu osób wciąż tkwi przekonanie, że trzeba bardzo ciężko pracować, a i tak zazwyczaj za wiele z tego nie ma. Ale tak powinno wyglądać wg wielu osób życie. Jeśli ktoś ma trochę więcej, ale pracuje mniej, od razu jest podejrzany 🙂 I w nas też ciągle tkwi to nieuświadomione czasami przekonanie, że zarabianie bez długiej i ciężkiej pracy jest niemożliwie. Czas zacząć z tym przekonaniem skutecznie walczyć 🙂

    • To mi przywodzi na myśl żart:
      Mąż mówi do żony: – Jak to jest, że cały dzień jesteś w domu z dziećmi, a nie jest posprzątane?
      Żona: Jak to jest, że całe dnie spędzasz w pracy, a jeszcze nie jesteśmy milionerami?
      😉