Karolina-żyj, kochaj, twórz

Odcięcie się od tego, co przestało mi sprawiać przyjemność, było ryzykowne, ale odświeżające

Czym zajmowałaś się przed Żyj – kochaj – twórz?

Zupełnie czymś innym niż obecnie:). Pracowałam w banku i najogólniej pracowałam w zespole odpowiedzialnym za podnoszenie jakości obsługi.

Piszesz na blogu, że miałaś taki etap, że musiałabyś całymi dniami robić coś, co średnio ci odpowiadało i wtedy, co prawda, wyszłabyś na swoje, ale to by ci nie wystarczyło do życiowego spełnienia. Skąd wzięłaś pomysł na zmianę działań zawodowych? Co chcesz robić zawodowo?

Było tak, że chwilę trwało, zanim ustaliłam, co dokładnie chcę robić. Co ważne nie zamykam sobie drogi i dopuszczam fakt, że może za rok profil mojej działalności się trochę zmieni. Wszystko czym się zajmowałam pozaetatowo, było ze sobą jakoś powiązane, jednak pewne utarte ścieżki przestawały mi odpowiadać. Np. zajmowałam się metamorfozami blogów, ale w pewnym momencie miałam dość dłubania w HTML i  rozwinęłam to, czym zajmowałam się równolegle, ale na znacznie mniejszą skalę niż dzisiaj, czyli projektowaniem identyfikacji wizualnych dla blogerek i małych kobiecych biznesów. Wszystko wskazuje, że wrócę do usług związanych ze stronami internetowymi, ale w innej formie, jako uzupełnienie oferty.

To, co wtedy było istotne w momencie, o który pytasz, to fakt, że odcięłam się od zleceń, które same napływały z poleceń i musiałam budować to od nowa. Odcięcie się od tego, co przestało mi sprawiać przyjemność, było ryzykowne, ale odświeżające. Dało mi nowe siły do działania. Trzymam się tego, że nie po to zrezygnowałam z pracy na etat, aby robić dalej coś, co mi nie odpowiada tyle, że w zaciszu swojego domu. Ważne jest dla mnie, aby czerpać satysfakcję z tego, co robię, bo tylko wówczas jestem szczęśliwa.

Karolina-żyj, kochaj, twórz

Rok i sukces finansowy – to wspaniały wynik, godny pozazdroszczenia. Co podpowiedziałabyś kobietom, które chcą zaistnieć w sieci ze swoimi usługami? Jakie działania na blogu i w mediach społecznościowych będą źródłem konwersji ich produktów i usług?

W moim przypadku najlepiej działa dzielenie się wiedzą i doświadczeniami. Od zawsze pisałam o tym, co robię, pokazując jak inni mogą wykonać to samodzielnie. Duża część czytelniczek z tego korzysta i wraca po więcej, a pewien procent stwierdza, że mimo wszystko nie czuje się na siłach, aby się za to zabrać i woli to komuś powierzyć, a skoro ja o tym piszę, to jestem odpowiednią osobą, aby mi to powierzyć. Podsumowując, buduję w ten sposób wizerunek eksperta w swojej niszy, który uzupełniam odpowiednio zaprojektowaną identyfikacją. To drugi ważny element, ponieważ to jak pokazujemy się potencjalnym klientom, wpływa na postrzeganą jakość naszych usług.

Czy zdobywasz klientów też w inny sposób niż za pośrednictwem bloga?

Blog jest moim jedynym źródłem zdobywania zleceń. Oprócz tego dochodzą osoby, którym zostałam polecona przez poprzednie klientki, ale te również pierwotnie poznały mnie dzięki blogowi.

Czasem, gdy czytam blogi kobiet przedsiębiorczych, to czegoś mi tam brakuje. Mianowicie przyznania się do tego, że były trudne momenty. Im więcej o tym mówimy, tym łatwiej jest innym je pokonywać. Czy przez ten rok, gdy rozwijałaś firmę, pojawiła się jakaś przeszkoda, której pokonanie sprawiło, że jeszcze bardziej uwierzyłaś, że jesteś nie do zatrzymania?

Nie wydarzyła się żadna katastrofa, po której musiałam się długo wygrzebywać, jednak przez ten cały czas najwięcej trudności znajdowałam w samej sobie. Proces zmiany myślenia był trudny. Mój umysł starał się sabotować moje poczynania, wpędzając mnie np. w strach przed sukcesem. Bo przecież jak mi się uda, to będę musiała zrezygnować z etatu (ten jednak daje większe poczucie bezpieczeństwa, przynajmniej psychologicznie), będę musiała wziąć pełną odpowiedzialność za rezultaty swoich działań, firmuję wszystko swoim nazwiskiem, a nie jestem anonimowym pracownikiem korporacji, itp.

Inną trudnością było też podejmowanie działania pomimo opinii mojego M. Uważał, że skoro on by nie zapłacił za taką usługę to wszyscy inni też tak myślą. Fakty są jednak takie, że on nie jest moją grupą docelową i zdecydowanie ma inne potrzeby niż blogerki i przedsiębiorcze kobiety! Dobrze, że nie dałam się zatrzymać i szybko zrozumiałam, że muszę ufać swojej intuicji. Takich momentów było więcej i często pisałam o nich na blogu.

Jak logistycznie radzisz sobie z opieką nad dziećmi i prowadzeniem firmy? Możesz liczyć na wsparcie z zewnątrz przy prowadzeniu domu, opiece nad maluszkiem?

To jest cały czas dla mnie najtrudniejsza kwestia. Mam dwóch synów i pójście starszego do przedszkola trochę ułatwiło, jednak młodszy cały czas jest ze mną. Pomoc mam czasami, ale często muszę liczyć na siebie. W trudniejszych okresach po prostu muszę się pogodzić, że nie przyjmę wszystkich zleceń, wpisów na blogu będzie mniej albo odpuścić mniej pilne rzeczy związane z domem.

Dziękuję za rozmowę, sama musiałam zmienić trochę kierunek zleceń, elastyczność jest nieodzowna.

z Karoliną Krysztofiak

rozmawiała Marta Szyszko

Zajrzyjcie na blog  Karoliny: Żyj – kochaj – twórz

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Grunt to się nie poddawać. O blogu i projektach Karoliny oczywiście słyszałyśmy, to jeden z tych blogów, które często się poleca innym.

  • Czasem trzeba wybrać między ważnym a ważniejszym 🙂 Podobnie jest pracując w domu.