jak wybieram zlecenia

Pieniądze to nie wszystko – jak wybieram zlecenia?

Wzbijam się chyba na kolejny poziom swojej działalności, bo nie wyszarpuję zleceń w popłochu, że nie zarobię na ZUS, ale mogę podjąć świadomą decyzję o nawiązaniu współpracy lub jej zakończeniu. Choć niektórzy powiedzą, że praca za niskie stawki jest poniżej godności copywritera, ja widzę to inaczej, bo moja motywacja i komfort dnia codziennego odgrywają kluczowe znaczenie.

Niska stawka = dowolny wybór tematyki, brak poprawek

Ktoś mi zasugerował, że powinnam rzucić SEO i czekać minimum na kwotę dwucyfrową. Ale gdy kwoty dwucyfrowej nie ma na widoku, a ja mam moce przerobowe, dlaczego nie poświęcić 15 minut na zarobienie paru złotych, które po godzinie tworzą kwotę dwucyfrową? Nikt nie będzie odsyłał poprawek, mogę pisać o tym, co ślina na język przyniesie i wybrać tematykę, która współgra z moim nastrojem. Po napisaniu minimalnej liczby tekstów, nie mam żadnych dodatkowych zobowiązań. Gdy pojawi się ciekawsze zlecenie, zamykam okno z panelem SEO. Współpracując w ramach SEO jestem na bieżąco z algorytmem Google, a to mocny punkt w CV. Zlecenia za niskie stawki to relaksacyjna odskocznia od tekstów dopieszczanych i kilkakrotnie korygowanych nim trafią do rąk klienta.

Nieadekwatna stawka – wysokie wymagania, interesująca tematyka

Odezwała się ostatnio  znajoma z propozycją pisania tekstów blogowych w temacie, który bardzo mnie interesuje. Nie dysponują budżetem, który do końca by mnie satysfakcjonował, ale sama praca nad tekstem ma wartość dodaną, naprawdę interesuję się tym, o czym piszę, a tworzenie treści stanowi wyzwanie intelektualne. Mimo poprawek do pierwotnej wersji czuję, że uczę się czegoś nowego i zdobywam ważne informacje, które mnie rozwijają. Choć wymagania są nieadekwatne do stawek, moja przyjemność przemawia za przyjęciem tego zlecenia.

jak wybieram zlecenia

Bardzo wysoka stawka – narzucona tematyka, poprawki i presja

Teraz rozważmy piękne stawki, które pozwoliłyby wieść życie na wysokim poziomie materialnym. Wygrzewać się pod palmami, zamiast marznąć w polskich górach. Spełniać różne zachcianki i popijać drogą kawę w hipsterskich knajpkach. A teraz przyznajmy szczerze, jaka jest druga strona medalu pracy z klientem wymagającym: stres, nierzadko uczucie znużenia, jeśli tematyka odbiega od naszych zainteresowań. Ponadto klient płaci, więc wymaga, termin jest krótki, a oczekiwania duże. Życie prywatne musi zejść na dalszy plan. Praca wysuwa się na prowadzenie życiowych priorytetów. Nie można do niej przysiąść następnego dnia wieczorem, ale czeka wszystko inne – spacer z dziećmi, zdrowy obiad, wieczór z mężem.

Od czasu do czasu można podjąć się takiego wyzwania, ale najlepiej zachować różnorodność, a przede wszystkim zapewnić sobie stałe źródło dochodu, które w chude miesiące pozwoli zarobić na niezbędne wydatki.

Na zakończenie – nie ma zleceń idealnych, a jak nie jesteś przekonana, czy to Ci w duszy gra, napisz pierwszy tekst na próbę, a potem podejmij decyzję o dalszej współpracy. W końcu pracujesz na własny rachunek, a kto freelancerowi zabroni?

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments