o-mnie-1024x768

Sam pomysł to za mało… Wywiad z Olgą Pietraszewską z Make Happy Day

Pamiętam, jak niedawno nieśmiało podejmowałaś decyzję o założeniu bloga, a nie dalej jak kilka tygodni temu, zobaczyłam cię w nadziejach na 2017 w rankingu Jasona Hunta, gratuluję! Powiedz, co Twoim zdaniem przesądziło o sukcesie w tak ekspresowym tempie? Co zrobiłaś inaczej niż inni?

Szczerze? Do tej pory trudno mi uwierzyć w to, że mój blog znalazł się w Rankingu najbardziej wpływowych blogerów 2016 roku i sama próbuję zrozumieć, jak to możliwe. Wciąż mam wrażenie, że blog jest niedoskonały, że mam jeszcze tyle do zrobienia, że jest tyle lepszych i bardziej wartościowych miejsc w sieci, których autorzy są jeszcze bardziej zaangażowani w ich rozwój i promocję. I tu nagle taka niespodzianka! Gdy jednak podejdę do tego mniej emocjonalnie i spojrzę na swój blog obiektywnie, widzę, ile wartościowych i interesujących tematów udało mi się na nim omówić, ile wiedzy i porad przekazać. I myślę, że to właśnie to najbardziej przesądziło o tym, że został doceniony. Poza tym staram się konsekwentnie trzymać wybranej tematyki i z bloga, na którym sporo miejsca poświęcam wpisom o pielęgnacji, nie zrobiłam do tej pory bloga, na którym publikowane są jedynie recenzje kosmetyków (swoją drogą do tej pory nie było ich prawie wcale). Staram się też z jak największą rzetelnością omawiać wszystkie zagadnienia podejmowane w publikowanych na blogu wpisach, nawet jeśli powoduje to, że są one bardzo długie. I wiem, że moi czytelnicy cenią właśnie to, że podejmowane zagadnienia są omawiane kompleksowo, chociaż sama się często śmieję, że zamiast blogowego wpisu piszę referat.

Czy po Rankingu Jasona Hunta zauważyłaś jakąś zmianę, efekt wow?

Nie. Trochę mnie to zaskoczyło, bo byłam przekonana, że ranking ma potężną siłę. Ale wydaje mi się, że dużo zależy też od specyfiki bloga – mój jest skierowany do wybranej grupy docelowej, zainteresowanej określoną tematyką. Na pewno inaczej wypadają blogi, których autorzy piszą więcej wpisów o tematyce społecznej, lifestylowej, dotyczącej relacji międzyludzkich, czy chociażby blogi parnetingowe, które mają ogromne zasięgi. Nie oznacza to oczywiście, że nic się nie zmieniło i wiem też, że obecność w rankingu może zacząć przynosić efekty dopiero za jakiś czas.

Jak przygotowywałaś się do blogowania?

Pierwszą i najważniejszą rzeczą, którą zrobiłam zanim blog wystartował było przeczytanie książki Tomka Tomczyka „Bloger i Social Media”. Wszystko to, co tam przeczytałam pomogło mi w stawianiu pierwszych kroków w blogosferze i podjęciu wielu dobrych decyzji. Do tej książki wróciłam zresztą niedawno i czytając ją po raz drugi, odhaczałam po kolei, co zrobiłam dobrze, a co mogłam i powinnam była zrobić lepiej lub inaczej.

Na czym najbardziej się skupiasz w rozwijaniu bloga?

Zdecydowanie na treści i jakości wpisów. To dla mnie priorytet. Staram się tak dobierać ich tematy, aby wciąż dostarczać czytelnikom interesującą treść i poruszając się w dość wąskiej tematyce – nie zanudzać i nie pisać wciąż o tym samym. Nie zapominam przy tym też o doskonaleniu warsztatu, o promocji bloga w mediach społecznościowych, bardzo ważne są też relacje, które nawiązuję z czytelnikami bloga i autorami blogów, które lubię i regularnie czytam. Staram się też zachować regularność publikacji i nie bombardować obserwatorów bloga w social mediach zbyt dużą ilością postów i zdjęć.

Na swoim blogu współpracujesz już z markami, jakie są Twoje zasady, których propozycji nie przyjmujesz?

Mój blog jest o zdrowym stylu życia i naturalnej pielęgnacji. I przyjmuję tylko te propozycje, które wpisują się w tę tematykę. Konsekwentnie odrzucam więc propozycje współpracy z markami, których produkty i usługi nijak nie wpisują się w zdrowy styl życia, a nawet mogą mieć negatywny wpływ na nasze zdrowie, czy powodować pogorszenie się kondycji skóry. To trudne, ale muszę być wiarygodna w oczach moich czytelników. Poza tym, nie chcę zrobić z bloga słupa reklamowego i polecam tylko te produkty, po które sama bym sięgnęła w sklepie.

W jaki sposób promujesz blog?

Promocję bloga sprowadzam głównie do aktywności w social mediach, głównie na Facebooku i Instagramie. Przez pewien czas promowałam też swoje wpisy w grupach dla blogerów. Staram się też nawiązywać kontakty i dobre relacje poprzez komentowanie na innych blogach, które sprowadzają się do czegoś więcej, niż tylko „fajny wpis.”

Co doradziłabyś osobie, która właśnie założyła blog i dopiero zaczyna?

Żeby odpowiedziała sobie na pytanie po co jej ten blog i jaki jest cel jej blogowania, co chce osiągnąć, do czego dąży. Fajnie jeśli już na początku będzie umiała odpowiedzieć na pytanie, dlaczego jej blog jest wartościowy, co go wyróżnia i dlaczego warto go czytać. I będzie chciała uczyć się od najlepszych, nie będzie miała obaw przed proszeniem o poradę i zadawaniem pytań. Tylko tyle, albo aż tyle. A poza tym – pisać, pisać i się nie zniechęcać, gdy Google Analytics pokaże na koniec dnia tylko 80 UU.

Mieszkasz w Norwegii i oprócz blogowania, wykonujesz zlecenia marketingowe, czym dokładnie się zajmujesz?

Na stałe współpracuję ze znanym sklepem internetowym zajmującym się sprzedażą kosmetyków naturalnych. Do moich obowiązków należy m.in. przygotowywanie opisów dla wprowadzanych do oferty sklepu produktów oraz prowadzenie bloga.

Prowadzisz firmę w Norwegii?

Nie. Ale planuję w najbliższym czasie dowiedzieć się, jakie są zasady prowadzenia własnej firmy w Norwegii i przemyśleć, czy nie będzie to dla mnie korzystne rozwiązanie.

Niedawno zostałaś mamą po raz drugi, czy robiłaś sobie przerwę od zleceń po narodzinach synka? W jaki sposób udaje ci się godzić rolę mamy z blogowaniem i zleceniami?

Planowałam, że po urodzeniu synka zrobię sobie urlop, trochę zwolnię i odpocznę, a tymczasem już kilka dni po porodzie ogarniałam nowe zlecenia i pisałam blogowe wpisy. Mam wrażenie, że wraz z urodzeniem drugiego dziecka wstąpiły we mnie jakieś ogromne pokłady energii, bo robię teraz znacznie więcej, niż wcześniej i czasami sama zastanawiam się nad tym, jak mi się to udaje. Oczywiście są takie dni, gdy chciałabym zrobić dużo więcej, ale synek ma gorszy dzień, a przeziębiona córka nie poszła do przedszkola, więc siłą rzeczy nie mogę tego zrobić. Ale ogólnie staram się nie spinać i wykorzystywać każdy wolny moment na pracę. To oczywiście powoduje, że z wielu rzeczy muszę zrezygnować, czasami przez kilka tygodni nie udaje mi się przeczytać żadnej książki, albo znaleźć chwili na kawę z koleżanką. Bywa też, że obiad pojawia się na stole później niż zwykle, ale ogólnie wypracowałam już sobie taki system pracy, że udaje mi się na czas wszystko ogarnąć i popołudnia oraz wieczory spędzać z rodziną.

Czym zajmowałaś się wcześniej zawodowo?

Miałam firmę i przed dwa lata prowadziłam sklep z naturalnymi kosmetykami. A przed urodzeniem córki byłam dziennikarką w lokalnych mediach.

Mam wrażenie, że teraz dużo się mówi o sukcesie, namawia kobiety do zakładania firm, ale nikt jakoś nie mówi o drugiej stronie, że czasem trzeba coś odpuścić. Jakie wnioski wyciągnęłaś z poprzedniego projektu: sklepu Eco Kraina? Czego się nauczyłaś?

Fajnie, że o to zapytałaś. Już tyle razy chciałam napisać o tym na blogu i zwykle było to tuż po tym, jak przeczytałam kolejną historię kobiecego sukcesu. Mi się nie poszczęściło i po dwóch latach prowadzenia działalności podjęłam decyzję o zamknięciu firmy. Bo jak się okazuje, sam pomysł to za mało. A ja poza dobrym pomysłem, nie miałam nic więcej. Nie byłam przygotowana do prowadzenia własnej firmy, brakowało mi podstawowej wiedzy o prowadzeniu biznesu online, reklamie, promocji i tym wszystkim, co jest potrzebne, żeby mały biznes mógł odnieść sukces. Dzisiaj mam już dużo większą wiedzę i wiem, że wszystko zrobiłabym inaczej. Nie żałuję jednak, bo sporo się nauczyłam i ma to dzisiaj swoje konsekwencje – pasją i wiedzą o kosmetykach naturalnych dzielę się na blogu.

Dziękuję za inspirującą rozmowę!

Z Olgą Pietraszewską z Make Happy Day 

rozmawiała Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Marta! Bardzo dziękuję za tę przyjemną rozmowę i możliwość pojawienia się na Twoim blogu. To dla mnie prawdziwy zaszczyt! 🙂

    • Olga, jesteś motywacją dla innych, żywym dowodem na to, że jak coś się kończy, to pojawia się przestrzeń na nowe. Dziękuję, że przyjęłaś zaproszenie 🙂

  • U Olgi to czasami nie referat a wręcz rozdział pracy magisterskiej, ale to czysty komplement 🙂 Bardzo ciekawy wywiad, z którego wiele można się dowiedzieć, zwłaszcza będąc na początku przygody z blogowaniem 🙂 Ja trzymam kciuki, bo takich osób z pasją nie ma wcale aż tak dużo jakby się mogło wydawać!

    • Dokładnie, wbrew pozorom, zadbanych, prowadzonych regularnie i z zaangażowaniem blogów nie ma tak dużo.

  • Pomysł? Jest taka technika, która nazywa się „Lean Startup”. W ogromnym uproszczeniu polega na tym, aby jak najszybciej i jak najmniejszym nakładem sił sprawdzić go w praktyce. Dobrze jest również po prostu NIE zaczynać firmy, ale testować różne nieangażujące nadmierne czasowo pomysły na dodatkowy dochód. Z czasem może się to przerodzić w firmę.