praca zdalna

Czy freelancer ma ekskluzywne życie, a może to tylko utopia?

Zdarzało mi się słyszeć komentarze, że dobrze to sobie wymyśliłam. Siedzę w cieplutkich kapciach w domu i pracuję – ile chcę, nad czym chcę, kiedy chcę. Niestety jestem zbyt zajęta, by szczegółowo objaśniać takim osobom, jak od kuchni wygląda praca zdalna. Z kuchnią natomiast ma ona wiele wspólnego. Z racji, że jestem w domu, do mnie należy gotowanie, przyprowadzanie dzieci, a ponieważ wiedzą, że nie przebijam się przez żadne korki z biura, oczekują, że w połowie dnia wrócą do domu i wtedy zaczyna się praca z dziećmi w tle.

Zarządzanie energią w zawodzie freelancera pracującego w domu

Priorytet dnia wykonuję wcześnie rano, czyli to, co ma mnie kosztować najwięcej energii, koncentracji, jak pisanie wymagającego tekstu lub czytanie trudnej książki do recenzji. Luksus pracy bez dzieci kończy się koło 14.00. Rano odpadają plotki z sąsiadkami lub drobne czynności organizacyjne, które mogę wykonać na „zmęczony” umysł.

A co należy do zadań popołudniowych?

Dodawanie postów w mediach społecznościowych, pisanie prostych tekstów na potrzeby pozycjonowania, przygotowywanie grafik. Tekst, który rano wydaje się banalny i piszę się sam, wieczorem już mnie przerasta. Jeśli jednak mam dużo zamówień i czekają mnie dwa trudne teksty w ciągu dnia, przerywam je spacerem do szkoły, który zajmuje godzinę, po takim wietrzeniu głowy potrafię zebrać myśli, pod warunkiem, że zajmuję się tylko tym i nie rozdrabniam na mniejsze zadania.

Częścią mojej pracy jest też zdobywanie nowej wiedzy, korzystam z darmowych materiałów. Może dziś nie mam pomysłu na kurs czy produkt, ale jeśli zdobędę wiedzę, jak to się robi, to w odpowiednim czasie z niej skorzystam.

Praca w domu – Plusy i minusy

Dzięki pracy w domu:

  • mogę dowolnie zarządzać zadaniami, co jednocześnie jest plusem i minusem, bo jeśli źle to rozegram, ucierpi budżet firmy.
  • mogę wybierać, nad czym będę pracować, jednak, jeśli nie ma nowych propozycji, to zostają bardzo drobne zlecenia, nad którymi zdarza mi się pracować także weekendami, by osiągnąć cele finansowe.
  • elastyczność to dla mnie możliwość zwalniania tempa, kiedy miałam serię dużych zleceń i jestem po nich narażona na błędy, obniża mi się nastrój. Jeśli tylko budżet firmy na to pozwala, robię sobie luźniejszy dzień, gotuję, odbieram wcześniej dzieci.
  • brak przewidywalności: z jednej strony jestem na etapie, gdy mogę nie martwić się, czy zarobię na ZUS, pytanie tylko, jak to zrobię-czy będę pisać drobne teksty, a może artykuły dla klientów na swoje blogi, wolę to drugie. Przekonałam się, że w mojej branży obowiązują te same zasady, co w każdej innej. Właśnie trwa przedświąteczny okres najlepszej sprzedaży, z kolei wakacje to czas obniżania stawek i walki o każde zlecenie. Wtedy można odczuć niższe zyski, co uczy ostrożności w wydawaniu pieniędzy, bo nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba będzie ruszyć zaskórniaki zarobione w lepszych okresach.

Kiedy pracuję za lepszą stawkę godzinową, nie osiadam na laurach, ale tworzę wpisy na zapas. Ważne jest dla mnie zachowanie regularności, a nigdy nie wiadomo, czy poza blogami, nie będę nad czymś właśnie pracować. Nie tracę więc czasu i myślę o kolejnych miesiącach. Nigdy nie jest tak, że nie można zrobić czegoś więcej.

Bardzo wysoko cenię swój czas i energię. Bywam niemiła, bo nie mam czasu na tętniące sąsiedzkie życie. Przyjęte zlecenie oznacza, że być może będę musiała odmówić innemu klientowi, a jeśli temat był ciekawy, to zawsze mi tego szkoda. Z drugiej strony wiem, że klienci są jak pociągi, zawsze przyjedzie następny, więc nie martwię się tym, co było, tylko zastanawiam, co można zrobić lepiej następnym razem.

Na czym zarabiam?

Generalnie żadnej pracy się nie boję. Piszę teksty za różne stawki, które znajduję na portalach ze zleceniami. Jeśli temat mi leży, nie przejmuję się niską stawką, bo dla mnie ważniejsze jest, ile to mi zajmie średnio na godzinę, a nie, czy zlecenie jest mnie „godne”. Jeśli sama czegoś doświadczyłam (powrotu lawetą z wakacji, kobiecych dolegliwości) i swego czasu zrobiłam research wokół tematu, od razu go rezerwuję, bo mogę pisać z głowy.

Jeśli zbyt długo żadne zlecenie nie stanowi dla mnie wyzwania, szukam takich wyzwań, by się ożywić. Nawet jeśli to jest po prostu wpis na moim blogu. Ponadto sprzedaję reklamy na swoich blogach, czasem sama je piszę i to mi najbardziej odpowiada, a czasem publikuję gotowe teksty. Dbam, by były zgodne z moimi wartościami.

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments