Michał Baczak

Do pracy jako freelancer wcale nie potrzeba pasji. W większości przypadków to po prostu wykonywanie zadań

Michał, od kilku lat pracujesz jako freelancer, która z form zarabiania przez Internet jest twoją ulubioną?

Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie, bo tak szczerze powiedziawszy… każda 😊 Jako freelancer najbardziej lubię to, że mogę wciąż wymyślać nowe kanały przychodów, sprawdzać je porównywać, porzucać i znowu budować nowe. Więc moją ulubioną formą zarabiania przez Internet jest… następna forma 😊

A w moim życiu jest ich naprawdę wiele – produkuje własne kursy na przykład Jak zacząć zarabiać jako freelancer 😊 A w ramach prywatnej misji pokazuje innym jak buduje 10 różnych źródeł dochodów. W dodatku są to źródła, które… każdy może zbudować, aby dodatkowo zarabiać ok 500 zł miesięcznie. W między czasie zarabiam też na afiliacji, reklamach na serwisach contentowych, sprzedaży filmów 360, sprzedaży na stockach czy inwestowaniu w instrumenty finansowe… Sporo tego, a to tylko wycinek.

Lada dzień rusza też fundacja, której jestem jednym z założycieli – Zdalny Ninja, której celem będzie między innymi edukacja firm, jak zacząć współpracować z pracownikami zdalnymi, ale też edukacja freelancerów jak zarabiać więcej, aż w końcu po edukację na przykład osób niepełnosprawnych czy zależnych, jak one mogą zbudować swój niewielki biznes online…

Na czym najlepiej zarabia się przez internet, biorąc pod uwagę Twoje doświadczenia?

Nie ma na to jednej odpowiedzi. Każdy freelancer jest inny i każdy inaczej wycenia swoją pracę. Czasami na logo można zarobić 20 000 a czasami 200 zł. W moim przypadku najlepiej sprawdza się współpraca z małym i średnim przedsiębiorcą. Bardzo często rozpoczynam współpracę od czegoś bardzo niewielkiego – zarządzanie fanpagem, pisanie artykułów na bloga czy przygotowanie szablonów do akcji allegro. Ale zaraz potem zaczyna się stopniowy proces dosprzedaży jednemu klientowi różnych usług, których może on potrzebować. Musisz wiedzieć że jestem bardzo nietypowym freelancerem, ponieważ biorę bardzo dużo zleceń ale… bardzo niewiele wykonuje własnymi rękami. Wychodzę z założenia, że wolę zarobić 150 zł za 15 minut pracy i delegować zadania innym ludziom niż zarobić przykładowo 1500 zł za kilka dni pracy.

Dlatego w ramach swojej grupy Bandy Geeków zrzeszam wokół siebie różnych freelancerów i oddaję im większość dochodów z moich zleceń (sobie średnio zostawiam około 20-25%). Wszystkie strony są z tego układu zazwyczaj zadowolone. Klient nie czeka długo na realizację zlecenia (bo zadania podejmuje się wyłącznie osoba, która jest to wstanie zrobić szybko), ma ode mnie gwarancję wysokiej jakości (bo wszystko musi najpierw przejść przez moje rygorystyczne oko), a równocześnie wszyscy na tym zarabiają 😊

Czy freelance zaczynałeś od zdobycia umiejętności w jakiejś firmie, a może od zera?

Moja historia pod tym względem jest bardzo poplątana. Gorąco polecam Ci rozmowę u Agnieszki Skupieńskiej z bloga ToSieOplaca.pl gdzie sporo o tym opowiadałem. W moim przypadku można powiedzieć, że jestem samoukiem bez szkoły (nie skończyłem żadnych studiów). W pewnym momencie uznałem, że bardzo lubię jeśli ktoś uczy mnie nowych rzeczy ale równocześnie mi za to płaci 😊 Dlatego bardzo świadomie szukałem zatrudnienia w różnych miejscach (np. agencjach marketingowych) gdzie mogłem nauczyć się określonych rzeczy.

Ale jednocześnie cały czas sam się uczyłem (bardzo dużo czytając), między innymi cały czas próbując budować jakieś niewielkie biznesy „na boku”. 95% nigdy nie wypaliło – ale co się nauczyłem to moje!

Co konkretnie nie wypaliło?

Daaawno temu stworzyliśmy serwis, który był bardzo podobny do np. 9gag albo Kwejk. Tyle że ponad pół roku przed startem Kwejka! Dodatkowo mieliśmy mnóstwo fajnych dodatków – między innymi za każdą czynność w serwisie użytkownik był nagradzany punktami, które mógł wymienić na nagrody na przykład doładowania do telefonu. Niestety zerowa wtedy wiedza na temat praw autorskich, marketingu, pozycjonowania spowodowała, że… nikt naszej strony prawie nie odwiedzał 😊

Innym biznesem był lumpeks internetowy, który prowadziliśmy z żoną. W szczycie zarabiał nawet 2000 -3000 zł miesięcznie. Niestety problemy z towarem, ze zwrotami a przede wszystkim z logistyką (magazynowaniem i wysyłką oraz robieniem zdjęć) bardzo mocno zaczął nas przygniatać. Stanęliśmy przed decyzją – stawiamy wszystko na jedną kartę – kupujemy magazyn, nowe studio fotograficzne i poświęcamy kilkaset godzin w miesiącu licząc na to, że biznes kilkukrotnie wzrośnie albo… odpuszczamy. Wobec potrzeb, które wtedy mieliśmy i perspektywach w innych kanałach – odpuściliśmy. Ale bardzo wiele wtedy nauczyłem się na temat funkcjonowania rynku e-commerce.

Czy miewałeś momenty zwątpienia, jakie przeszkody napotkałeś w tym zawodzie?

No pewnie! I to pewnie… kilkaset w każdym miesiącu! Każda opóźniona faktura to dla mnie stres. W 3 miesiącu mojej działalności zatrudnił mnie klient na kolejne 3 miesiące współpracy. Kontrakt wydawał się idealny – rozpędzenie zespołu sprzedawców, nowe biuro i wiele innych perspektyw.

W efekcie klient nie zapłacił mi prawie 15 000 zł. A do tego doszły koszty związane z VATem czy podatkiem dochodowym, ZUSem no i… trzeba było za coś żyć. W efekcie zjadłem wszystkie oszczędności i zostałem z sporym długiem. Bardzo wahałem się czy nie lepiej będzie wrócić na etat i spróbować spokojnie spłacić kredyty i myśleć w przyszłości o powrocie do własnej działalności. Ale zacisnąłem pasa, zacząłem bardzo dużo pracować przez kilka miesięcy, co pozwoliło odrobić straty, a w niedługim czasie znów cieszyć się z prowadzenia własnego biznesu. Bardzo wiele się wtedy nauczyłem. Między innymi dlatego zawsze współpracuję z klientami w oparciu o 100% przedpłatę. Jeśli klient nie rozumie dlaczego albo nie ma środków, aby zapłacić z góry… nie może być moim klientem. Początkowo bardzo bałem się wychodzić z taką propozycją ale okazuje się, że większość klientów… nie ma z tym problemu. To bardzo upraszcza mi dzisiaj życie 😊

Czy każdy może zarabiać w domu jako freelancer i jakie rodzaje zleceń poleciłbyś osobom, które nie wiedzą, co mają robić, nie czują, że odkryli pasję lub obawiają się, że nie mają talentu?

Wszystko! Niestety nie da się tak odpowiedzieć na takie pytanie. W ramach projektu Zdalny Ninja będziemy takim osobom pomagali praktycznie od podstaw. Bardzo ważne jest uświadomienie sobie swoich mocnych stron i umiejętności.  Co mam na myśli? Załóżmy, że ktoś potrafi bardzo szybko pisać na klawiaturze, ale… nie koniecznie potrafi tworzyć treści kreatywne. W tej sytuacji pisanie artykułów na zlecenie będzie dla niego bardzo uciążliwe ale np. transkrypcja podcastów – może być idealnym zleceniem. Jeszcze inna osoba świetnie będzie sobie radzić z dosyć monotonną pracą wprowadzania danych (np. opisów do sklepów internetowych) a jeszcze inna osiągnie szczyt frustracji po 15 minutach. Do pracy jako freelancer wcale nie potrzeba pasji. W większości przypadków to po prostu wykonywanie zadań, które… innych bardzo irytują lub frustrują a my wykonujemy je bez większych trudności.

Masz już kupione bilety na Filipiny, by pracować zdalnie pod palmami, czemu podjąłeś taką decyzję i co dla Ciebie stanowi największe wyzwanie w tym przedsięwzięciu?

Cóż… praca pod palmami ma sporo wad – między innymi piasek wpada Ci pod klawiaturę i bardzo trudno ją później stamtąd wyciągnąć 😊

A tak na poważnie, to faktycznie planujemy razem z żoną wyjazd na Filipiny na początku lutego, na ponad miesiąc. Dla mnie osobiście to pierwszy tak daleki i poważny wyjazd. W tym czasie przede wszystkim chcę sprawdzić, na ile faktycznie jestem wstanie pracować całkowicie zdalnie, bez możliwości pójścia na skróty (czyli no to jednak się spotkajmy i przegadajmy sprawę w 4 oczy). Okaże się też, jak radzi sobie mój zespół, kiedy nie będę dostępny w tym samym czasie, co oni (strefa czasowa ma aż 8 godzin różnicy). Dodatkowo mam również swój startup saveseo.pl w którym mam również inwestora. To również dla mnie wyzwanie – czy uda mi się utrzymać wysokie tempo rozwoju tego produktu na różnych rynkach, mimo prawie 10 000 km od biura. 😊

Poza tym obawiam się też trochę rozłąki z rodziną czy w końcu zupełnie innego klimatu. Na razie to tylko miesiąc, ale jeśli uda mi się zrealizować wszystkie moje cele… kto wie, gdzie wyląduję później? 😊

Dziękuję za inspirującą rozmowę i dawkę pozytywnej energii 🙂

Z Michałem Barczakiem

rozmawiała Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments