sobota bez katowania się sprzątaniem.

Sobota bez katowania się sprzątaniem

Zawsze uważałam, że wysprzątany na połysk dom jest oznaką zmarnowanego życia. Dlatego, gdy kobiety caaaaałą sobotę prasują, piorą, gotują, a tak naprawdę pół dnia się do tego zabierają, by potem odgrywać rolę męczennic, ja znajduję sposób, by przeciwstawić się rutynie.

Zresztą ogarnęłam pielesze dnia poprzedniego, gdy mąż wybył na piwko z laskami z pracy. Pomyślałam, że będzie mu miło choć raz wrócić do pachnącego, estetycznego gniazdka i się nie pomyliłam 😉

A co robiłam w sobotę? Jeździłam samochodem i podziwiałam pięknie ośnieżone gałęzie drzew, słuchając przy tym ulubionej muzyki, cel – przywieźć od dziadków sanki. Sobota była dniem szaleństw na śniegu z dzieciakami, potem lody czekoladowe zajadane pomarańczą, wgryzanie się w książkę, radość z życia + 100.

sobota bez katowania się sprzątaniem.

Wchodzę na FB popatrzeć na statusy, a tam perfekcyjne panie domu narzekają, że po pachy się urobiły, że nic z życia nie uszczknęły, ale na czyje życzenie?

W życiu na wszystko jest czas, ten kto wymyślił, że sobota jest dniem katowania się sprzątaniem, musi mieć skłonności masochistyczne, a jeśli zachęca do tego pozostałych domowników, to w dodatku sadystyczne.

Bilans? Czyste mieszkanie już od piątku i energia torpedująca mnie do pisania, polecam!

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments