Karolina Cwalina

Sukces nie istnieje bez planu, nie osiąga się go przypadkiem –wywiad z Karoliną Cwaliną-Stępniak

Czym zajmujesz się zawodowo?

Pracuję jako life&biznes coach – prowadzę indywidualne konsultacje z klientami, szkolenia firmowe, warsztaty w całej Polsce, organizuję wyjazdy rozwojowe. Jestem też wykładowczynią na Politechnice Białostockiej. Publikuję, występuję w mediach i biorę udział w akcjach komercyjnych jako ekspert w zakresie coachingu i rozwoju osobistego. Mój flagowy projekt to Sexy zaczyna się w głowie. Od niego wszystko się zaczęło. To projekt skierowany do kobiet, w ramach którego wspieram kobiety w ich rozwoju osobistym i zawodowym, budowaniu pewności siebie i ćwiczeniu wewnętrznej motywacji. Sukces zaczyna się w głowie to biznesowa odnoga mojej działalności. Pracuję z firmami i ich managerami w obszarach zarządzania czasu, komunikacji, pracy w zespole. No i jest moje najnowsze dziecko: Wszystko zaczyna się w głowie! Poza tym, że to tytuł mojej pierwszej książki, jest to też nazwa mojej platformy kursów online. Ten projekt powstawał ponad dwa lata. Wszystko zaczyna się w głowie to wirtualny showroom dla młodych, chcących się rozwijać kobiet, gdzie znajdą kursy online z czterech obszarów: sukces, sexy, relacje i zdrowie.

Swoją wymarzoną ścieżkę zawodową rozpoczęłaś, mając 27 lat, jesteś jednym z najmłodszych coachów PCC ICF w Polsce. Skąd w tak młodym wieku wiedziałaś, czym chcesz się zajmować i skąd odwaga, by zainwestować w prestiżowe studia?

Od zawsze wiedziałam, że praca dla kogoś nie jest dla mnie. Nie potrzebowałam 20 lat spędzonych w korporacji, żeby się o tym przekonać. W młodym wieku przeszłam ciężką chorobę, która wywróciła moje życie i przestawiła priorytety. Szybko zrozumiałam, że życie jest za krótkie, żeby robić rzeczy, które nie przynoszą mi satysfakcji. W trudnym okresie mojego życia sama przeszłam proces coachingowy. Zrozumiałam, że to coś naprawdę wartościowego, czym sama chciałabym się zajmować.

Wspominasz, że na początku miałaś niskie poczucie własnej wartości. Co się do tego przyczyniło i jak udało Ci się je zbudować?

Wpływ na to miała moja choroba. Nagle w ciągu jednego miesiąca przytyłam bez powodu 10 kg, potem kolejne. Byłam zwykłą nastolatką, a nagle okazało się, że ważę prawie 130 kg. Lekarze nie potrafili postawić diagnozy. Zamiast na leczenie wysłali mnie na turnus do „sanatorium dla grubasów” w Kołobrzegu. Upokarzające doświadczenie, kiedy instruktor z kijem w ręku gania cię po plaży nie kilometr czy dwa a dziesięć, a to i tak nie pomaga. Dopiero później okazało się, że mam guzy na nadnerczach. Przeszłam bardzo uciążliwe i wyniszczające leczenie, operacje. Miałam 22 lata, czułam się fatalnie, nie miałam energii ani siły do czegokolwiek. Wtedy wyjechałam na studia do Marsylii, gdzie poznałam coaching. Przeszłam proces coachingowy, a potem sama zapisałam się do jednej z najbardziej prestiżowych szkół coachingu, kanadyjskiego Erickson International College. Dzięki samozaparciu i dyscyplinie, które wytrenowałam w swoim procesie, udało mi się zrzucić ponad połowę swojej wagi i założyć swój upragniony biznes.

Jakie obszary pomagasz rozwinąć swoim klientkom? Dlaczego tak dużą wagę przykładasz do organizacji czasu, samooceny i kierowania się pasją w wyborze życia zawodowego?

Coaching to nie są tanie mowy motywacyjne, jak może się wydawać. Zdecydowanie w mediach nadużywa się tego terminu. To zabawne – dziś mamy coaching motoryzacji, paznokci, szafy, fryzur. Na coachingu zna się przecież każdy. Zaczęli się tym zajmować ludzie bez certyfikatów i dyplomów, po dwóch dniach albo dwóch tygodniach nauki. Tymczasem coach to osoba, która wiele czasu poświęciła na edukację i pracę z klientami indywidualnymi, firmami, ma doświadczenie i wachlarz umiejętności. Sam coaching to pewien proces, który ma na celu odkrycie i wykorzystanie potencjału w ludziach i wytrenowanie umiejętności, które są niezbędne w życiu i pracy. Jest oparty na badaniach, narzędziach i ćwiczeniach, których skuteczność jest przetestowana i potwierdzona. Organizacja czasu to mój ulubiony temat, bo wiem, jak wiele czasu traci się tylko przez brak dobrego planu i pewnych nawyków. To, jak oceniamy siebie, ma ogromny wpływ na to, jak działamy i odwrotnie. To naczynia połączone, a bez pasji życie jest nijakie. Źle dobrana praca rodzi frustracje, gniew, niezadowolenie.

W jaki sposób zdobywasz klientów? Jak radzisz sobie z konkurencją?

Wszystkie swoje projekty i swój wizerunek zbudowałam na autentyczności. Nie muszę z konkurencją walczyć – wierzę w swoje pomysły, nie muszę ich od nikogo czerpać, podpatrywać. Kiedy wystartowałam z Sexy zaczyna się w głowie, usłyszałam wielokrotnie, że projekt się nie sprawdzi, nie ma na to popytu, a nazwa jest infantylna. Zaufałam sobie i dziś nie żałuję. Klienci pojawiają się często sami – zobaczą mnie w mediach, przeczytają książkę, usłyszą od znajomych. Podobnie jest z firmami, z którymi pracuję. Ja rozwój swoich marek opieram na relacjach. Chodzę na spotkania, poznaję ludzi, czasem nawet zaczepiam obce osoby w naprawdę dziwnych okolicznościach. Mogłabym opowiedzieć o tym wiele anegdot. Kiedy zaczynałam, robiłam wszystko w pojedynkę. Sama odpowiadałam za pozyskiwanie klientów, współpracę z firmami, organizację wydarzeń, promocję i oczywiście za samo szkolenie klientów. Dziś mam już zespół ludzi, którzy mnie wspierają w pobocznych sprawach, choć nie jest to proste, bo jestem control freakiem i perfekcjonistką.

Czym jest dla ciebie sukces? I dlaczego zaczyna się w głowie?

Bo to właśnie ta inspiracja, impuls, ta myśl, która pojawia się w głowie jest pierwszym krokiem do sukcesu. Sukces nie istnieje bez planu, nie osiąga się go przypadkiem. A czym jest? Czymś bardzo subiektywnym – osiągnięciem własnego celu. Dla kogoś to będzie założenie świetnie prosperującej firmy, dla kogoś innego – rodziny. Nie wartościowałabym tego. Sukces jest stanem, w którym czuje się maksymalną satysfakcję z efektu własnej pracy i zaangażowania na wielu płaszczyznach. A jaki cel postawimy przed sobą, zależy tylko od nas.

Co stoi nam na drodze do osiągania celów?

Przeszkód jest mnóstwo: od lęków przez brak planu po niekonsekwencję. Jesteśmy tylko ludźmi, a świat nie jest cukierkowy. Ma się gorsze momenty, chwile zwątpienia. Z obserwacji wiem, że wiele świetnych pomysłów szybko upada, bo brakuje planu ich realizacji. Ludzie działają po omacku, chaotycznie, gubią się w gąszczu zadań, nie umieją ustalać priorytetów. Tu właśnie przydatny okazuje się coach, który jest wsparciem i razem z klientem obiera kierunek i ustala odpowiednie kroki, które dadzą poczucie postępu, rozwoju, a jednocześnie nie przytłoczą.

Piszesz, że zmiany nastąpią, gdy będziemy na nie gotowi, co twoim zdaniem jest największą motywacją do zmian?

Moja praca pokazuje mi każdego dnia, że ludzi do zmian pchać mogą dwie rzeczy: inspiracja albo desperacja. I zazwyczaj jest to drugie uczucie. Próbujemy coś zmieniać, kiedy wszystko inne zawodzi, świat się wali, a my jesteśmy w kropce i zmian nie da się już uniknąć. Chciałabym, żeby to właśnie inspiracja pchała do zmian, odkrywania, pokonywania siebie. Jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana. Nie da się jej uniknąć. Świetnie jeśli radzi sobie z nią z nią w pozytywny sposób. A co największą przeszkodą? Lęki. Przed oceną, przed niepowodzeniem, przed stratą, przed zmianą na gorsze. Po prostu przed zmianą. To jest zupełnie naturalne – zaczynając coś od początku, nie wiemy, co nas czeka i to może powodować lęki. Ale z nimi trzeba sobie radzić, przełamywać je. Albo pogodzić się, że nasze życie będzie miałkie, jednobarwne i kompletnie niesatysfakcjonujące. A tego chyba nikt z nas nie chce.

Dziękuję za rozmowę!

Z Karoliną Cwaliną-Stępniak

http://www.karolinacwalina.pl/

Rozmawiała: Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments