Emilka z E for Event 2

TRZEBA POPEŁNIAĆ BŁĘDY, ŻEBY IŚĆ DO PRZODU!

W dziale ‘o mnie’ nasz wpisane następujące usługi: dekoracje, grafika, wzornictwo, kolory, papier i nożyczki, klej i igła. Na które z tych zleceń jest największe zapotrzebowanie wśród klientów?

Zdecydowanie projekty graficzne. Tym zajmuję się cały rok, pracy mam mnóstwo i bardzo mnie to cieszy. Projekty opakowań, logotypy, plakaty, katalogi – to mi zajmuje czas pracy. Teraz zaczyna się sezon weselny i tym samym zaczynają się zlecenia dekoracyjne. Jest kwiecień, a mam już kilka umówionych wesel. Zaczyna być ekscytująco pod względem zawodowym 🙂

Jak odkryłaś co chcesz robić zawodowo, czy prowadzenie własnej firmy poprzedziła praca na etacie, zdobywanie doświadczenia w podobnej branży, ale u kogoś?

Z wykształcenia jestem architektem krajobrazu. Przez 2 lata pracowałam w zawodzie w Warszawie i tam, od najlepszych, nauczyłam się obsługi programów graficznych – AutoCADa, Photoshopa. Potem, trochę przypadkiem, zostałam zaangażowana w projektowanie kalendarzy i musiałam nauczyć się Corela. To jedno zlecenie było początkiem mojej przygody z projektowaniem graficznym – zaczęłam dostawać zlecenia na ulotki, banery, billboardy, ale traktowałam to bardzo dorywczo i nie wiązałam z tym przyszłości. Po powrocie do Olsztyna założyłam działalność, lecz odkryłam, że zamiast ogrodami wolę zajmować się grafiką.

Zaczęło się pojawiać więcej zleceń, ciągle się uczyłam. Jestem samoukiem graficznym i jestem dumna z tego, czego się nauczyłam przez ten czas. Jak sobie przypomnę projekty, które zrobiłam np. 4 lata temu, to wstyd mnie zalewa 🙂 ale taka jest droga, trzeba popełniać błędy, żeby iść do przodu. Nie pracowałam nigdy u kogoś, jeśli mówimy o projektowaniu, ale czerpię pełnymi garściami z doświadczenia przyjaciół – grafików, cenię konsultacje i burze mózgów – to jedne z dróg, żeby się rozwijać.

Emilka z E for Event 2/fot. www.subobiektywna.pl/

Równolegle z grafiką zaczęłam zajmować się dekoracjami, co zapoczątkowało wesele mojej siostry i setki żurawi origami, które podwieszaliśmy 3 dni z Panem Młodym 🙂 Okazało się, że lubię to robić, że dekoracje to też coś, co mnie kręci. Pojawiały się kolejne pary, zainteresowane moimi papierowymi usługami, zaproszeniami, weselnymi drukami. To trwa do dziś. Dzielę pracę na grafikę i dekoracje, co często się łączy. Na razie nie wiem w jakim kierunku bym poszła, jeśli musiałabym wybierać. Na szczęście nie muszę.

Na początku działalność graficzna miała jedną nazwę, a dekoracyjna drugą – dałam sobie spokój z tym rozłamem i połączyłam całość w E for Event. W końcu ja to ja, robię wiele rzeczy, ale to wciąż moja praca, która często się łączy – jest mi dużo lepiej, jak mam wszystko w jednym miejscu.

A kiedy zrodziła się Twoja artystyczna pasja, co stało się impulsem do zarabiania na tym, co sprawia Ci radość i satysfakcję?

Tak, jak wspomniałam wcześniej – wesele mojej siostry Moniki było dekoracyjnym impulsem i pierwszym sprawdzianem, który wyszedł bardzo dobrze. Już rok po weselu siostry zaczęłam dostawać zapytania o dekoracje i odkryłam, że idą za tym konkretne pieniądze.

Z grafiką było inaczej. Zlecenia od znajomych spowodowały, że musiałam wziąć się w garść i np. nauczyć się przygotowania plików do druku. Bywało ciężko, ale czułam satysfakcję, że umiem więcej. Siedziałam godzinami w Internecie, oglądałam wirtualne portfolia i myślałam, że też bym chciała tak pracować. To, że zajmuję się teraz grafiką było spowodowane brakiem fajnych zleceń związanych z architekturą krajobrazu oraz napływającymi zleceniami od wcześniejszych klientów. Pracowałam, uczyłam się, zarabiałam – najpierw dosyć skromnie, ale wraz ze wzrostem moich umiejętności i pewności siebie  – więcej. Cały ten proces tylko mnie utwierdził w przekonaniu, że idę w dobrym kierunku.

Koniec cz. I

Co słychać u Emilki?

www.eforevent.blogspot.com

www.eforevent.pl

www.eforevent.tumblr.com

Comments

comments