Basia Bielanik 170

Uczymy się na początku, a potem ufamy sobie, wtedy budujemy biznes autentycznie, a nie jak wszyscy inni

Zapraszam na drugą część wywiadu z Basią Bielanik, autorką projektu Szkoły Mocy, inspirowanego „Porozumieniem bez przemocy”, która utrzymuje się ze swojego e -biznesu.

Co nie udało się ci w pierwszym roku prowadzenia biznesu?

Kiedy rozdałam kurs trzystu osobom, to one już nie przyszły go do mnie kupić. Straciłam, powiedzmy, dwieście potencjalnych klientek. Więc to taka pierwsza lekcja, to były same początki. Potem, pod koniec roku, zrobiłam drugi projekt, na który byłam bardzo uparta i bardzo chciałam go zrobić, chociaż wiele mądrych osób z e-biznesu mówiło, że to jest głupota.

A mianowicie był to kurs „Survival z nastolatkiem”, który stworzyłam, z którego byłam też bardzo dumna. On mnie kosztował mnóstwo siły, energii i bardzo emocjonalnie go przeżyłam. Natomiast ja go udostępniłam w formule „pay per value”, czyli zapłać za wartość. Można się było zapisać na kurs i na koniec kursu prosiłam o ankietę i jeżeli wyniosłaś z kursu wartość, to możesz mi zapłacić tyle, ile uważasz.

Nie słyszałam o tym wcześniej. I jak zapłacili?

Ja się z tym spotkałam na warsztatach stacjonarnych z „Porozumienia bez przemocy” i to jest o tyle prostsze, że wtedy, kiedy wychodzisz z takich warsztatów i przy wyjściu stoi puszka, to trochę ludzie widzą, czy wrzucasz coś, czy nie wrzucasz. Tutaj nikt cię nie widzi. I ten kurs to była totalna klapa finansowa.

Ale był fajny i ludzie go przerobili, tylko ta forma płatności nie zaskoczyła?

Dużo osób też go nie przerobiło, dlatego, że jeżeli coś dostały za darmo, to stwierdziły: to nie muszę, tak? Jest taki efekt psychologiczny, że to, co nam przychodzi z łatwością, to co mamy za darmo, nie stanowi dla nas jakiejś dużej wartości.

Więc to też był taki czynnik. Natomiast ja potem prosiłam: ale OK, to proszę was, to chociaż ankieta, napiszcie mi, co było nie tak. I bardzo to był dla mnie straszny moment, miałam taki dzień, kiedy po prostu trzęsłam się ze złości, ze strachu, chyba na samą siebie, z tego, że się finansowo to wszystko posypało, natomiast muszę też powiedzieć, że były też osoby, które zapłaciły, zapłaciły mi spore pieniądze za ten kurs.

Miałam większe zaufanie chyba do społeczeństwa, że potrafimy, jakoś tak, nie wiem, szczerze wchodzić z ludźmi w układy. Czyli weź za darmo, weź wszystko, co ja ci daję, ale daj mi ankietę, zapłać tyle, ile będziesz chciała, może tyle, ile za książkę, dwadzieścia złotych, trzydzieści złotych. Bez mojego upominania, tylko dwadzieścia osób cokolwiek oddało: ankietę lub jakąkolwiek wpłatę.

Ludzie się potem ze mnie śmiali i mówili: ”No, ale głupia Baśka, no przecież mówiliśmy, że taki pomysł w Internecie jest karkołomny”. A ja mówię: „OK, fajnie, chciałam to zrobić”. Nikt nie był mi w stanie tego wybić z głowy wcześniej.

Gdy następnym razem ktoś ci będzie wybijał coś z głowy, zrobisz po swojemu?

Myślę, że zrobię po swojemu.

No właśnie. To nasze nasze błędy, nasze potknięcia i nikomu nic do tego.

Tak. My je bierzemy na nasze konto i próbujemy dalej.

Co trzymało cię na powierzchni, gdy wszystko szło nie tak?

Może to będzie trochę wyświechtanie brzmiało, ale na pewno dużo rozmów z moim mężem, który widział mnie w tej takiej sytuacji roztrzęsienia i takiego poczucia niesprawiedliwości, niezgody, kiedy nie spałam po nocach i przeżywałam, to on był przy mnie. Mimo że trochę nie rozumie tak naprawdę, bo prowadzi bardzo konwencjonalny biznes, trochę nie do końca wie, o co tutaj chodzi, ale po prostu mnie wysłuchał. No i na pewno też narzędzia „Porozumienia bez przemocy”, czyli kontakt ze sobą, autentyczność, pozwolenie sobie na przeżywanie tego. Ja rzadko kiedy byłam w życiu tak zdenerwowana, żebym się trzęsła ze strachu i ze złości.

Ale pokazuje to, jaki masz dobry kontakt ze swoimi emocjami, po prostu ci tego pozazdrościć, bo te emocje cię chronią i ci dają takie sygnały ostrzegawcze. Niektórzy by w ogóle nic nie czuli w tej sytuacji i to jest dopiero ból,  że ja nie czuję nic, a tyle się dzieje.

To znaczy, że się blokujemy, to jest ten efekt szybkowara, który jest zamknięty i wszystko buzuje w środku. Natomiast tak, to mi naprawdę pomogło i jakkolwiek to może brzmieć, tak jak mówię, górnolotnie, to właśnie pozwolenie sobie na te uczucia, wyrażenie ich, wypuszczenie, no po prostu minęły, poszły sobie. Dziś są wspomnieniem.

Czyli otrzepałaś kolana, zrobiłaś potem swoje, wiedziałaś już, co było nie tak i do widzenia, i jest nowy dzień, nowe szanse i nie ma co tak na tym się zahaczać.

Powiem więcej. Nadal organizuję spotkania, w których można zapłacić za wartość, raz na miesiąc. To są kameralne spotkania na dziesięć osób, zawsze stoi po prostu puszka, ja absolutnie nie patrzę, kto i co do niej wrzuca, ale wtedy jest dużo większa gotowość na to, żeby gdzieś się odwdzięczyć za wkład wniesiony w przygotowanie tego spotkania.

Jakie najważniejsze wnioski na temat swojego biznesu wyciągnęłaś przez ten rok, co zaskoczyło cię na plus?

Muszę podziękować wszystkim osobom, które mnie uczyły. Natomiast warto się uczyć od osób dobrych, znanych w branży, nawet niekoniecznie tanich, bo same sobie na początku nie poradzimy. Ale teraz uwaga, moja druga taka rada czy taki mój klik: przychodzi taki moment, w którym warto się już od tego uwolnić. 

Ja poczułam, że już nie chcę więcej webinarów instruktażowych, już nie chcę się uczyć, jak robić kursy i reklamy na Facebooku i ustawiać jakieś dziwne SEO czy cokolwiek. Po prostu zaufałam sobie i teraz już, no tak jak mówię, przestałam się w pewnym sensie uczyć od innych, tylko wszystko już robię tak, jak ja chcę, jak ja potrafię i zaufałam sobie.

Czyli już ci nie szkoda tej nowej wiedzy, która się po prostu ciągle pojawia, bo co tydzień jakieś nowe są i darmowe, i płatne webinary. Ja też miałam taki moment, że miałam poczucie, że ja coś przegapię, ale muszę mieć czas, żeby robić ten biznes, nie mogę tylko się uczyć i szukać inspiracji, tylko jeszcze muszę coś zrobić, żeby zarobić.

Dokładnie, uczmy się na początku. Uczymy się na początku, a potem ufamy sobie, bo potem jesteśmy w stanie budować ten biznes autentycznie, a nie tak, jak wszyscy inni. Takie podążanie za nowościami i naśladowanie trendów sprawia, że jesteśmy do siebie podobni. A ja proponuję zaufać sobie i już po prostu robić to po swojemu i wtedy mamy szansę się wyróżnić i robić to najlepiej.

Dziękuję ci bardzo za ten wywiad.

Dziękuję bardzo.

Z Basią Bielanik rozmawiała Marta Szyszko

Link do części I http://kobietawe-biznesie.pl/takim-trybie-pracuje-sie-nieregularnie-zarabia-sie-nieregularnie-komfort-stalej-pracy-znika/

Posłuchaj naszej rozmowy:

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments