prowadzenie biznesu

Własna firma: oczekiwania vs rzeczywistość

Post powstaje na niskim poziomie energetycznym w środku migreny. Firma działać musi nawet w takie dni, jeśli nie masz jeszcze sporych nadwyżek finansowych, a zlecenia, którymi łatasz budżet, wymagają sporych nakładów czasowych i energetycznych. Nie zawsze jest kolorowo i dziś o tej przemilczanej przez większość entuzjastów bycia na swoim, stronie biznesu.

Pracujesz na własne marzenia?

Pewnie zdarzyło ci się słyszeć, że freelancera od osoby zatrudnionej na etacie w korpo różni to, że pracuje na własne marzenia, nie na cudze. Dopóki nie wpadniesz na pomysł dochodowego produktu lub usługi, pracujesz na marzenia swoich klientów, a te nie zawsze są zbieżne z twoimi pasjami i zainteresowaniami. Możesz jednak stopniowo do tego dążyć. Im dłużej prowadzisz biznes, tym bardziej poznajesz siebie i nic nie stoi na przeszkodzie, by zmienić kierunek. Wiedzieć, czego na pewno nie chce się robić, to też ważna informacja. Przybliża cię do zleceń marzeń, którymi w określonym czasie zapełnisz swój grafik.

Nic nie trwa wiecznie

W biznesie nie ma miejsca na to, by osiąść na laurach, opracować coś i odcinać kupony. Jeśli nawet zdarzy się taki moment w twojej firmie, pamiętaj, że pewna jest tylko zmiana. Przykład? Do niedawna mogłam liczyć na stałe propozycje reklam na swoich blogach, jednak pojawiła się konkurencja, która zaproponowała niższe ceny i większe korzyści dla reklamodawcy, dalsze konkurowanie cenami byłoby jednoznaczne z absurdem. Dlatego trzymam poziom, ale stały dochód zmienił się w coś dodatkowego, trudnego do przewidzenia. Ta zasada na szczęście dotyczy także kłopotów. Już nie raz myślałam, że to koniec, ale wystarczyło wykonać kilka maili, rozejrzeć się, poszukać nowych rozwiązań i wrócić do gry z podniesionym czołem, mądrzejszą o kolejną lekcję.

Masz dokładnie tyle, na ile się odważysz

Wyceniasz swój tekst na kilkadziesiąt złotych? Nikt nie zaproponuje byś zarabiała więcej. Jest też dobra wiadomość. Jeśli masz już zebrane doświadczenie na swoim koncie, jakaś branża cię pasjonuje i w dodatku zgodna jest z twoim wykształceniem, masz szansę policzyć sobie odpowiednio. Guess what, klient będzie gotowy zapłacić tyle, na ile się czujesz. Z pewnością nie każdy, ale warto czekać na zlecenie szyte na miarę, a właściwie nie czekać, ale rozglądać się za nim. Kiedyś moim marzeniem było, żebym zaproponowała 100 zł za napisanie tekstu, a ktoś się na to zgodził. Niedawno byłam w takiej finansowej desperacji, że odważyłam się tyle zaproponować (dodając, że to moja wstępna propozycja). I wiecie co? Dostałam to zlecenie!

Stale weryfikujesz wstępne założenia

Założyłam sobie, że będę pisać bardzo dużo tekstów za niskie stawki, co zapewni mi płynność finansową po tym, jak dwie firmy nie opłaciły sporych faktur na czas. W tamtej chwili chwytałam się brzytwy i chciałam odzyskać grunt pod nogami (czyli PLN na koncie). Okazało się, że nie mam takich mocy przerobowych i musiałabym zrezygnować z czasu dla rodziny, gotowania, przykuć się do komputera, by mój plan zadziałał. Po drodze znalazłam inne rozwiązanie – zlecenia za dobre stawki. Dziś w tym kierunku chcę rozwijać biznes, a blogi, które wcześniej miały spory udział w zyskach, uczynić bazą z przykładami tekstów i moich możliwości. A jeśli ktoś uzna, że właśnie tu chce zaprezentować swój produkt, nie ma problemu… 😉 Natomiast zmęczyła mnie niepewność i ciągłe czekanie. Teraz to ja wychodzę z inicjatywą.

Marta Szyszko

Czy prowadzenie firmy nie okazało się takie, jak się tego spodziewałaś, co cię zaskoczyło?

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments