social media

Jak powiększyć liczbę odbiorców w mediach społecznościowych?

Od początku blogowania moją stałą strategią było dodawanie wartościowych treści i informowanie o nich Czytelników na Facebooku (dodawałam soczysty fragment tekstu w nadziei na odsłony). Współczesne blogowanie rządzi się zupełnie innymi prawami. Największą wartością jest zaangażowanie czytelników w mediach społecznościowych.

Nie chodzi o spore liczby, ale o tak zwanych true followers, niech ich będzie 150, ale aktywnych.  Jakiś czas temu założyłam profile społecznościowe na Twitterze, G+, Instagramie.

Szału nie było, raptem mała grupka followersów. Ale czego się spodziewałam? Poza informacją na Facebooku, że zapraszam do obserwowania moich nowych kont oraz dodaniem wtyczki na blogach wyświetlającej guziki do nowych profili, niewiele zrobiłam w tym kierunku.

Prowadzenie profili w mediach społecznościowych wymaga dziś znacznie więcej, niż informowania o nowych wpisach. Możesz być w sieci kilka lat, a więcej będzie znaczyć blog osoby, która robi to od roku, a bardzo aktywnie. Wniosek? Media społecznościowe to nie tylko informowanie o nowych postach, ale interakcja i twoje zaangażowanie w wybrane blogi.

Co sprawdziło się u mnie w powiększaniu liczby odbiorców?

Za każdym razem, gdy dodajesz kogoś do obserwowanych, zwiększasz szansę, że zastanowi, kim jesteś, a jeśli zna już Twój blog, ucieszy się, że masz profil i także zacznie go obserwować. Twoja aktywność na jego profilu może spotkać się z odwzajemnieniem lub chociaż zainteresowaniem twoimi treściami.

Dodaję mniej wpisów na najstarszym blogu, ale dopieszczone, a resztę czasu spędzam na robieniu szumu wokół nich. Dlaczego to takie ważne? Bo jeśli każdy wpis jest obietnicą jakości, emocji, wartościowo spędzonego czasu, to stajesz się marką. Na przykład niektórych tekstów nie przeczytałabym, gdyby nie to, że napisały je blogerki, o których wiem, że zawsze zapewniają mi rozrywkę lub dawkę wiedzy na najwyższym poziomie. 2 wpisy tygodniowo w zupełności wystarczą, bo liczy się aktywność pod postami, a może przede wszystkim ona?

Nie oczekuj za często uwagi swoich czytelników, może się okazać, że zarzucając ich treściami, będą tobą zmęczeni. W moim przypadku znacznie skuteczniejsze okazały się profile młodszych blogów, które rzadziej aktualizuję z braku czasu, a zbytnia koncentracja na dodawaniu dużej ilości treści na najstarszym blogu, przyniosła odwrotny skutek (ucieczka fanów).

Przeznacz stałe pory na działania w mediach społecznościowych (dodawanie nowych blogów do obserwowanych, komentowanie), wkrótce stanie się to Twoim nawykiem, a liczba fanów, followersów urośnie w siłę. Z nimi liczba odsłon i wartość Twojego bloga w oczach reklamodawców.

Mam mieszane uczucia co do wymiany kont na profilach społecznościowych organizowanych w grupach na Facebooku. Jeśli za tym nie będzie stał suchy lajk, ale osoba, która wróci na blog – świetnie. Z drugiej strony, by zwabić kogoś, trzeba najpierw być w zasięgu wzroku. Być może nie za pierwszym razem, ale za którymś osoba kliknie i zostanie na dłużej.

Jak sprawdzić zaangażowanie swoich fanów?

Czy za ich ilością kryje się chęć do udziału w akcjach?

Zorganizuj konkurs, nawet jeśli do wygrania ma być książka, przyzwyczajaj, że na Twoim profilu dużo się dzieje, że nie jest to suche podawanie treści, bo jak pojawi się klient, ogień będzie się tlił, a fani Cię nie zawiodą.

Jakie znasz sposoby na powiększenie liczby aktywnych fanów w mediach społecznościowych?

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Media społecznościowe wymagają udzielania się, budowania kontaktów, lajkowania, a to wymaga dużo czasu, a doba ma tylko 24 godziny. Chyba najlepiej skupić się na 1- 2 mediach i zaangażowac w nie wszystkie siły i czas. Pozdrawiam serdecznie beata

    • No tak, lepiej mniej, a aktywnie, jeszcze disqus dochodzi, najfajniej mają influecerzy, u nich zawsze spory ruch, nawet jak nie są aktywni u innych:)

    • Czas jest dość istotny. Dlatego warto sprawdzić z jakiegoś źródła ruch jest najbardziej wartościowy dla naszego bloga. Może się okazać, że 1000 wizyt z FB nie ma się jak do 100 wizyt z disqus.

      • W moim przypadku rządzi Facebook, a jak uciął zasięg organiczny ostatnimi czasy, to poleciały mi statystyki. Jeszcze Twitter daje radę.

  • Dałaś troszkę do myślenia. Ostatnio zaniedbuję swój instagram.

  • A ja nie zgodzę się do końca z twierdzeniem: „(….), bo liczy się aktywność pod postami, a może przede wszystkim ona?” Z racji zawodu, śledzę liczne blogi tematyczne i tam komentarza praktycznie nie zobaczysz, bo w jaki sposób skomentować np. informację o zmianie w ustawie vat? , żeby było z sensem i merytorycznie. Za to te blogi cieszą ogromną popularnością. Tak więc nie popadajmy w paranoję – liczba komentarzy czy lajków nie jest równoznaczna z popularnością bloga. Albo blogi językowe – wiele z nich ma wyłączone komentarze, bo formułek o wyższości czasu A do czasu B raczej nie komentuje się, a też są popularne w swojej kategorii tematycznej. Dlatego uważam, że do tego mimo wszystko trzeba podchodzić rozsądnie i z dystansem. Co do reszty wpisu – bardzo się zgadzam 😉

    • Fajnie, że zwróciłaś na to uwagę, ja akurat prowadzę blogi lifestylowe, choć ten się trochę wyłamuje (ale komentarze się pojawiają, o dziwo). Natomiast jestem ciekawa, czy blogi, o których mówisz (te bez komentarzy) zarabiają? Bo czasem jest tak, że ktoś ma ruch, ale to nie przekłada się na zysk. Bo jeśli tak, to faktycznie może nie zawsze feedback robi różnicę…

      • Wiesz co, to bardzo różnie. Znam PRowców, dla których wyznacznikiem współpracy faktycznie jest tylko albo przede wszystkim aktywność, ale też są tacy, którzy rozumieją to, że czasami na pewne tematy trudno jest się wypowiadać – na przykład teksty o zakładaniu firmy – są często odwiedzane i czytane ale wiele osób je po prostu śledzi i czyta, nie komentując bo w sumie np. jak skomentować poradnik o rejestracji w CEIDG, jeśli nie ma się dodatkowych pytań? Rozwiązaniem w takim przypadku, stosowanym przez firmy PR, jest zaszywanie w linkach kodów śledzących – wtedy mają twardy dowód na to, ze wejścia i przekierowania są z tej konkretnej witryny i tego konkretnego postu. Pewnie, że trudniej o współpracę ale czasami lepiej żeby tych komentarzy nie było, jak nieraz śledzę idiotyczne „komcie” nie mające nic wspólnego z treścią postu. W ogóle uważam, że obecnie zarabianie w sieci bez pomysłu na produkt jest coraz trudniejsze – za dużo treści dookoła i ruch nie idzie w parze z zyskiem, to już nie te czasy, blogerzy mają coraz wyższą poprzeczkę 🙂

        • Tak! Blogów jest mnóstwo, powstają, szybują w górę, trzeba naprawdę dużo energii poświęcić, żeby utrzymać się na powierzchni, nie odejść w zapomnienie, nawet jeśli jakiś czas temu miało się jako taką pozycję. To nie jest łatwy kawałek chleba, ale za to ile satysfakcji daje, nudy nie ma:)

          • Prawda? Nie masz tak, że to uzależnia i staje się takim motywatorem do samorozwoju? a to seo, a to aplikacje, a to ktoś odkrywa w sobie zdolności do kodowania, inny do tworzenia szablonów na blogi. Fajne to jest i dzięki światu za internet :))

  • My właśnie jesteśmy zdania, że jak np. na blogu, czy w mediach społecznościowych danego blogera nic się nie dzieje, to zapominamy o nim. Jest tyle interesujących miejsc, że jeżeli ktoś nie zabiega o uwagę czytelnika, to dlaczego on miałby się upominać o nowe treści? 😉

    • dokładnie tak, jak za dużo się dzieje – niedobrze, jak bloger nie pisze, nie angażuje się, to czytelnicy szybko odpływają.

  • Social media to przede wszystkim rozmowa. Trzeba uważnie słuchać i włączać się do rozmów.

    Tym, którzy interesują się social media polecamy do obejrzenia wideo: http://infolia.pl/szkolenie/jak-zdobyc-uwage-klientow-w-social-media/ – idealnie wpisuje się w pytanie, jak angażować fanów w social media .