prowadzenie biznesu

Co ma wspólnego podróż do dentysty z prowadzeniem biznesu?

Kiedy ostatnio stałam w korku do dentysty, naszły mnie myśli, że ta przedłużająca się podróż jest symbolem mojego biznesu. Mogę zrealizować cel, jeśli odpowiednio go zaplanuję, dam sobie czas i przewidzę trudności. Co ma wspólnego podróż do dentysty z prowadzeniem biznesu?

Terminy

W biznesie zawsze goni cię jakiś termin, tym najbardziej przerażającym jest ZUS i inne koszty prowadzenia działalności, jak księgowy, domeny, hosting, a z czasem podwykonawcy, np. copywriterzy. To także konieczność oddania klientowi zlecenia wtedy, kiedy się na to umówiliście. Od rzetelności zależy opinia o marce, zaufanie oraz to, czy klient wróci, a może powie – nigdy więcej! Terminy to także weryfikowanie założonych celów – biznesowych, ale też marketingowych: czy rośnie liczba czytelników, czy klienci kupują moje produkty i usługi, czy w miesiąc udało mi się powiększyć liczbę subskrybentów zaplanowanymi działaniami na blogach i w social media? Do dentysty też muszę dotrzeć w określonym terminie, nie ominę tego, inaczej stracę czas, pieniądze i zdrowie.

Przeszkody

Mimo że starałam się przygotować do podróży w nowe miejsce – do dentysty z polecenia, zabłądziłam, odruchowo skręciłam nie tam, gdzie trzeba, zawracając znalazłam się w punkcie wyjścia. Musiałam wypalić benzynę, a więc poświęcić nadprogramowe środki, niezbędny był dodatkowy czas, by przebić się przez zakorkowane miasto – to może być symbol konkurencji. Im więcej zapasu zostawisz sobie wcześniej, tym mnie stresująca okaże się konieczność nadrabiania drogi, inwestowania w biznes w celu pozyskiwania klientów, nim zacznie przynosić dochody. Daj sobie luz – czasowy i finansowy, prawo do błędów i naprawiania ich, ale pamiętaj, że to nie może trwać w nieskończoność, bo ogranicza się ZUS, potrzeby bieżące, które powinnaś móc zaspokoić biznesem. Jeśli potrzebujesz czasu na rozruch, nie rezygnuj z innego źródła dochodu, ale wybierz takie, które nie będzie zaprzątać ci głowy do tego stopnia, że zaniedbasz cele strategiczne swojego biznesu.

Nieuchronne błędy

Wizyta u dentysty zajęła mi więcej czasu, niż przewidziałam. Mogłam mu przerwać, zrezygnować i pędzić po synka do przedszkola. Mogłam też przewidzieć, że wizyta się przedłuży, a zatem zaplanować ją w innym terminie, by nie kolidowała z odebraniem synka. Mogłam też zaangażować kogoś w pomoc nad codzienną logistyką, by spokojnie oddać się temu zadaniu. Ale tego nie zrobiłam, popełniłam błąd za błędem. Ostatecznie dotarłam do przedszkola jako ostatnia mama, tuż przed zamknięciem. Kosztowało mnie to wiele stresu, którego następnym razem sobie zaoszczędzę, bo będę mądrzejsza o to doświadczenie. Działanie naraża nas na błędy, dopóki są wybaczalne, dopóty nie powinniśmy panicznie się ich bać. Bo lęk uchroni przed porażką, ale z drugiej strony ograbi z szansy na spełnione życie. W biznesie też zdarza się, że źle oszacujesz swoje możliwości – zaplanujesz za mało czasu na wykonanie zlecenia lub postawisz sobie cel, który był niemożliwy do realizacji w tak krótkim terminie. Wyciągniesz wnioski i naprawisz swój błąd? Wybór należy do Ciebie!

Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Ciekawe wnioski 😉
    Od siebie dodam jedno porównanie – jeżeli regularnie chodzisz do dentysty to dbasz o dobry stan swoich zębów i unikasz bolącego leczenia. Tak samo jest z biznesem – gdy dbasz o niego regularnie, to unikniesz bolących problemów. A przynajmniej zmniejszysz ich ilość 😉