Marta-Krasnodebska2-sq (1)

Wystarczy dostęp do internetu i trochę naszego czasu i możemy osiągnąć wszystko, co do tej pory było dla nas niemożliwe

Bohaterka dzisiejszego wywiadu – Marta Krasnodębska ma taką energię w głosie, że postanowiłam pójść o krok dalej i dołączyć dla Was podcast, słowo pisane nie odda tej energii i niesamowitej atmosfery wywiadu. Posłuchajcie i poczytajcie, jakie typowe błędy popełniają kobiety, prowadząc biznesy online i jaka niewielka z pozoru zmiana, pozwala zwiększyć zarobki. 

Opowiedz o swoim biznesie, czym się zajmujesz?

Wszystkim i niczym (śmiech). Robię bardzo dużo różnych rzeczy, zaczynałam od prowadzenia stron internetowych, potem pozycjonowałam te strony, pracowałam z firmami inżynierskimi i z firmami prawniczymi, po trochu dochodziłam tam, gdzie jestem. Od jednego  przypadku do przypadku.

To co robię, robię dlatego, że to bardzo lubię i w chwili, gdy coś przestaje mi sprawiać przyjemność, zmieniam profil działalności. Czasami jest to decyzja pragmatyczna. Pomimo że bardzo lubię robić strony internetowe, to zauważyłam, że dużo więcej czasu spędzam, tłumacząc ludziom, jak skonstruować stronę, żeby tekst, zdjęcia przyciągały klientów, jak sprawić, żeby potem te strony zaistniały w internecie, jak ogarnąć social media, żeby mieć jeszcze czas na życie, a nie tylko na prowadzenie firmy.

Okazało się, że jestem w tym dość dobra i jest na to zapotrzebowanie. W chwili, kiedy ja się skupię na tworzeniu jednej strony internetowej, nie będę miała czasu, żeby pokazać innym, jak to robić. Uczenie tego jest moją pasją i strasznie się cieszę, kiedy klientki do mnie piszą, że w tym roku, dzięki mojej pomocy sprzedały ponad 1000 kursów albo dzięki temu, że zmieniłyśmy stronę sprzedażową, dużo więcej osób się zapisuje, albo dużo więcej osób zapisuje się na newsletter po uwagach, jakie dałam.

Ja zawsze walę prosto z mostu i wszystkie moje klientki to wiedzą, że ja się nie boję wyrażać własnego zdania i czasami trzeba mieć grubą skórę, bo np. spędziło się dużo czasu, żeby coś stworzyć, a potem ktoś przychodzi i mówi: zmień to, to i to. To tak jakby ktoś przyszedł i powiedział, że twoje dziecko jest brzydkie.

Moją intencją jest to, żeby to, co ktoś stworzył zaistniało, dotarło do większej ilości osób, żeby to miało sens. Pokazuję ludziom, jak mogą dotrzeć do większej ilości osób z tym, co już stworzyli, albo jak mogą lepiej zaplanować to, co chcą – zamiast e –booka zrobić kurs. Zamiast kursu tylko z mailami, dodać trochę elementów na żywo. To podnosi cenę i podnosi wartość, obie strony zyskują wtedy.

Wracając do twojego pytania – zajmuję się strategią biznesów online. To jest moja pasja, mogłabym o tym mówić bez przerwy, ponieważ teraz jest najfajniejszy moment, jaki miałyśmy w historii – my jako kobiety, my jako mamy. Wystarczy dostęp do internetu i trochę naszego czasu i możemy osiągnąć wszystko, co do tej pory było dla nas niemożliwe.

Bardzo często, jak mamy malutkie dzieci, stoimy przed tym okropnym wyborem – czy posyłamy je do żłobka, przedszkola, tracimy te najfajniejsze lata z ich życia, czy tracimy na karierze, pozycji w firmie, na zarobkach. To jest tak, że tracimy część samej siebie. Teraz, ponieważ mamy dostęp do internetu, każdy może zacząć bloga czy stronę internetową, czy wypuścić kurs stosunkowo małym kosztem.

Niektórzy mówią, że „o, nie, to bardzo dużo kosztuje, że kamera tyle kosztuje, że mikrofon tyle kosztuje”, ale porównajmy to do biznesu, gdzie potrzebujesz biuro, albo salon fryzjerski, gdzie potrzebujesz salon i go wyposażyć, albo chcesz otworzyć restaurację – gdzie to są olbrzymie pieniądze i też nikt nie daje ci gwarancji, że będziesz odnosiła sukcesy.

Ja zawsze mówię – zamiast zakładać bloga, załóż biznes i wtedy wszystko się zmienia. Można pisać bloga dla pasji, ja zachęcam, żeby pisać bloga dla pasji, ale jeżeli chcesz w którymś momencie, żeby ten blog na siebie zarabiał, żeby ci umożliwił zmianę twojego życia także w sensie materialnym, to trzeba podejść do tego strategicznie, myśleć o tym jak o biznesie, żeby wiedzieć, jak publikować regularnie, jak się odnaleźć w internecie, jak nie zginąć pod zalewem miliona spraw, które na nas spadają.

Ja znam biznesy online od podszewki, bo zakładałam strony internetowe, wiem, jak się koduje stronę, wiem, jak się pozycjonuje je, uczyłam się tego od najlepszych na świecie. Nie uczyłam się na przykład z książki, bo książki, jak już wyjdą to po upływie pół roku ta wiedza jest stara. Ja się uczyłam od osób, które robią to już teraz, bo czasami ta wiedza zmienia się niesamowicie szybko.

Tak jak na przykład Facebook Live – dopiero wyszła możliwość transmitowania na żywo, a ja już uczę kobiety, jak robić webinary ze slajdami, używając właśnie Facebook Live. Robię to na swojej grupie i pierwsze pytanie to jest: wow, jak możesz pokazywać swój ekran, myśleli, że tylko można to robić przy użyciu telefonu, a ja pokazuję, że wcale to nie jest prawda. Już jest możliwość, że jestem na żywo na Facebooku, używając mojego komputera, mogę podzielić się slajdami, mogę dodać video, muzyczkę, jest bardzo dużo opcji.

To jest nowa technologia, jeżeli ja bym czekała, aż napiszę książkę, wydawca to opublikuje, to rok później dla nikogo to nie będzie nowość.

Marta-Krasnodebska-073-r2

Podczas wywiadu dla „Mamy poza schematami” wspominałaś, że zanim założyłaś stronę internetową, zanim otworzyłaś działalność, zaczęłaś szukać klientów, żeby sprawdzić, czy są osoby gotowe kupić dany produkt lub usługę. Jak ty to zrobiłaś, że znalazłaś klienta, nie mając strony ani profili w social mediach, czy społeczności. Jak to się robi, że zaczęłaś od klienta?

Po prostu z nimi porozmawiałam. Najpierw mój jeden niewypalony pomysł, to było robienie stron dla restauracji, ponieważ dużo ze znajomych i osób z mojej rodziny ma własne restauracje i ja wiedziałam, że jest duża potrzeba, tylko że w praniu okazało się, że oni bardzo niechętnie wydają pieniądze na stronę internetową. Wiedziałam, że jeżeli pójdę w tą stronę, to oni by chcieli jak najtaniej, bardzo proste, kiedy ja lubię włożyć swoje serce i duszę i naprawdę coś fajnego zrobić, a nie tylko byle by było. Stąd wiedziałam, że to nie jest nisza dla mnie.

Jak to robisz? Podnosisz telefon i rozmawiasz z osobami: byłabyś zainteresowana? Taka jest oferta, czy mieliby ochotę, jakie mieliby wymagania, nic nie próbujesz im sprzedać jeszcze, tylko wypytujesz, na co oni by się zdecydowali. Bardzo często okazywało się, że oni swobodnie wydadzą 1000 funtów na reklamę na czyjejś stronie internetowej, niż tworzenie własnej strony internetowej. Chcą mieć gwarancję ruchu, a zdają sobie sprawę, że stworzenie własnej strony internetowej to jest dopiero początek, a potem trzeba się tym zajmować, pozycjonować i prowadzić ruch na nią, a na to nie mają czasu.

Kolejna moja nisza to były firmy inżynierskie, oni potrzebowali stron, do których niekoniecznie musiał być duży ruch, te strony funkcjonowały jako wizytówki. W chwili, kiedy jakaś inna firma chciała być kontrahentem, te strony pokazywały, że ta firma jest silna, prężna i zna się na rzeczy. Oczywiście ruch i klienci, którzy wyszukują z sieci – to też było ważne, priorytetem było to, jak mi powiedział jeden z managerów, że startowali w przetargach na bardzo duże kontrakty na cały kraj i byli dopuszczeni tylko dlatego do tych przetargów, ponieważ strona była zrobiona profesjonalnie. Jeżeli ktoś bierze udział w przetargach na budowę dużego centrum handlowego, to wiadomo, że to centrum nie powstanie w kilka minut, to jest co innego, niż kupić lakier do paznokci przez internet, czy prowadzić księgarnię internetową. Dlatego dla nich strona internetowa była bardzo ważna.

Kiedy pracowałam z firmami inżynierskimi, postawiłam własną stronę, zaczęły się do mnie zgłaszać osoby z polecenia i zazwyczaj dostawałam informację zwrotną, że: wow, ty jesteś prawdziwa. Jak się z tobą rozmawia, jak odpisujesz na maile, to  nie brzmi, jakbyś była robotem i to mi pozwalało zyskać kolejnych klientów, polecenia i to tak się ciągnęło.

Kolejna faza mojej firmy, to był czas, w którym dostawałam bardzo dużo pytań od kobiet: jak ty to robisz? Kiedy znajdujesz czas? Skąd to się bierze? Jak znajdujesz klientów, jak budujesz te strony internetowe?

No właśnie, jak to jest – jak budujesz strony? Na gotowym CMS-ie czy projektowałaś od a do z, jak chce klient?

Pierwszy raz wykorzystaliśmy CMS napisany na życzenie, ale to się zupełnie nie sprawdzało, ponieważ było pracochłonne. Potem wypróbowałam inne: Joomla, Drukal, wiedziałam, że CMS to jest ta droga, odkąd zaczęłam używać WordPressa, to od niego nie odchodzę.

Na WordPressie stoją największe światowe strony, to jest naprawdę bardzo dobre rozwiązanie. Szablon, którego używam, i który wszystkim polecam, to Divi. Płaci się za niego roczną opłatę. Uważam, że warto, ponieważ w przypadku darmowych szablonów jesteś na łasce osób, które je stworzyły – czy będą uaktualniać, czy nie, a z Divi masz pewność, że będzie uaktualniany, są non stop dodawane nowe funkcje.

Dostajesz dostęp do bardzo fajnych pluginów, z efektownymi zapisami na newsletter: pop – upy, boxy, gdzie podobna funkcjonalność za miesiąc Leadpages kosztuje tyle, co Divi za cały rok. 69 dolarów za rok to jest przystępna cena, nie jest zaporowa. W tym szablonie niesamowita jest mnogość opcji, jak to może wyglądać. Możesz robić wszystkie strony lądowania, sprzedażowe, używając tego jednego szablonu. Możesz go zainstalować na nielimitowanej ilości stron.

Jeśli się kupi z Theme Forest szablon, który jest bardzo popularny, to się płaci 40 dolarów za jeden szablon, ale możesz go zainstalować tylko na jednej stronie. Gdzie Divi możesz zainstalować na nieskończonej ilości stron, ile tylko chcesz. Dla kogoś kto ma kilka blogów lub chce postawić pod osobną domeną stronę sprzedażową, to jest bardzo wygodne. Na długi czas to oszczędza sporą sumę.

Doradzasz kobietom, jak prowadzić biznes online, jak sprzedawać produkty, czy są takie typowe błędy, które przewijają się za każdym razem u kobiet prowadzących biznesy online i ty wtedy mówisz: to zrób tak i wtedy jest różnica, zaczynają sprzedawać, zrobiły coś małego, a efekt był niesamowity? Podasz listę typowych błędów kobiet, które sprzedają swoje produkty online?

Pierwszym i podstawowym jest brak wiary w siebie. Brak wiary w to, że się sprzeda, że się uda, że ktoś coś kupi. To powstrzymuje niesamowicie, to zauważam u wszystkich. Kobiety, które mają już niesamowitą społeczność, sprzedały bardzo dużo kursów czasami potrafią przyjść do mnie i powiedzieć: „to nie ma sensu. Nie rosnę tak szybko, jak bym chciała.”

Jesteśmy nauczone minimalizować każde osiągnięcie. Nikt nas nie uczy pewności siebie, bo zaraz słyszymy, że jesteśmy chwalipięty, a trzeba być skromnym, fajnym i miłym. Nie można się chwalić swoim sukcesem. Tylko, jeżeli się nie chwalimy swoimi sukcesami, to po jakimś czasie: „aaa, sprzedałam tysiąc kursów, ale ktoś inny sprzedał 2 tysiące, więc to wcale nie jest taki duży sukces.”

I tak cały czas się dołujemy, aż się nie chce wypuszczać następnego kursu, no bo „na pewno się nie sprzeda”. Ta bariera psychiczna jest największą barierą, jaką widzę u kobiet i u siebie też zauważam, bo bardzo często mi się wydaje, że to, co mówię, jest oczywiste, że nikt za to nie zapłaci, wszyscy już to wiedzą, a potem skoczę na Live, wspomnę o tym i potem mam komentarze, maile, dostaję wiadomości: „dziękuję, że to powiedziałaś, ja o tym nigdy nie pomyślałam, to mi strasznie pomogło”, a ja już miałam tego nie powiedzieć, bo wydawało mi się, że to wszyscy wiedzą i po co ja mam się ciągle powtarzać i że odgrzewany obiad podaję. To jest ten pierwszy błąd – brak wiary w siebie, brak wiary, że to co mamy, ma swoją wartość.

To przekłada się na drugi błąd, który ciągle widzę: to jest brak cenienia siebie. Wypuszczamy coś, co ma dużą wartość, ale ponieważ nam to przychodzi z łatwością, to nie wyceniamy tego odpowiednio. Kurs, który powinien być wyceniony na 200, 300 zł sprzedajemy za 60, bo wydaje nam się, że nikt za to więcej nie zapłaci. Miałam ostatnio taką klientkę, która mówiła: nie, nikt nie zapłaci, nie możemy podnieść tej ceny.

Na koniec naszej konsultacji, jak ułożyłyśmy strategię, podniosłyśmy cenę trzykrotnie. Początkowa cena była 500 zł, a końcowa 1500. Po tym, jak ułożyłyśmy strategię, ona wierzyła, że to się sprzeda, powiedziała, że później może podnieść cenę, ponieważ doceniła własną wartość i tego, co ona robi.

Ludzie często myślą, że największym problemem w biznesie online będą jakieś problemy techniczne, ale problemy techniczne są do rozwiązania bardzo łatwo. Wynajmujesz kogoś i ktoś ci to robi, płacisz za to, płacisz za wtyczkę, płacisz za stronę internetową, płacisz za kogoś, żeby ci postawił stronę kursu. Takie problemy można bardzo łatwo rozwiązać, ponieważ wystarczy znaleźć kogoś, kto jest specjalistą i to robi.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy ty nie wierzysz, że to będzie działało, więc nie płacisz za specjalistę. No bo, gdzie będziesz wyrzucać pieniądze w błoto, płacić za specjalistę, żeby postawił stronę kursu, skoro i tak on się nie sprzeda. To jest typ myślenia, który sprawia, że my nie osiągamy takiego sukcesu, jaki moglibyśmy osiągnąć.

Koniec cz. I

z Martą Krasnodębską http://martakrasnodebska.com/

rozmawiała Marta Szyszko

Posłuchaj podcastu z Martą Krasnodębską:

 

Marta Krasnodębska o sobie:

Pomagam kreatywnym kobietom zbudować biznes online, który pasuje do ich stylu życia, nie jest ważne, czy mieszkają w Londynie, Nowym Yorku czy Krakowie. Moje klientki to popularne blogerki, autorki kursów i książek i ogólnie babki z klasą, które miały dość czekania na sukces i stworzyły go sobie same. Ja im pomagam wyrzucić ze słownika słowo „niemożliwe”, zaistnieć w sieci i wypracować strategie, które pomnożą dochody i zmniejszą nakład pracy. Moja strona to martakrasnodebska.com a moja grupa na Facebooku to Sassy Entrepreneurs Mastermind (po angielsku) i nowa grupa po polsku do wyzwania o budowaniu marki: #HakerkiSukcesu BOOTCAMP Strategia Biznesu Onlinezapraszam serdecznie!”

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Wspaniały wywiad! 😉 Nie wiedziałam, że są takie zawody, jak wspieranie kobiet w biznesach online. Inicjatywy dla kobiet są mi bliskie, więc lecę na stronę Pani Marty zobaczyć, co to takiego!

    • Nowe zawody powstają z miesiąca na miesiąc 🙂

    • Marta Krasnodebska

      Ja też nie wiedziałam że to może byc zawód, ponad dekade robienia czegoś innego mi zajeło żeby dojść tu gdzie jestem…a to dopiero początek;)

  • Jest moc! Aż bije po oczach:) Jestem pod wrażeniem energii pani Marty i uporu, że musi się udać- inspirujący wywiad.
    Poszło dalej na Google+:)

    • Mnie też napełniła energią! I zmotywowała, by bardziej się cenić, już mam owoce 🙂

    • Marta Krasnodebska

      Dziekuję Irmina! Cieszę się że się podobało!