Kasia Pszonicka

Za nic nie oddałabym przyszłych potencjalnych okazji jakie na mnie czekają! Jestem ich zbyt ciekawa

Kasiu, etat i korpo nie były dla Ciebie? Jak weszłaś na drogę przedsiębiorczości?

Zrobiłam to dość płynnie. Właściwie od zawsze wiedziałam, że praca na etacie nie jest dla mnie. Mimo to, ze względu na zainteresowania na studiach (prawo podatkowe), postanowiłam się sprawdzić i spróbować pracy w korporacji. Przyjęli mnie od razu i… spodobało mi się! Poważnie, moje pierwsze pół roku pracy było super. Później zaczęło do mnie docierać, że jeśli tam zostanę to przez resztę zawodowej kariery będę robić dokładnie to samo, z tymi samymi ludźmi, w tych samych warunkach. Niebyt fajna perspektywa, prawda? Szybko więc opracowywałam plan wyjścia i kilka miesięcy później, po zamknięciu wszystkich zobowiązań, szukałam już nowego sposobu na siebie.

Skąd czerpałaś wiedzę na temat biznesu, a może założyłaś firmę i wszystkiego uczyłaś się w praktyce?

Najpierw z obserwacji – oboje moi rodzice zawsze prowadzili biznesy i to w nich się wychowałam. Szybko zaczęłam praktykować: pomagałam im w pracy, potem zaczęłam dostrzegać ciekawe sposoby na zarobienie kieszonkowego nie od rodziców, ale poprzez różne „projekty” – czasem lekko zabawne 🙂 W pewnej chwili odkryłam, że ktoś pisze o przedsiębiorczości książki, więc w nie wsiąkłam. Dziś już tylu nie czytam, bo większość mnie nudzi – chyba za dużo już wiem. Wróciłam za to do obserwacji, moim zdaniem to właśnie z niej można najwięcej „wyciągnąć”. Poza tym mamy wtedy gwarancję, że jest to wiedza najświeższa (w dzisiejszych czasach to bardzo ważne!)




Na jakim etapie rozwoju swojego biznesu jesteś? Wacikowym, dochodowym, a może zgarnęłaś pierwszy milion?

Ostatnie miesiące, odkąd postanowiłam blog potraktować jak biznes on-line, a nie miejsce pisania o pasji, upłynęły pod znakiem inwestowania, więc nawet na waciki nie miałam 🙂 Teraz jestem na etapie osiągania zwrotu z inwestycji i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zamknę go pod koniec stycznia 2016. W nowym roku planuję inwestować już tylko czas i wtedy spodziewam się konkretnych dochodów – zobaczymy co z tego wyniknie!

Ile godzin dziennie pracujesz?

Może to zabrzmi dziwnie, bo nie pokrywa się z „idealnym obrazem przedsiębiorcy”, ale ile mnie natchnie i ile potrzeba. Czasem 3, czasem 12. Próbowałam sobie narzucić liczbę godzin pracy (wiesz, jak w biurze), ale nie odniosłam w tym sukcesów. To znaczy, owszem siedziałam przy komputerze tyle ile planowałam, ale moja efektywność potrafiła być minimalna. Finalnie uznałam, że nie ma co się bawić w etat, skoro nie daje to pozytywnych efektów.

Kasia Pszonicka

Jakie 3 rady dotyczące organizacji pracy freelancerki, dałabyś moim czytelniczkom?

  1. Jedna rzecz na raz. Wielozadaniowość to jakiś koszmarny mit!
  2. Nic na siłę. Nie po to pracujesz na freelansie, by narzucać sobie etatowe zasady (patrz pytanie wyżej).
  3. Dbaj o swoje miejsce pracy. Praca zdalna (bez konieczności chodzenia do biura) to nie posiadówka na sofie z kawką i komputerem. Urządzenie domowego biura, to ogromnie ważny element wpływający na organizację pracy!

Na jakich produktach zarabiasz? Które z nich okazały się w Twoim przypadku najbardziej dochodowe?

Dopiero zaczynam przygodę z produktami (wcześniej zarabiałam na reklamach, współpracach i afiliacji), ale opowiem Ci szczerze jaka jest moja strategia do końca tego roku. Zaczęłam od darmowego produktu jakim jest mini-kurs „Jak zacząć projekt biznesowy?” (akurat do 22.11 trwają zapisy na II edycję! http://www.theowner.co/jak-zaczac-projekt-biznesowy-kurs-stp/). Znam swoich czytelników, wielu jest ze mną od dawna i wiedziałam, że stworzenie od razu płatnego produktu może skończyć się utratą sympatii („ale jak to, zawsze tu było wszystko za free”), postanowiłam, więc najpierw ich z produktami oswoić. Kurs wypuściłam w lipcu i był dostępny 2 miesiące. Jako kolejny krok stworzyłam płatny eBook. Chciałam by był on fakultatywny, czyli by mój czytelnik go tak naprawdę nie potrzebował. Chciałam sprawdzić, na czymś co już mam gotowe, jaki jest minimalny popyt na blogowe produkty. Co to znaczy, że mam gotowe? A to, że eBook jest tak naprawdę w 99% powtórzeniem darmowego mini-kursu, tylko jest to wiedza w bardziej przystępnej formie (można go wydrukować, czytać na tablecie etc). To był taki eksperyment – czy moi czytelnicy są skłonni kupić ode mnie e-produkt – bez wciskania, bez tanich sztuczek marketingowych etc. Efekt? Kilkadziesiąt sprzedanych sztuk. W mojej ocenie, wynik satysfakcjonujący, który zachęcił mnie do dalszego działania. W tej chwili przygotowuję duży kurs o tworzeniu biznesu on-line opartego o model podobny do mojego, o dzielenie się wiedzą i pasją. Start planuję na styczeń 2016, także jeśli ktoś chce od nowego roku wystartować z biznesem to zapraszam na listę oczekujących (www.theowner.co/stworz-biznes-w-kilka-tygodni-inwestujac-czas-zamiast-pieniedzy/)

Żeby uzupełnić obraz mojego zarabiania na blogu dodam, że równolegle wynajmuję powierzchnię reklamową, współpracuję z markami i korzystam z linków afiliacyjnych, jednak w żadnej z tych kategorii nie osiągnęłam tak obiecujących rezultatów co w dzieleniu się wiedzą i umiejętnościami za pośrednictwem e-produktów, dlatego idę w tą stronę i na nich się skupiam.

Jakie kryteria przyjęłaś podczas wyceny swoich produktów, my kobiety często mamy z tym problem, zaniżamy swoją wartość…

Masz 100% racji! Za-ni-ża-my swoje ceny strasznie. Ja podeszłam do sprawy zdroworozsądkowo. Zastanowiłam się ile kosztowałby taki kurs na żywo – 99 złotych? 150? To minimum! Ile kosztuje podręcznik z wiedzą specjalistyczną – rzadko mniej niż 80 złotych… Jasne, że eBooki są tańsze, ale moim zdaniem liczy się zawartość i zyski jakie będzie miał klient po zakupie produktu, a nie jego forma! Jednocześnie nie chciałam by eBook był za drogi, postawiłam więc na typową cenę książki pop-biznesowej w księgarni – 39 złotych. Jednocześnie chciałam by podręcznik dostępny dla wszystkich, zaplanowałam więc szereg promocji – najmniej za książkę zapłaciły osoby najbardziej aktywne na newsletterze, aż 50% mniej.

Ile czasu upłynęło od momentu, gdy pojawiłaś się w sieci, do zbudowania dochodowej marki?

Praktycznie 3 lata, ale przez pierwsze dwa tylko blogowałam – w klasycznym rozumieniu 🙂 Może to zabrzmi trochę ostro, ale uważam, że to była strata czasu, który mogłam wykorzystać lepiej. Odkąd traktuję blog jak biznes (od ok. pół roku), a nie jak miejsce gdzie opisuję swoją pasję, mam dużo lepsze rezultaty i co ciekawe, mam sygnały od czytelników, że blog podoba im się bardziej niż kiedyś!

Czy prowadzenie biznesu ma według Ciebie jakieś wady?

Jasne, że ma! Największą jest dla mnie to, że ciężko mi wytłumaczyć nowo poznanym osobom co tak naprawdę robię. Muszę stosować różne uproszczenia, które przygotowuję sobie na zaś i wykorzystuję zależnie od okazji.

Co sprawia, że jest to droga, z której nigdy byś nie zawróciła?

Za nic nie oddałabym przyszłych potencjalnych okazji jakie na mnie czekają! Jestem ich zbyt ciekawa 🙂

Jak zdobywasz klientów, które źródło okazało się najskuteczniejsze w Twoim przypadku?

Blog oczywiście! Jeszcze lepszy jest blog połączony z newsletterem, a naj naj naj sprawdza się blog z newsletterem, na który ruch kierowany jest z Facebooka. Czyli: sprawny Fanpage + newsletter do „łapania klientów”) + blog (czyli dobre darmowe treści) to mój przepis na kupującego klienta!

Jak miałabyś udzielić moim Czytelniczkom rady na temat blogowania, coś, co chętnie wiedziałabyś od samego początku, to byłoby to….

Gdy zaczynałam chciałabym wiedzieć, że nie ma zależności między stażem prowadzenia bloga, a jego sukcesem. To nie praca w korporacji, że pozycję wypracowuje się z czasem! Tu liczy się co masz do zaoferowania, jak to robisz i kontaktowość – tak w dużym uproszczeniu oczywiście. Do tego, kiedyś wydawało mi się, że trzeba mieć mnóstwo czytelników by zarabiać przy prowadzeniu bloga… Dziś wiem, że to absolutna nieprawda! Przecież nawet jeśli masz 100 czytelników to jest 100 potencjalnych klientów prawda? Kierowanie się ilością, a nie jakością to gigantyczna pułapka, nie wpadajcie w nią!

Dziękuję za cenne i świeże porady, to fakt, że najlepiej uczyć się od praktyków, nie teoretyków.

Z Kasią Pszonicką

Pszonicka profilowe 603x603

rozmawiała: Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Obserwuję blog Kasi od początków jego istnienia. Fajnie, że udało jej się przekształcić go w swój sposób na życie 🙂

  • Bardzo zdroworozsądkowe podejście. Dziś ruszyłyśmy z newsletterem, Fb uwzględniamy, dopiero blog – to będzie dobre połączenie 🙂

  • Zglebianie zagadnień newslettera mnie czeka, bo chce to zrobić mega solidnie a nie po lebkach.

  • Uwielbiam blog Kasi 🙂 Kiedy pierwszy raz na niego wpadłam zaczytałam się i pochłonęłam niemalże cały za jednym podejściem! 🙂

    • Aneta, dziękuję! Cieszę się, że blog Ci się spodobał – mam nadzieję, że w przyszłości jeszcze Ci się nie raz przyda 🙂

  • Najlepszy wywiad jaki ostatnio przeczytałam! Dzięki 🙂

  • Interesujący i inspirujący wywiad. Uwielbiam takie czytać 🙂