pixabay/unsplash

Zaakceptuj niepewność i podejmij niekontrolowane ryzyko!

„To niepewność związana z niewiedzą pozwala nam żyć pełnią życia, doświadczać radości i zdziwienia. Gdy wyrzekniemy się pragnienia, aby wiedzieć wszystko, nasze życie nabierze kolorów i stanie się – tak – nieco ryzykowne. Bez dozy niepewności życie jest monotonne i nudne, tak jakbyśmy wiedzieli, co jest w środku, nim rozpakujemy prezent. Bez niepewności nie mamy możliwości doświadczania przyjemnych niespodzianek, a poznanie zawczasu wszystkich negatywnych efektów zdarzeń tłumi chęć podejmowania ryzyka.”

Gdy masz dwadzieścia lat, jesteś wolna od oczekiwań i presji. Możesz popijać rozpuszczalną z wyszczerbionego kubka, w ciasnym pokoju dzielonym ze współlokatorką, a brak namacalnej przestrzeni jest odwrotnie proporcjonalny do możliwości i okazji, z których możesz zrezygnować, wytestować, zagrzać miejsce na dłużej. Młodość ci wszystko wybaczy. Przybywa dyszkę więcej i nagle czujemy się zażenowane tym, czego jeszcze nie osiągnęłyśmy, albo boimy się przyznać, że mniejsza forsa, a więcej czasu dla siebie, bardziej nas uszczęśliwi niż dorabianie się tej pozłacanej zastawy w przestronnym apartamencie.

Stosujemy coraz więcej wymówek, zamiast chwytać te okazje, choćby po nocach, choćby kosztem niewyspania i picia z brudnego kubka, bo na tym etapie już wypada mieć poukładane w głowie i w swoim apartamencie.

Wpadamy w pułapkę unikania ryzyka, bezpieczeństwa, dostojności wieku. Niepotrzebnie. Bo to zabiera całą radość i okazję do pełnego przeżywania swojego życia.

„Czujesz, że musisz wiedzieć, jak sprawy się potoczą. Problem polega na tym, że nie możesz tego wiedzieć. Nikt tego nie wie. Jak można uniknąć czegoś, co jest nieodłączną częścią naszego życia? Zamiast tego zaakceptuj to, co realne – uznaj, że niczego nie wiesz na pewno.”

Nie chcemy, by ktoś rozliczał nas z porażek. Wolimy tym „innym” (ktokolwiek to będzie – mąż, teściowa, sąsiadka) przekazać odpowiedzialność za kształt naszego życia osobistego i zawodowego. To dla nich (a tak naprawdę z lęku przed porażką i niepewnością) trwamy w czymś, co znane, acz niesatysfakcjonujące. Ściągamy się w dół i pozwalamy innym, by również to robili. Błąd.

„Zwalcz negatywne przekonania na temat porażki. Czy znasz kogoś, komu wszystko się udaje? Czy konsekwencje porażki będą gorsze niż niewykonanie zadania w ogóle?”

A gdyby tak, znów mieć 20 lat i z podobną odwagą wcielać na próbę swoje szalone pomysły? Nie w wyobrażeniach, nie w obietnicach składanych sobie przy okazji noworocznych postanowień, ale zaczynając od postawienia pierwszego kroku? Co byś wtedy zrobiła?

Marta Szyszko

na podstawie:

podejmij ryzyko

gwp.pl

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • „…albo boimy się przyznać, że mniejsza forsa, a więcej czasu dla siebie, bardziej nas uszczęśliwi niż dorabianie się tej pozłacanej zastawy w przestronnym apartamencie” ten fragment bardzo do mnie trafił

    • Ja kiedyś mieszkałam z rodziną w cudzej kawalerce, teraz mieszkam w czymś większym na kredyt, mam określonych sąsiadów i to naprawdę postarza – ta presja na super meble, ładną zastawę, nowoczesny samochód. Nie posiadam nic z tych rzeczy, w mieszkaniu są gołe ściany,kable i meble pomazane przez dzieci ze starego mieszkania. Dziś doceniam, że ciasny kąt, to mniejsza presja na posiadanie, a więcej przestrzeni na rozwój osobisty, za którym nie zawsze idzie spory sukces materialny.

  • Czasami przez wiele lat tkwimy w blednym przekonaniu, ze cos jest nie dla nas, bo wystarczyla jedna porazka, by przekreslic dana rzecz, a szkoda. Super post Marta, pozdrawiam serdecznie Beata

    • Lub wydaje nam się, że skoro tyle czasu w tym tkwimy, to za późno na zmiany, a na to nigdy nie jest za późno!