agnieszka-skupienska

Zacznij zarabiać na pisaniu – rozmowa z Agnieszką Skupieńską o początkach jej copywritingu i kursie online

Jaka była najniższa stawka za 1000 znaków ze spacjami, za którą na początku pisałaś teksty na zlecenie?

Moje pierwsze zlecenie to był absolutny dramat – zarobiłam 1,2 zł za 1500 znaków, czyli 80 groszy za 1000. To było 7 lat temu i zupełnie nie wiedziałam wtedy, czy to dużo czy mało, bo nawet nie miałam świadomości, jak długo pisze się taki tekst.

Jakie kwoty udało Ci się wtedy zarobić miesięcznie i ile czasu na dobę zajmowało Ci pisanie?

Miałam wtedy inną pracę, więc pisanie traktowałam jako dorabianie do podstawowej pensji. Nie mam już notatek z tamtego okresu, ale nie było to więcej niż kilkaset złotych miesięcznie (może 300, może 400, pewnie coś koło tego). Pracowałam w czasie wolnym od drugiej pracy, a miałam jeszcze czas na spotkania z chłopakiem i znajomymi, więc na zlecenia już dużo czasu nie zostawało.

Jak kiedyś przyznałam, że stawka za 1 tekst wynosi 3 zł, wszyscy pukali się w czoło, mówili, że więcej wydam na rachunek za prąd, niż na tym zarobię, ale pod koniec miesiąca kwota robiła się okrągła. Dlaczego nie powinniśmy bać się małych stawek?

Słusznie zauważasz, że ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka. Ale ja nie odrzucałam małych zleceń jeszcze z innego powodu – często ktoś, kto na początku zlecił mi coś małego, za niewielkie pieniądze, potem przychodził z czymś większym lub polecał mnie dalej. Moi najlepsi klienci przyszli z polecenia, więc czasem zrealizowanie takiego zlecenia za małe pieniądze to jak inwestycja w przyszłość. Choć oczywiście można to robić tylko na początku, przez jakiś czas, a nie wiele lat.

A poza tym można spojrzeć na to jeszcze z innej strony. 3 zł za taki prosty tekst to faktycznie niewiele, ale takich tekstów dziennie można napisać 40 (tyle pisałam, gdy zajmowałam się tylko tekstami do pozycjonowania). To daje dniówkę 120 zł. I teraz pomyślmy, ile osób, które pracują np. fizycznie w fabrykach czy w sklepach lub innych miejscach, ma dniówkę mniejszą niż 120 zł. Całe mnóstwo! Więc może to opcja warta rozważenia?

Czy dziś zdarza Ci się pisać za niskie stawki, a może to już przeszłość?

Dziś już nie, ale mój przykład najlepiej pokazuje, że zaczynając od zera (no dobra, od 80 groszy ;)) można dojść do niezłych pieniędzy. Zdarzyło mi się pracować za 100 zł za 1000 znaków. To ponad 120 razy więcej niż przy tym pierwszy zleceniu sprzed 7 lat!

Właśnie ruszyły zapisy na drugą edycję Twojego kursu: „Zacznij zarabiać na pisaniu”, jak trudne pod względem technicznym jest stworzenie własnego e-kursu, jeśli mamy blog na WordPressie, trzeba korzystać z technicznej pomocy programisty, czy jest to ogarnięcia?

Jeśli masz blog na WordPressie i sprawnie się w nim poruszasz, powinnaś poradzić sobie bez problemu ze stworzeniem kursu online z wykorzystaniem WordPressa. Tak naprawdę jedyną techniczna trudnością jest postawienie nowego WordPressa (tak jakby nowego bloga), bo potem dodawanie kolejnych lekcji nie różni się niczym od dodawania wpisów na blog. Ale kursy online można robić też w innej formie – w formie plików pdf wysyłanych codziennie mailowo do kursantów czy w formie wideo, do którego kursant ma dostęp.

Jak Ty tworzyłaś swój kurs – samodzielnie czy z czyimś wsparciem?

Wszystkie techniczne tematy u mnie ogarnia mój mąż i on zawsze spiera mnie przy kolejnych pomysłach. Przy kursie on też zajmował się techniczną stroną, a ja zawartością merytoryczną.

Czy jeśli ktoś chce zarabiać na pisaniu i zastosuje się do wskazówek z Twojego kursu, może mieć pewność, że znajdzie zlecenia?

Jeśli będzie szukał, to znajdzie. Zresztą mam już potwierdzenia od kursantów z pierwszej edycji, którzy znaleźli pierwszych klientów i zarobili pierwsze pieniądze. Trzeba pamiętać, że w kursie pokazuję pewne sposoby, ale całą pracę każdy musi wykonać sam i jeśli tego nie zrobi, to zleceń nie będzie.

Jak myślisz, dlaczego zlecenia za niskie stawki praktycznie zawsze są w zasięgu tych, co chcą pracować?

Klienci, którzy zlecają pisanie prostych tekstów za niewielkie pieniądze nigdy nie sprawdzają, czy ktoś ma doświadczenie, czy już wcześniej pisał na zlecenie i jak pisze. Często wystarczy nawiązać kontakt i wyrazić chęć pracy, żeby dostać zlecenie. To trochę jak z innymi prostymi pracami – np. rozdawaniem ulotek. Nie trzeba do tego żadnych umiejętności, to praca, którą może dostać każdy, ale zarobi się na tym niewiele i trzeba być tego świadomym. To raczej zajęcie, które pozwoli dorobić niż zarobić duże pieniądze.

Jak szybko zaczynali zarabiać Twoi kursanci, przytoczysz kilka motywujących historii?

Po pierwszej edycji napisało do mnie kilka osób, które przeszły przez kurs i bardzo dziękowały, że go przygotowałam. Ktoś chwalił się, że zarobił pierwsze 300 zł w jednym z polecanych przeze mnie portali, ktoś inny pisał, że uczy się zupełnie nowych dla siebie rzeczy, bo jest na emeryturze i chce do niej dorobić, pisząc teksty. Jedną z kursantek była dziewczyna, która jest po maturze i zamiast szukać pracy, do czego namawiali ją rodzice, postanowiła zarabiać na pisaniu z domu. Ktoś inny nie mógł znaleźć pracy w swoim rodzinnym mieście, ale znalazł zlecenia i robi to, o czym marzył od gimnazjum. Wiele osób pisze do mnie, że pomógł im nie tylko kurs, ale i książka „Zostań freelancerem” – tam też można znaleźć sporo inspiracji, jeśli chce się zarabiać w domu.

Twój kurs nosi tytuł – „Zacznij zarabiać na pisaniu”, ja zaczęłam w 2012 roku, a mimo to bardzo skorzystałam z Twojego kursu, dmuchnęłaś w moje skrzydła! Wolę wiedzieć, że w okresie, gdy na przykład tracę stałe zlecenie, a ambitnych tekstów za wysokie stawki nie mogę być pewna (poza tym ambitne teksty bardzo angażują!), zarobię przynajmniej na koszty i swoje podstawowe potrzeby. Z całą pewność mogę polecić ten kurs nie tylko tym, co zaczynają, ale też tym, którzy utknęli, chcą zmiany.

Dziękuję za dobre słowa! Zawsze miałam podobne podejście – skupiałam się na ambitniejszych zleceniach, a te proste traktowałam jako zapchajdziurę, gdy nie miałam nic innego do roboty. A że proste teksty można pisać oglądając telewizję, to można to jakoś przeżyć 🙂 No i nie trzeba się martwić, że zostanie się całkiem bez pieniędzy, jakieś zlecenia zawsze wpadną.

Dziękuję za rozmowę!

A każdej z Was, która chce sprawdzić, czy copywriting jest dla niej, która potrzebuje kilkuset złotych, choćby na realizację większego pomysłu biznesowego, z ręką na sercu polecam kurs Agnieszki, który rusza już w 2017 roku.

Link do bazy subskrybentów zainteresowanych udziałem tu: http://zapisy.biznesoweinfo.pl/

rozmawiała: Marta Szyszko

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Zapowiada sie ciekawie. Agnieszka rzeczywiscie ma swietne doswiadczenie w tym temacie, A jak sie uczyc to od najlepszych. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Magda

    Jejku ja pamiętam ile dostawałam na początku za teksty za zlecenie. Grosiki, ale się brało i pisało. Swoją drogą dalej trafiam na takie oferty, a powinno być to zakazane. Teraz każdą ofertę analizuje dwa razy. Mam też własnego doradcę z blueoak i udaję się jakoś ten biznes ciągnąć, ale początki były ciężkie. Oj ciężkie. Pozdrawiam! 🙂