jarek_kaniewski copywriter

Zawsze chciałem mieszkać i pracować pod palmami. W końcu dotarło do mnie, że pracując jako copywriter, mogę pracować z dowolnego miejsca na Ziemi

Jest Pan jednym z najlepszych copywriterów w Polsce i zajmuje się tworzeniem tekstów dla klientów od 20 lat. Czy mógłby Pan podpowiedzieć osobom, które stawiają pierwsze kroki w tej branży, jak nie utknąć na pisaniu tekstów preclowych i pisać za wysokie stawki? Jakie etapy trzeba przejść, gdzie pracować i jaka była Pana droga?

Rzeczywiście już dość długo pracuję jako copywriter. Można powiedzieć, że gdy zaczynałem moją karierę w tym zawodzie, to wiele osób, które teraz myślą o pracy w copywritingu, było małymi srajtkami lub być może nawet jeszcze się nie urodziły. Trochę to straszne, gdy sobie zdaję z tego sprawę. Z drugiej strony, w różnych krajach świata pracują jeszcze copywrierzy, dla których ja jestem smarkaczem.

Jeżeli miałbym dawać komuś radę, jak osiągnąć sukces w tym zawodzie, zachęciłbym go do aplikowania o pracę w agencji reklamowej lub interaktywnej. Dobrze jest poznać tę branżę od podszewki, zanim zostanie się freelancerem. W ten sposób można lepiej zrozumieć zależności biznesowe, oczekiwania klienta i nauczyć się podstaw tego zawodu. Żadna książka nie zastąpi praktyki.

W copywritingu chodzi nie tylko o to, żeby dobrze pisać i mieć głowę pełną pomysłów, trzeba także dobrze rozumieć jak działa rynek i jakie występują w nim zależności. Ja na swój użytek nazywam to empatią biznesową. Można się jej nauczyć jedynie pracując bezpośrednio z klientem. Ja również przez pięć, sześć lat pracowałem w dużych, warszawskich agencjach reklamowych. Dopiero później, gdy nabrałem doświadczenia i pewności siebie, zacząłem pracować jako copywriter freelancer.

W jaki sposób udało się Panu pozyskać tak dużych klientów, jak Orange, PKO Bank Polski czy Leroy Merlin? Klienci sami do Pana przychodzą, to kwestia wcześniejszych kontaktów, a może Pan wychodzi z inicjatywą?

Niektórzy klienci, których nazwy wymieniam na swojej stronie to firmy, dla których pracowałem w moich czasach agencyjnych. Są jednak klienci, którzy zapraszają mnie do współpracy teraz, gdy jestem freelancerem, np.: Asseco, Orange, Citibank i wielu innych. Raczej to oni trafiają do mnie poprzez moją stronę www.copywriter.pl. Swoją drogą można tam znaleźć bloga, którego piszę, w którym można przeczytać trochę porad, jak zostać copywriterem oraz inne ciekawe teksty.

Który rodzaj tekstów jest najbardziej opłacalny, a który jest najpopularniejszą usługą, o którą pytają Pana klienci?

Obecnie 80 procent projektów, którymi się zajmuje to pisanie tekstów na strony internetowe. To często trudne i rozbudowane zlecenia, jedno może mi zająć nawet kilka tygodni pracy. Klienci jednak są w stanie zapłacić za tego typu teksty spore pieniądze, gdyż chcą na swojej stronie internetowej dobrze się zaprezentować. Pozostałe 20% to naming (wymyślanie nazw firm), tworzenie haseł reklamowych oraz inne zlecenia copywriterskie. Jest tego sporo. Wiele ciekawych i różnorodnych projektów. Tego typu praca pozwala poznać wiele aspektów biznesu i wielu interesujących ludzi.

Obecnie pracuje Pan i żyje w Indiach. Dlaczego zdecydował się Pan wraz z rodziną przenieść do ciepłych krajów?

Zawsze chciałem mieszkać i pracować pod palmami. W końcu dotarło do mnie, że pracując jako copywriter, mogę pracować z dowolnego miejsca na Ziemi. Już wiele lat temu przeniosłem się wraz z rodziną do domku na wsi (w Zawoi pod Babią Górą). Mieszkaliśmy tam przez cztery lata. To się sprawdziło. Kiedy więc pojawił się pomysł wyjazdu do Goa, nie zastanawialiśmy się długo. Z początku to miał być wyjazd tylko na pół roku. Jednak trochę to się zmieniło. Teraz kiedy to piszę, to już czwarty rok kiedy tu jesteśmy. Nie jest to jednak pobyt stały. Mieszkamy tu tylko w okresie jesienno-zimowym, gdy zaczyna się wiosna, wraz z bocianami przylatujemy do Polski.

Jak wygląda Pana typowy dzień w Indiach?

Wstaję około godziny 7.30. Idę po bułki. Potem wsiadam z żoną na skuter i jedziemy na plażę popływać. W drodze powrotnej jemy śniadanie w jednej z knajpek. Potem wracam do domu i zaczynam pracę. Obecnie pracuję nad rozszerzeniem działalności i stworzeniem agencji interaktywnej. To ciekawy projekt, więc mam do niego sporo entuzjazmu. Około godziny 15 dzieciaki wracają do domu. Potem normalny, spokojny czas, plaża znajomi, czasami jakieś gotowanie. Prowadzimy tu bardzo niespieszne i niestresujące życie. Dla niektórych być może powiałoby ono nudą, my jednak to kochamy. Właśnie uczymy się robić sery i wypiekać chleb. To jest teraz dla nas esencja życia.

Czy to, że nie jest Pan obecny w kraju wpłynęło negatywnie na Pana możliwości zawodowe, a może nie ma to znaczenia? Duże marki są chętne, by pracować zdalnie z copywriterem-freelancerem?

Już od 15 lat pracuję jako copywriter-freelancer. Z 95% moich klientów nigdy nie widziałem się na oczy. Tutaj w Indiach mam polski Voipowy numer telefonu, więc można do mnie normalnie dzwonić. Jest też Internet i Skype, więc kontakt nie stanowi żadnego problemu. Klientom to pasuje – nie mają czasu na spotkania, a projekty którymi się zajmuję, zazwyczaj tego po prostu nie wymagają.

Co zmieniło się po przeprowadzce do Indii, czym różni się życie i praca tam od życia w Polsce?

To dwa zupełnie inne światy. Można powiedzieć, że wiedziemy teraz dwa totalnie różniące się od siebie życia. Oba mi się podobają. Gdy jestem już znużony Indiami cieszę się na czas spędzony w Polsce, i odwrotnie. Bardzo nam pasuje ten tryb. Oczywiście te zmiany klimatu i stref czasowych są męczące i organizm znosi je raz lepiej, raz gorzej, ale z biegiem lat zauważam, że coraz szybciej adaptujemy się do nowych warunków. Od lat pracuję z laptopem pod pachą, więc czy klepię w klawiaturę w Krakowie czy w Goa, nie ma dla mnie dużego znaczenia. Tutaj w Goa jest na pewno dużo cieplej i to mi bardzo pasuje.

Czy za czymś Pan tęskni?

Za masłem (tutaj mają słone), za dobrym chlebem (powoli ten problem odchodzi w zapomnienie), za Pawełkiem z toffi i za polską przyrodą.

Czym zajmuje się w Indiach Pana żona?

Moja żona organizuje w Goa kameralne wyjazdy dla kobiet z Polski. To bardzo fajna inicjatywa, gdyż mieszkając tutaj już od czterech lat, znamy to miejsce jak własne. Możemy więc pokazać uczestniczkom tych relaksacyjno-rozwojowych wyjazdów najpiękniejsze miejsca i pozwolić im doświadczyć głębokich, niezapomnianych przeżyć. Indie to niesamowity kraj. Jedyny taki kraj na świecie. Żadne słowa i nawet najlepszy copywriter nie będzie w stanie ich opisać. To trzeba po prostu przeżyć. Zachęcam do zapoznania się ze stroną projektu – www.mojegoa.pl, naprawdę warto.

Dziękuję za inspirującą rozmowę!

Z Jarosławem Kaniewskim

rozmawiała Marta Szyszko

Przeczytaj także rozmowę z Ewą Kaniewską:

Przedkładamy życie samo w sobie rozumiane jako doświadczenie ponad dobra materialne

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Bardzo ciekawy wywiad 🙂 Gratulacje! 🙂

    • Dziękuję, mimo że w deszczowej Warszawie, to po tej rozmowie i po rozmowie z Ewą Kaniewską, jakoś staram się bardziej świadomie wszystko robić, przyznaję również wolniej, ale może szybko nie znaczy lepiej 😉

  • Mnie też wywiad bardzo się podobał. Jestem copywriterką i pracuję na freelansie, a także mamą, więc trochę ciekawi mnie kwestia organizacji edukacji dzieci, gdy wyjeżdżają do Indii. Sama pewnie za jakiś czas pomieszkam za granicą i już teraz zastanawiam się jak zorganizować dla mojego syna przedszkole/szkołę na miejscu.