_E0A3199_pp

Zawsze marzyłam o czymś swoim, a marzenia są od tego, żeby je spełniać

  1. Jest Pani kobietą sukcesu, proszę nam powiedzieć, jakie były Pani początki w biznesie, jak powstała Pani firma?

    Początki były trudne, wręcz beznadziejne, ale najważniejsze to, aby się nie poddawać i iść do przodu. W 2014 roku pracowałam jeszcze w jednym z dużych zakładów w rodzinnych stronach. Była to co prawda praca biurowa, ale zawsze marzyłam o czymś swoim, a marzenia są po to, aby je spełniać. Postawiłam wszystko na jedną kartę i we wrześniu 2014 roku postanowiłam przeprowadzić się do Gdańska. Dlaczego Gdańsk? Kocham morze i choć prawdziwy duży biznes robi się w Warszawie, to jednak zaważyło morze, plaże i trochę wolniejsze tempo życia niż w stolicy.

    Po przeprowadzce do Gdańska założyłam agencję tłumaczeń, tak, tłumaczeń, nie miałam na początku nic wspólnego z marketingiem, a już na pewno nie znałam się na nim zupełnie. Moim pierwszym dużym klientem była Stocznia Gdańsk. Niestety miałam świadomość, że świata nie zawojuję w tej branży. Moi klienci często pytali, czy nie znam dobrej agencji, która pomoże im się wypromować? No i zapaliła się lampka. Później już potoczyło się wszystko szybko i niesamowicie. Otworzyłam Nakatomi Agencję Marketingową, choć początki były strasznie trudne, aż tak, że nasze oferty reklamowe sprzedawaliśmy na zakupach grupowych, pracując praktycznie za darmo. Wiedziałam, że pracując od 5 rano do 23, wiele w życiu da się osiągnąć. Na początku klient za 200 złotych był czymś, co motywowało mnie do jeszcze cięższej pracy, teraz patrzę na to z przymrużeniem oka, ale jestem dumna, że podołałam.

    2. Jak to możliwe, że w tak szybkim czasie zbudowała Pani jedną z największych Agencji Marketingowych w Europie?

    To ludzie, stanowią o sile marki, firmy. Nie ja sama zbudowałam Nakatomi, nie da się tego zrobić bez osób zaufanych, a miałam ogromne szczęście, że właśnie na takie dziewczyny trafiłam. Tak dziewczyny, zatrudniamy tylko dziewczyny, bo wiem, że w nas jest siła i zawsze myślałam, za stworzę biznes oparty na zgranej grupie osób. Od otwarcia pierwszego biura w Gdańsku, a raczej krzesełka coworkingowego w gdańskim Business Linku, wszystko potoczyło się bardzo szybko. Wynikało to z jakości naszej pracy, mając kolejnych klientów w Warszawie, czy na rynkach zagranicznych zmuszeni byliśmy otwierać kolejną lokalizację. Choć nie było to łatwe, bo koszty generuje to ogromne, to było warto. Warto iść do przodu i rozszerzać horyzonty. Zatrzymując się tylko w Gdańsku, myślę, że 90% klientów byśmy nie obsługiwali.

    Priorytetem przy budowaniu sieci biur jest zaufanie, bo nawet nadzorując zespół przez miesiąc, dwa, muszę wrócić w końcu do Gdańska, a biura muszę być samowystarczalne. Nie zależy mi na ciągłym kontrolowaniu pracowników, ale na stworzeniu takiego zespołu, który będzie jak rodzina, dla którego Nakatomi będzie jak dziecko, i który będzie jego nieodzowną częścią. Stąd moja obsesja na budowaniu firmy turkusowej. Tutaj polecam książkę Federica Laluxa „Pracować inaczej” według mnie to arcydzieło, jeśli mówimy o lekturze stricte związanej z zarządzaniem firmą.

_E0A3171_pp

3. Czy Pani czuje się spełniona, czy może ma Pani przed sobą kolejne cele?

Czuję się szczęśliwa, czuję, że to, co robię, ma sens, że jest to moje miejsce na ziemi. Spełniona, myślę, że nie i chyba dobrze. Bo ludzie spełnieni osiadają na laurach, nie czują potrzeby samorealizacji i robienia kolejnych kroków w biznesie, czy w życiu.

Tak jak już mówiłam, życie polega na ciągłym doskonaleniu i rozwoju, przed nami kolejne biura, nowe kontynenty, nowe wyzwania, nie możemy się teraz zatrzymać, jak jeszcze na dobrą sprawę, nie ruszyliśmy. Etap, na jakim jesteśmy teraz to początek rozwoju Nakatomi. W przyszłym roku bardziej chcemy się otworzyć na Australię a może Hawaje, tak, kochani Hawaje to nie tylko najwspanialsze plaże świata, to miejsce, gdzie nie ma agencji marketingowych z prawdziwego zdarzenia. Może będziemy to my…

4. Nakatomi – czym jest dla Pani? Jak wiele miejsca zajmuję w Pani życiu oraz czy ma Pani czas na życie osobiste?

Nakatomi jak na razie to moje jedyne dziecko. A jak wiadomo każda matka kocha dziecko i robi wszystko, żeby się rozwijało. Tak samo jest ze mną i Nakatomi. Pochłania mnie bez reszty, począwszy od najprostszych czynności jak robienie przelewów, sprawdzanie i weryfikowanie kampanii, spotkania z klientami, a kończąc na strategii rozwoju na kolejne lata. Rozpoczynając, powiedziałam sobie tak…. Ewelina, pracujesz ciężko 5 lat, kolejne 5 rozwijasz firmę, a przez kolejne lata, budujemy ją na świecie. Wszystko potoczyło się o wiele szybciej, dlatego w pierwszych 5 latach zawarłam plan marketingowy z 20, zatem widzi Pani, jak dużo czasu mi zostaje. Mój dzień wygląda tak: wstaję o 5.15 rano, w biurze jestem 6.30, pracuję do 17-18, wracam do domu, jem kolację i pracuję do 23-24. Czy mam czas na życie prywatne, nie mam. Myślę, że nie powinnam nawet go mieć, bo moim marzeniem jest, aby Nakatomi do 2021 roku była największą agencją marketingową w Europie, a mam świadomość, że to wymaga wyrzeczeń. Na życie prywatne przyjdzie czas, a teraz w 100% pochłania mnie Nakatomi.

5. Czym zajmuje się Nakatomi, jak dużą firmę udało się zbudować oraz jaki jest Pani największy sukces?

Nakatomi to agencja marketingowa, ale tylko na pozór. Jesteśmy marką 360, co to oznacza? Klient, przychodząc do nas z produktem, usługą, czy swoją firmą, otrzymuje kompletną kampanię reklamową, z 5-letnim planem rozwoju. Tworzymy unikatowe nawet jak na skalę światową kampanię marketingowe na 10-15 płaszczyznach. Załóżmy, że jest Pani producentem obuwia, dzwoni Pani do nas, z zapytaniem, co możecie dla nas zrobić, a po tygodniu… otrzymuje Pani naszą ofertę z uwzględnieniem rynków, na które wejdziemy z towarem, pełnej strategii rozwoju, strategii marketingowej… Klient, przychodząc do nas, wie, że albo odniesie sukces, albo nie podejmiemy się kampanii. Nasza firma to obecnie 47 osób, 6 biur. Czy to duża firma? Myślę, że duży jest Apple, ale jak na niecałe 2 lata to całkiem sporo.

Sukces? W Polsce główna nagroda w konkursie organizowanym przez CitiBank i Fundację Kronenberga „Mikroprzedsiębiorca roku 2016″ to ogromne wyróżnienie, bo to konkurs, jaki śledziłam, nie mając pojęcia, że kiedyś ja będę prowadziła firmę. Na rynkach zagranicznych, wejście na Stany Zjednoczone i biura na Manhattanie i w Los Angeles, szczególnie dumna jestem z Los Angeles, bo to moje najmłodsze dziecko i biuro w prestiżowej lokalizacji z 8 pracownikami. Uważam, że wielki sukces, oczywiście całego zespołu, ale przez ostatnie 3 miesiące spędzone w Los Angeles, udało się nam pozyskać kilku dużych graczy w Stanach i prowadzić dla nich kampanie.

W Stanach także nominacja, w konkursie Najlepsza Agencja Marketingowa na Manhattanie, tego konkursu nie wygraliśmy, oczywiście jeszcze nie ten gabaryt firmy, ale sama nominacja z 300 agencji do grona 10 to już ogromne wyróżnienie.

6. Kim chciała Pani zostać, będąc dzieckiem, czy myślała Pani, że zostanie Prezesem jednej z największych firm marketingowych?

Jeszcze nie jesteśmy jedną z największych, są agencje większe, ale dziękuję, że tak jesteśmy widziani. Jak każda dziewczynka miałam mnóstwo marzeń, jestem artystyczną duszą, kocham muzykę, teatr i balet.. Miałam dobre dzieciństwo i pozostały mi piękne wspomnienia. Do tej pory jestem dzieckiem i marzę i co lepsze dzięki samorealizacji spełniam te marzenia.

7. Co poradziłaby Pani naszym czytelniczkom, co daje wiarę w sukces, jak dojść do takiego etapu w życiu jak udało się to Pani?

W 2013 roku, nie miałam nic oprócz marzeń, nie pochodzę z bogatego domu, nie mam bogatego męża. Nigdy w życiu nie marzyłam, że kiedyś polecę do Nowego Jorku, Los Angeles, czy nawet nie śniłam o nowym samochodzie. Wszystko jest w Was, siła jest w Was i nigdy, przenigdy nie dajcie sobie wmówić nikomu, że nic nie jesteście warte. Każda z was jest wspaniała i zasługuje na cudowne życie. Uwierzcie w siebie, tak jak ja to zrobiłam, próbujcie, bo ten się nie nauczy, kto się nie potknie. Można w życiu wszystko, tylko nie należy się bać.

Tutaj mówię głównie do dziewczyn z małych miejscowości, bo osoby z Warszawy, Berlina czy Londynu mają już łatwiej na starcie, kochane próbujcie. Nigdy nie osiądźcie na laurach, bo to najgorsze co można zrobić. Pamiętajcie, że w kobiecości siła, to my babeczki, dajemy radę, kiedy chłopaki wymiękają. To my rodzimy i wychowujemy dzieci, to my jesteśmy twarde i tylko pozwalamy facetom myśleć, że to oni rządzą, bo jak mówił klasyk „bo Kopernik była kobietą”.

Dziękuję za podzielenie się inspirującą historią sukcesu, życzę dalszego rozwoju i spełnienia marzeń!

Bohaterka wywiadu:  EWELINA KOŁODA NAKATOMI

Uważasz ten post za przydatny? Podziel się z innymi

Comments

comments

  • Motywujace, bo my babeczki dajemy rade, a chlopy wymiekaja…. Pozdrawiam serdecznie Beata